Prezes PSM w Przemyślu Zbigniew Kurosz wyjaśnia, że zastosowane rozwiązanie zastosowane zostało na wniosek mieszkańców i podyktowane względami bezpieczeństwa. – Zanim pojawiły się słupki, dość wąski chodnik notorycznie zastawiany był przez samochody, a piesi zmuszeni byli schodzić na drogę. – Jeśli zrobimy lukę w zabezpieczeniu w postaci łańcucha, od razu ktoś będzie próbował wcisnąć w nią auto, ustawiając je w poprzek. Fantazji kierowców nie jesteśmy w stanie przewidzieć – mówi./ FOT. archiwum ŻP