„Taką Ją zapamiętajcie. Dobrą i radosną” – napisała siostra Joanny Szczybyło na profilu społecznościowym. 25-latka zmarła 31 stycznia. Msza św. pogrzebowa rozpocznie się jutro (w sobotę, 2 lutego) w konkatedrze w Lubaczowie o 13.00.
Takie informacje zawsze ciężko podawać. Jeszcze trzy lata temu Asia była szczęśliwą, aktywną młodą dziewczyną. Studiowała weterynarię. Wtedy nie przypuszczała, że ciągły ból kręgosłupa to nowotwór. Niestety, gdy postawiono prawidłową diagnozę, było już za późno na operację. Mięsak Ewinga prawego dołu biodrowego zdążył urosnąć do kilkunastu centymetrów, a naciekając na nerw, doprowadził do niedowładu prawej nogi.
Młoda lubaczowianka przeszła chemioterapię i radykalną radioterapię w warszawskim Instytucie Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie. Ból zelżał, częściowo powróciła sprawność nogi. Jej marzeniem było samodzielnie ubrać skarpetkę, a potem powrót do jazdy na rowerze, czy samochodem.
– To niełatwa sprawa, gdy choroba dotyka, kiedy jeszcze prawie niczego w życiu nie zdążyło się zrobić, gdy tyle jest jeszcze do odkrycia, do doświadczenia, do powiedzenia. Mogę jedynie uparcie z nią walczyć oraz polegać na wsparciu, jakie dają rodzina i przyjaciele – mówiła Asia.
Choroba nie ustępowała. Jesienią ub.r. młoda kobieta straciła władzę w nogach. Mimo że przykuta do wózka, nie poddawała się i miała nadzieję na odzyskanie sprawności.
Aby zebrać pieniądze na lekarstwa i rehabilitację, lubaczowianka dostała się pod skrzydła fundacji Rak’N’Roll. Pomagała rodzina, przyjaciele, znajomi, mieszkańcy Lubaczowa i okolic. Organizowali imprezy charytatywne. – Mieliśmy już zaplanowaną kolejną. Niestety dziś rano Asia zmarła – powiedział w czwartek pan Paweł, który zaangażował się w pomoc.
„Taką Ją zapamiętajcie. Dobrą i radosną” – napisała następnego dnia siostra Joanny na profilu społecznościowym, informując o pogrzebie.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
RiP
RIP