Wśród przypadkowo poznanych przez nas ludzi była ekipa ze wsi Kozy na Śląsku. Ekipa dość spora, bo i wieś Kozy do małych nie należy (największa wieś w Polsce, prawie 13 tysięcy mieszkańców). Niektórzy z nich są tu po raz drugi, inni przyjeżdżają tu od lat. – Bardzo fajnie jest, to na pewno jedna z lepszych tego typu imprez w Polsce. Scena alternatywna potrzebuje takich miejsc – mówi jeden z nich.