Reklama

Wysoka inflacja zostanie na dłużej

13/08/2022 13:03

Rozmowa z Sergiejem Druchynem, analitykiem zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego.


- Inflacja z założenia jest zjawiskiem szkodliwym dla gospodarki, natomiast w tej sytuacji nie przyczyni się ona do masowego bezrobocia. Niektóre przedsiębiorstwa niestety znikną z rynku – przestrzega S. Druchyn, analityk zespołu makroekonomii Polskiego Instytutu Ekonomicznego

Prognozy co do inflacji są coraz bardziej pesymistyczne. Niedawno trudno było pogodzić się z myślą, że zelżeje dopiero pod koniec tego roku. Jednak teraz NBP przewiduje, że ceny będą galopować także w przyszłym roku (2023). Co prognozuje Polski Instytut Ekonomiczny?

Reklama

- Rzeczywiście, jeszcze będziemy mieli do czynienia z inflacją galopującą. Sytuacja na świecie jest dość skomplikowana, co zdecydowanie będzie miało wpływ również na poziom cen. Według prognoz Polskiego Instytutu Ekonomicznego przewidujemy szczyt inflacji w sierpniu tego roku, a poniżej 10 proc. rok do roku zejdziemy dopiero w maju przyszłego roku.

Jeśli średnioroczna inflacja wyniosła w 2021 roku 5 proc., w tym roku ma wynieść ok. 14 proc., a w przyszłym 12 proc., to o ile wzrosną ceny przez te 3 lata?Przecież o te 12 proc. wzrosną ceny już o 5 proc. wyższe itd.

Reklama

- Przy takich założeniach łącznie ceny wzrosną o 34 proc., natomiast według prognoz PIE będzie to wzrost o 29 proc., przyjmując rok 2020 jako rok bazowy.

Skutki wojny na Ukrainie i wojny surowcowej dotykają całą Europę. Dlaczego inflacja u nas jest dużo wyższa niż w większości krajów UE?

- Wynika to z jednej strony z koszyka dóbr i usług, na podstawie którego[paywall] jest obliczany wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych, który potocznie nazywamy inflacją, po drugiej zaś mamy ciągły niedobór pracowników na rynku, co wymusza presję płacową, która z kolei przekłada się z powrotem na wzrost cen w kraju.

Reklama

Czy można było i jeszcze można zrobić coś więcej, by ograniczyć inflację?

- Obecna inflacja jest wynikiem wielu czynników, zarówno tych, które występowały przez początkiem wojny na Ukrainie, oraz tych, które pojawiły się po 24 lutego. Z jednej strony można było jeszcze w zeszłym roku zacząć podnosić stopy procentowe, natomiast wtedy mielibyśmy gorszy wynik gospodarczy na koniec 2021 r. Obecnie sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż w sporej części wzrost cen, z którym mamy do czynienia, ma charakter zewnętrzny, więc można założyć, że sytuacja się unormuje się wraz ze stabilizacją na rynkach surowcowych.  

Reklama

W obiegu pojawią się słowa dotąd nieznane Polakom: stagflacja, shrinkflacja i skimpflacja. Co oznaczają?

- Stagflacja – to jednoczesny wzrost cen i stagnacja gospodarcza, czyli sytuacja, kiedy wzrost gospodarczy jest de facto zerowy. Shrinkflacja i skimpflacja – to są pojęcia już mniej naukowe, a bardziej potoczne, natomiast też dość ważne z punktu widzenia obecnej sytuacji. Pierwsze z tych pojęć oznacza sytuację, kiedy cena za produkt nominalnie się nie zwiększa, aczkolwiek producent zmniejsza np. rozmiar opakowania, czyli płaciliśmy 10 zł za 600 gramów, a teraz będziemy płacić 10 zł za 450 gramów. Drugie ze wspomnianych pojęć mówi o sytuacji, kiedy producent obniża jakość towaru, który produkuje.

Reklama

Czy stagflacja jest groźna?

- Stagflacja jest oczywiście zjawiskiem bardzo niebezpiecznym i nieprzyjemnym, ponieważ załamaniu gospodarczemu towarzyszy wzrost cen, co może znacznie obniżyć naszą siłę nabywczą, natomiast w tych trudnych czasach możemy się spotkać z dawno już zapomnianym zjawiskiem niedoborów. Bardzo prawdopodobna, niestety, staje się sytuacja, że będziemy przede wszystkim musieli ograniczyć ogrzewanie w naszych domach, możemy nie zobaczyć niektórych towarów na półkach. W naszej części świata to oczywiście nie nabierze dramatycznego charakteru, aczkolwiek taka możliwość istnieje.

Reklama

Jaki wpływ długotrwała inflacja będzie mieć na rynek pracy i pensje?

- Inflacja z założenia jest zjawiskiem szkodliwym dla gospodarki, natomiast w tej sytuacji nie przyczyni się ona do masowego bezrobocia. Niektóre przedsiębiorstwa, owszem, znikną z rynku w wyniku tego kryzysu, natomiast na rynku cały czas istnieje duży niedobór siły roboczej, o którym już wspominałem. Podobnie będzie z płacami. Firmy będą zmuszone podwyższać pensje, szczególnie pracownikom o wysokich kwalifikacjach, co natomiast znowu przełoży się na wyższy poziom cen w kraju.

Reklama

 

Według najnowszej prognozy Narodowego Banku Polskiego, przedstawionej w ub. tygodniu, inflacja w 2022 r. wyniesie 14,2 proc., w 2023 r. wciąż będzie na wysokim poziomie 12,3 proc., natomiast w 2024 r. spadnie do 4,1 proc. Szczyt inflacji przypadnie w I kwartale przyszłego roku, kiedy może ona wynieść ponad 18 proc.

Jak argumentuje NBP, na wyższe ceny energii miały i będą mieć zakaz importu do Polski węgla z Rosji i Białorusi oraz przyjęta przez polski rząd uchwała dotyczącą wypowiedzenia porozumienia o dostawach rosyjskiego gazu z Rosji. Z kolei napaść Rosji na Ukrainę spowodowała silne ograniczeniem podaży części dóbr rolnych na światowych rynkach, co wpływa na podniesienie prognozy inflacji cen żywności. W dalszym ciągu rosną koszty produkcji rolnej, w tym zbóż paszowych i nawozów sztucznych (których Rosja i Białoruś są istotnymi eksporterami) oraz energii.

Reklama

Równocześnie NBP prognozuje, że wzrost PKB (produkt krajowy brutto) w 2022 r. wyniesie 4,7 proc., w 2023 r. - 1,4 proc. i w 2024 r. - 2,2 proc 


Anna Rudy
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama