Reklama

Czy w Nowych Sadach były trzy cmentarze?

Zdaniem jednej z byłych mieszkanek Nowych Sadów, w tej miejscowości jest zaginiony cmentarz. No, może nie tyle zaginiony, co tak zdewastowany, że ostało się kilka kamieni. Uważa, że spoczywającym tam ludziom należy się prawdziwy pochówek.

Pani Helena pochodzi z Mazur. W 1963 roku przyjechała na Podkarpacie i zamieszkała w Nowych Sadach w gminie Fredropol. Na trasie do Sierakośc. – Mieliśmy gospodarstwo w okolicach popularnej w Nowych Sadach, które wtedy nazywało się Chujsko, skały[paywall]. Stała tam kapliczka, a obok niej parę grobów. Pięć, sześć. Zawsze ktoś je odwiedzał, przynosił kwiaty, najczęściej piwonie, palił znicze. Potem jednak kapliczka została zaniedbana, a wraz z nią coraz rzadziej ludzie zaczęli przychodzić na groby. Aż w końcu one prawie znikły. Poszłam raz do urzędu gminy i zapytałam, dlaczego to wszystko jest tal bardzo zaniedbane? Powiedzieli mi, że nie mają żadnej informacji, aby tam była jakaś nekropolia – opowiada pani Helena.

Jest pewna, bo doskonale pamięta, o czym opowiadała jej mama, że kiedyś obok kapliczki była żydowska karczma, otoczona domami. Została spalona, a mieszkańcy zamordowani. – Nie wiem, czy aby w tamtym miejscu nie pochowano właśnie tych zamordowanych przez Niemców ludzi. Teraz został sam plac. Jestem pewna, że tam muszą być jakieś szczątki. Wydaje mi się, że warto

Reklama

Pani Helena od 10 lat mieszka w Przemyślu. Ale Nowe Sady odwiedza. Odwiedza, bo mieszkają tam członkowie jej rodziny. Ostatni raz była 2 listopada br. – Cały czas rozmawiamy o tym. Wydaje mi się, że warto, aby obecne władze gminy podjęły temat. Może udałoby się ekshumować te szczątki, aby spoczęły na normalnym cmentarzu – podsumowała.

Dziesiątki hektarów do przekopania

Nowe Sady to specyficzna miejscowość. Kiedyś, przed wielu laty, podzielona była na cztery dzielnice. Jedna z nich była niemiecka, druga ukraińska, trzecia żydowska, czwarta – polska. Potem wszystko się „wymieszało”. Każda z tych nacji – zdaniem obecnego wójta gminy Fredropol Mariusza Śnieżka – mogła mieć swoją nawet niewielką nekropolię. Na pewno Niemcy, na pewno Ukraińcy, którzy do tej pory pielęgnują groby rodaków.

Reklama

– W naszej ewidencji gminnej nie widnieje tam żaden cmentarz i wiem, że nie widniał nigdy. Pytanie, ile lat temu został założony. Bo jeśli kilkadziesiąt, to na pewno w ewidencji go nie ma. Część z cmentarzy widnieje także w ewidencjach parafialnych. Rozmawiałem na ten temat z naszym księdzem proboszczem, który coś na ten temat słyszał. Kiedy chodził po kolędzie i jeden ze starszych parafian powiedział mu, że właśnie w okolicach skały był jeden, góra dwa groby. Ale było to jeszcze przed pierwszą wojną światową. Być może pochowana została tam osoba lub osoby, które zmarły na cholerę. Tak w tamtym czasie robiono. Ksiądz proboszcz obiecał jednak, że sprawdzi księgi parafialne. Jeśli cokolwiek znajdzie, spróbujemy podjąć jakieś kroki, choć muszę przyznać, że odnalezienie owych pochówków będzie zadaniem nie lada. To dziesiątki hektarów do przekopania – podsumował wójt gminy Fredropol M. Śnieżek.


mars
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama