Nadleśniczy Nadleśnictwa Bircza Zbigniew Kopczak: – To, co napisali i co opowiadają ekolodzy z Inicjatywy Dzikie Karpaty o sytuacji z 31 marca, to nieprawda. Pracownik ZUL wjechał spychaczem na teren dwóch wydzieleń, na których w ubiegłym roku prowadziliśmy niezbędne, wcześniej zaplanowane prace nie po to, aby komuś dokuczyć. Musiał dokończyć zgodną z harmonogramem rekultywację terenu.