Reklama

Łyżka dziegciu w beczce miodu? Niespodziewane zawirowania w dofinansowaniu przejazdów PKS

15/02/2020 15:42

Podczas wdrażania rządowego programu dopłat do nierentownych przejazdów PKS Jarosław pojawiły się turbulencje. Powiat lubaczowski, na którego terenie realizowana jest część przewozów, już oficjalnie nie chce do nich dopłacać. Powiat przeworski na razie tylko to sygnalizuje. Czy zrobi to powiat jarosławski?

To na razie nie jest przesądzone, choć takiego scenariusza nie można wykluczyć. Wszystko za sprawą decyzji władz powiatu lubaczowskiego wyłączającej go z udziału w zagwarantowaniu 10-procentowego wkładu własnego do przewozów realizowanych przez PKS. – Argumentacją jest fakt, że gminy odmawiają partycypowania[paywall] w kosztach, uzasadnienia są różne, dla mnie nie do końca przekonywujące, wskazujące, że linie nie są tak do końca nierentowne – wyjaśniał sytuację podczas ostatniej sesji rady powiatu starosta Stanisław Kłopot. Konsekwencją takich decyzji lubaczowskich samorządowców był dylemat władz powiatu jarosławskiego dotyczący przyszłości przedsięwzięcia, na które udało się pozyskać blisko 3,5mln zł dofinansowania. Władze powiatu mogły albo zrezygnować z wdrażania projektu na terenie powiatu lubaczowskiego, a być może i przeworskiego, albo kontynuować jego realizację, licząc na to, że sąsiadów do zmiany decyzji da się przekonać, a jeśli nie, do „interesu” dołożyć z własnej kasy. Decyzja łatwą nie była, bo na szali pojawiło się kilka ważkich argumentów.

Za i przeciw

Przeciw przemawiał w zasadzie tylko jeden argument – finanse. 10-procentowy wkład własny, umożliwiający uruchomienie kilkunastu połączeń po ziemi lubaczowskiej, to niespełna 90 tys. rocznie. Jeśli nie zapłaci go samorząd powiatu lubaczowskiego, będzie musiał zrobić to lider projektu – powiat jarosławski. – Patrząc z punktu widzenia naszego budżetu, to nie jest wielka kwota, ale z drugiej strony staramy się dokładnie analizować wydatki – komentował tę możliwość starosta Kłopot. Przekonywał jednocześnie, że są trudniejsze wprawdzie do oszacowania, ale jednak istotne straty. Przede wszystkim jarosławski PKS straciłby część dofinansowania, a sytuacji, w jakiej znajduje się przewoźnik, każdy grosz się liczy. Po drugie wskazywał kwestie związane z przyciąganiem uczniów spoza powiatu do 8 jarosławskich szkół. – Gdyby transport z tego terenu się nie odbywał, to pewnie ubyłoby nam uczniów w naszych szkołach średnich – klarował swoje racje starosta, podkreślając, że placówki oświatowe prowadzone przez powiat czeka w najbliższych latach trudny okres ze względu na demografię. Wreszcie trzeci z argumentów, przemawiający za podjęciem ryzyka i podpisaniem umowy na realizację przewozów z dopłatą, jest udział w rynku przewozów. Bez dofinansowania jarosławski PKS musiałby ograniczyć swoją aktywność w powiecie lubaczowskim. – W przypadku działalności gospodarczej nie ma mowy o próżni, więc natychmiast pojawią się przewoźnicy prywatni, którzy wejdą w te nasze linie. Jeżeli PKS raz zejdzie z linii, które są w tej chwili realizowane, to powrót na nie będzie bardzo trudny – podsumował S. Kłopot.

Usiądą do negocjacji

Ostatecznie radę, choć nie bez zastrzeżeń, argumenty te przekonały. Powiat jarosławski zgodził się na anulowanie części umowy w sprawie powierzenia mu przez powiat lubaczowski organizacji zadania publicznego transportu zbiorowego, dotyczącej udziału w kosztach realizacji rządowego podprogramu przeciwdziałania wykluczeniu komunikacyjnemu. Sprawa przewozów z dopłatą na terenie ziemi lubaczowskiej pozostaje więc w pewnym zawieszeniu. – Zarząd powiatu będzie podejmował próby negocjacji – przekonywał S. Kłopot, wyrażając nadzieję, że swoich kolegów z sąsiedniego powiatu do „zrzutki” zdoła namówić. Czy mu się to uda, trudno w powiedzieć. Sprawa jest o tyle trudna, że obecnie starostwo lubaczowskie nie jest do niczego zobligowane. Starosta Kłopot patrzy na to jednak z optymizmem. – Jeśli nie zmienimy tego porozumienia, to zarząd powiatu lubaczowskiego jest delegowany do wypowiedzenia go i po dwóch miesiącach będziemy mieć ten sam efekt, a trudniej nam będzie usiąść do stołu negocjacyjnego – oceniał.
pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hasler - niezalogowany 2020-02-15 23:54:37

    W sercu PISoBOLSZEWICKIEGO raju pojawiły się turbulencje.Prezio tego nie wybaczy suwerenowi he he.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    benek_s - niezalogowany 2020-02-16 07:15:18

    Jakieś zdziwienie, że gminy nie chcą dopłacać? A jakim prawem starostowie spisali porozumienie w imieniu gmin? Zapytali chociaż włodarzy tych gmin czy zechcą dopłacać czy też koniecznie trzeba było odtrąbić sukces? A dlaczego to gminy miałyby dopłacać do spółki należącej do powiatu jarosławskiego? Nie wystarczy że tę dziadowską firmę wspiera państwo?? Zyskaliśmy jakieś nowe kursy? NIE!! PKS Jarosław ma wszystkich za kretynów, łącznie z ustawodawcą. Wykorzystał niedoskonałość ustawy i poprzedłużał niektóre kursy o jeden przystanek i zgłosił je jako nowe, żeby dostać dotację. Mamy teraz za to płacić? A to PKS nie sprzedaje już biletów? Albo się firma utrzymuje z działalności albo do wora! Znajdą się tacy, którym się opłaca!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Adek - niezalogowany 2020-02-16 14:24:29

    Jak tatuś pałował ten lud Podkarpacia i brał za to kasę to było ok.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości