– Jestem niewinny i tak się czuję – oświadczył Mirosław Karapyta po wyjściu z sali rozpraw Sądu Rejonowego w Przemyślu, gdzie 11 bm. został uznany za winnego niektórych z zarzucanych mu czynów.
Proces byłego marszałka województwa podkarpackiego i byłego wojewody podkarpackiego, a w przeszłości działacza Polskiego Stronnictwa Ludowego trwał od kwietnia ubiegłego roku. Przed jego rozpoczęciem Mirosław Karapyta oświadczył, że zgadza się na podawanie swoich danych personalnych i pokazywanie wizerunku „bez paska na oczach”. Zapewnił także – co zresztą czynił już wcześniej – że nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, zaś do sądu przyszedł z „pozytywnych nastawieniem na pozytywne rozstrzygnięcie”.
Do jego zatrzymania doszło w[paywall] kwietniu 2013 roku. Dokonali tego funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Wtedy to decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu, który opuścił po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Otrzymał zakaz opuszczania kraju i dozór policji. Jego sprawa liczy przeszło 70 tomów akt; wśród nich są materiały niejawne. Śledczy zawnioskowali o przesłuchanie ponad 100 świadków. Lubelska prokuratura postawiła wspomnianego 16 zarzutów, w tym korupcji, płatnej protekcji i zgwałcenia. Sporządzony przez nią wiosną 2015 roku akt oskarżenia trafił najpierw do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Stamtąd kolejno krążył od sądu do sądu, ponieważ te kolejno wyłączały się z orzekania w sprawie. Później oskarżony nie mógł stawić się przed obliczem Temidy z uwagi na kontynuowane leczenie. Ostatecznie zasadność stawianych mu zarzutów ocenił przemyski Sąd Rejonowy. Przewodniczący mu sędzia Marek Kowalczyk, nie czekając na wnioski stron postępowania, wyłączył jawność rozprawy z uwagi na ważny interes prywatny pokrzywdzonych kobiet i oskarżonych. Oprócz Mirosława Karapyty na ławie oskarżonych zasiadali z nim również: były samorządowiec Henryk S. i były policjant Robert M.
11 bm. sąd ogłosił wyrok. Uznał Karapytę za winnego części z zarzucanych mu przestępstw. Z pozostałych uniewinnił go. Były polityk usłyszał wyrok 4 lat pozbawienia wolności. Zapowiedział apelację. Stwierdził, że „jest niewinny i tak się czuje”. Wyraził także przekonanie, że „polowano na niego” i to dużo, dużo wcześniej nim został zatrzymany przez CBA. Oskarżonego o wręczanie łapówek Henryka S. skazano na 1 rok i 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat, zaś Roberta M. na karę grzywny w kwocie 3 tysięcy złotych. Ten ostatni odpowiadał za ujawnienie tajemnicy śledztwa.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze