Reklama

Jaka szczepionka dla katolika?

14/05/2021 19:27

Rozmowa z dr. hab. Tomasz Dzieciątkowskim, wirusologiem i mikrobiologiem z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

 „W produkcji szczepionek AstraZeneca i Johnson&Johnson korzysta się z linii komórkowych stworzonych na materiale biologicznym pobranym od abortowanych płodów. Ten fakt budzi poważny sprzeciw moralny (…). Katolicy nie powinni godzić się na szczepienie tymi szczepionkami” – takie stanowisko opublikował Episkopat. Co prawda biskupi zaznaczyli, że jeśli ktoś nie ma wyjścia, może szczepionkę przyjąć, ale wielu osobom religijnym zafundowali wielki dylemat moralny – i to w czasie, gdy z powodu koronawirusa każdego dnia w naszym kraju nadal umierają ludzie.

– Mam wrażenie, że polscy biskupi chcą być świętsi od papieża. Zaledwie kilka miesięcy temu, bo w grudniu zeszłego roku Watykańska Kongregacja Nauki Wiary wydała zaaprobowaną przez papieża Franciszka notę, w której napisała, że w dobie pandemii COVID-19 szczepienia, także szczepionkami, które powstały z wykorzystaniem ludzkich linii komórkowych, są jak najbardziej potrzebne i że szczepić się należy.

Reklama

 

Są obawy, że po tym oświadczeniu wiele osób może zrezygnować ze szczepienia. Na dodatek w sieci krążą informacje, że szczepionki AstraZeneca i Johnson&Johnson są robione z abortowanych płodów[paywall].

– To kompletna bzdura. Abortowane płody nie służą do produkcji szczepionek, nie znajdziemy w nich nawet najmniejszej komórki takiego płodu. Prawdą jest natomiast, że na liniach komórkowych, pochodzących od abortowanych płodów namnaża się wirusy, wykorzystywane potem jako szczepionki lub tzw. wektory – a więc nośniki szczepionek. Te konkretne linie komórkowe, które zostały użyte do namnożenia wirusów, będących nośnikami szczepionki w preparatach AstraZeneca i Johnson&Johnson.

Reklama

 

Czy to znaczy, że robiono aborcje, żeby te komórki, z których powstały linie komórkowe, pobrać?

– Absolutnie nie. Terminacje ciąży w tych przypadkach zostały dokonane z powodów pozamedycznych już kilkadziesiąt lat temu. Komórki – podkreślam, że za każdym razem pobrane od jednego tylko płodu – pobierano od nich dopiero później. Od tamtego czasu laboratoria, jeśli potrzebują, klonują je i namnażają w warunkach „in vitro”. Linie komórkowe, wykorzystane do produkcji wektorów w szczepionkach, o których mówimy, to 20 czy 30 pokolenie klonów tamtych komórek. Nie ma więc absolutnie mowy o przeprowadzaniu aborcji na potrzeby produkcji szczepionek.

Reklama

 

W podobny sposób tworzone są i inne szczepionki, które być może w przeszłości otrzymali również biskupi.

– Oczywiście, z wykorzystaniem linii komórkowych, pochodzących od człowieka, tworzone są szczepionki przeciwko różyczce, wirusowemu zapaleniu wątroby typu A czy ospie wietrznej. To nie jest fanaberia naukowców. Niektóre wirusy po prostu nie chcą się namnażać w liniach komórkowych innych niż ludzkie. Jeśli biskupi znają inny, skuteczny model – proszę bardzo, niech zaproponują, nauka na pewno skorzysta.

Reklama

 

Gdyby posłuchać wątpliwości biskupów w tej kwestii, właściwie nie powinno się brać do ust żadnego lekarstwa...

– Na liniach komórkowych, w tym także ludzkich, opiera się cała współczesna farmakologia. Na początku badań każdej substancji, która ma stać się lekiem, muszą zostać na nich przeprowadzone testy. Nie ma innej możliwości sprawdzenia, jak dana substancja wpływa na człowieka, czy nie jest dla niego na przykład toksyczna. Na dodatek muszą to być bardzo konkretne komórki – w zależności od tego, na co ma wpływać dany lek: płuca, oka, nabłonka itd. Natomiast tak jak w przypadku szczepionek wektorowych, nie jest do tego potrzebny cały płód czy nawet organ – wystarczy niewielka ilość komórek. I tak, jak w przypadku szczepionek – nikt nie robi aborcji, aby te badania robić. Wykorzystywane są klony komórek, pobranych kilkadziesiąt lat temu.

Reklama

 

Zastrzeżenia polskich biskupów to jedno. A kwestia zakrzepów po szczepionkach wektorowych, to drugie. Niemcy preparat AstraZeneca podają tylko osobom w wieku 60 plus, Belgia na kilka tygodni zaprzestała szczepień tą szczepionką. Bać się czy brać?

– Zdecydowanie przyjmować. Incydenty zatorowo-zakrzepowe po podaniu szczepionek przeciwko SARS-CoV-2 występują skrajnie rzadko. W przypadku AstraZeneki – w zaledwie 4 przypadkach na milion podanych dawek, w przypadku szczepionki Johnson&Johnson – 1-2 na milion dawek. Prawdopodobieństwo jest więc mniej więcej takie jak to, że w nas uderzy piorun. Dla porównania – prawdopodobieństwo wystąpienia incydentu zakrzepowo-zatorowego w wyniki zakażenia koronawirusem wynosi ponad 16 proc., a więc 1,65 tys. na milion przypadków COVID-19.


Małgorzata Mazur
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    asdf - niezalogowany 2021-05-14 20:47:06

    Po pierwsze to nie są szczepionki . Po drugie badania zakończą się dopiero w roku 2022 . Po trzecie producenci nie biorą odpowiedzialności za działanie tych preparatów .Po czwarte od segregacji sanitarnej w latach 30 rozpoczął się nazizm.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Tadeusz - niezalogowany 2021-05-14 20:50:25

    Prawdziwa szczepionka dla prawdziwego katolika musi być koszerna i już.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    r n - niezalogowany 2021-05-14 21:19:41

    Ale tzw. koszerność to się raczej z żydami, wyznawcami judaizmu kojarzy ?!?WYSZCZEPIANIE IZRAELA - FAKTY I MITY - WOLNEMEDIA.NET

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości