Dla jednych będą to plaże nad Bałtykiem, dla innych Jezioro Solińskie, zalew w Radawie albo dziki brzeg Sanu. Latem wielu z nas instynktownie wybiera miejsca, w których słychać szum wody i można choć na chwilę zwolnić. To nie tylko kwestia wakacyjnych wspomnień. Coraz więcej badań pokazuje, że kontakt z tzw. błękitnymi przestrzeniami może korzystnie wpływać na nasze samopoczucie, zmniejszać poziom stresu i ułatwiać regenerację.
Błękit działa na psychikę. Morza, jeziora i rzeki naukowcy określają mianem blue spaces, czyli błękitnych przestrzeni. Badania prowadzone m.in. w Wielkiej Brytanii i krajach skandynawskich pokazują, że osoby regularnie przebywające w pobliżu wody częściej deklarują lepsze samopoczucie i niższy poziom stresu. Nie oznacza to oczywiście, że sama obecność jeziora rozwiąże wszystkie problemy. Kontakt z wodą sprzyja jednak spacerom, aktywności fizycznej i oderwaniu się od codziennego pośpiechu. Największe korzyści przynosi właśnie połączenie kontaktu z naturą, ruchu i odpoczynku.
Mózg lubi odgłosy wody
Jednym z powodów może być dźwięk. Szum fal, plusk rzeki czy odgłos deszczu należą do tzw. naturalnych krajobrazów dźwiękowych. W przeciwieństwie do hałasu ulicznego mózg nie musi ich stale analizować. Dzięki temu łatwiej się wycisza i odpoczywa. Znaczenie ma również rytm. Powtarzalny szum wody nie zaskakuje nowymi bodźcami, dlatego pomaga odciągnąć uwagę od natłoku myśli i codziennych obowiązków.
Odpoczywają także oczy
Na nasze samopoczucie wpływa również to, na co patrzymy. Rozległa tafla jeziora, płynąca rzeka czy morski horyzont pozwalają oczom odpocząć od nadmiaru informacji, z którymi stykamy się każdego dnia. Badacze zajmujący się tzw. teorią regeneracji uwagi podkreślają, że kontakt z naturalnym krajobrazem pomaga odzyskać zdolność koncentracji po długotrwałym wysiłku umysłowym. To dlatego po spacerze nad wodą wiele osób ma wrażenie, że łatwiej uporządkować myśli i wrócić do obowiązków z większym spokojem.
Nie trzeba wyjeżdżać daleko
Podkarpacie kojarzy się przede wszystkim z górami i lasami, ale nie brakuje tu również miejsc, w których pierwsze skrzypce gra woda. Jeziora Solińskie, Myczkowskie, Tarnobrzeskie, zalew w Radawie, Żwirownia w Ostrowie pod Przemyślem, a także doliny Sanu, Wisłoka i Wisłoki od lat przyciągają osoby szukające chwili wytchnienia. Psychologowie podkreślają, że dla naszego samopoczucia większe znaczenie ma sam kontakt z wodą i naturą niż wielkość akwenu czy odległość od domu. Dlatego równie dobrze sprawdzi się spacer nad pobliską rzeką, jeziorem albo niewielkim zbiornikiem wodnym. Nawet krótka wycieczka za miasto może pomóc wyciszyć się i oderwać od codziennych obowiązków. Nie trzeba więc planować dalekiego wyjazdu, by poczuć, że naprawdę zaczęły się wakacje.
Może właśnie dlatego po latach najlepiej pamiętamy nie hotel ani liczbę zwiedzonych atrakcji, lecz szum fal, poranną mgłę nad jeziorem czy spokojny spacer brzegiem rzeki. To właśnie takie chwile najłatwiej przywołać w pamięci, gdy znów zaczyna brakować czasu na odpoczynek.
AM
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze