W środę, 3 sierpnia, w Wielkiej Izbie muzeum Kamienica Orsettich w Jarosławiu, w ramach Festiwalu Dziedzictwa Kresów, odbyło się spotkanie autorskie z Mariuszem Olbromskim i Anną Gordijewską – twórcami albumu „Lwów Stanisława Lema”.
Podczas prelekcji lwowianka, pochodząca z Polski, A. Gordijewska przedstawiła serię zdjęć współczesnego Lwowa, opisując miejsca i ulice, z którymi był związany jeden z najpopularniejszych polskich autorów literatury science -fiction. Na spotkaniu pojawili się fani futurologa oraz samego miasta, w którym wciąż można natrafić na wiele śladów polskiej kultury.
Festiwal Dziedzictwa Kresów to impreza organizowana od ponad dziesięciu lat. Pierwsze wydarzenie zorganizowały władze Lubaczowa, z czasem patronat nad nim objął marszałek województwa podkarpackiego, a w końcu zyskało ono popularność na całych kresach. Prelekcja w Jarosławiu miała nie tylko promować festiwal i świeżo wydany album, ale także sam Lwów.
Anna Gordijewska jest dziennikarką, współtworzy periodyk „Kurier Galicyjski”, występuje w teatrze i krzewi kulturę polską za wschodnią granicą. Przyjazd do Jarosławia był dla niej tym bardziej wyjątkowy, ponieważ[paywall] właśnie tutaj urodziła się jej babcia, zanim rodzina wyjechała do Lwowa w latach dwudziestych XX wieku. W odpowiedzi na pytanie, kiedy zrodził się pomysł na album poświęcony S. Lemowi, twierdzi, że nosiła się z nim od zawsze, przemierzając ulice swojego miasta. Jak zaznacza, nie jest to jedyny artysta polski, który tak nierozerwalnie z jej miastem jest związany. Wspomina także, że wraz z Mariuszem Olbromskim, planują stworzenie kolejnego albumu. Nie zdradzają jednak, którego artysty będzie dotyczyć.
W swoich opowieściach autorzy wielokrotnie odwołują się do „Wysokiego Zamku”, najbardziej osobistej, autobiograficznej powieści Lema, w której wielokroć można natrafić na ślady Lwowa, gdzie się urodził i wychował. Sam tytuł też wskazuje na powiązania z miastem – Wysoki Zamek to nazwa górującego nad nim wzgórza. W dziele pełno jest przykładów inspiracji, które natchnęły pisarza do stworzenia kolejnych tekstów, co podkreśla, jak zaznaczył M. Olbromski, że proces twórczy dla każdego autora to „wieczna, nieprzemijająca praca intelektualna”. Odczytał on esej opublikowany w albumie, gdzie wspomniał słowa wielkiego Polaka, który wielokrotnie zaznaczał, że pisanie i kreowanie świata fantasy to proces niezwykle zagadkowy i trudny do opisania: „Autor sam dla siebie jest sfinksem” - mówił Stanisław Lem. Dzięki dokładności autorów, szczególnie relacji fotograficznej A. Gordijewskiej, meandry jego twórczości stają się być bardziej zrozumiałe, a sama jego sylwetka mniej tajemnicza. Album zawiera zdjęcia dawnego mieszkania pisarza, jego szkoły, trasy spacerów, a nawet kierunki wagarów.
Anna Gordijewska ze łzami w oczach opowiada, że wydanie albumu najpierw utrudniała pandemia, a teraz wojna, która uniemożliwiła zorganizowanie wystawy fotograficznej, a także kolejnych prac reportażowych (obecnie w Ukrainie panuje powszechny zakaz fotografowania, poza tym do Lwowa przybyły setki tysięcy uchodźców wewnętrznych, a majestat i piękno miasta trudno dostrzec wśród panującego chaosu i strachu).
Prowadzący spotkanie zadają metaforyczne pytanie: „Jak zasłonić niebo nad Lwowem?”. Jedyną drogą, która może uchronić najpiękniejsze zakątki miasta od wojennej agresji, jest dokumentacja fotograficzna i podtrzymywanie świadomości kulturowej, co jest zadaniem nie tylko lwowian i Ukraińców, ale także Polaków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze