Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Przemyślu (28 czerwca br.) była wulkanem emocji, fatalnych zachowań głównych jej bohaterów i niecenzuralnych odzywek. Ważna, bo absolutoryjna, ale poruszone zostały podczas niej także inne kwestie. Jak choćby braku pomocy ze strony miasta – zdaniem wiceprezesa Miejskiego Klubu Sportowego Polonia Bartłomieja Marczyka – w sprawie systematycznej dewastacji boisk treningowych przy ul. Sanockiej.
Od wielu miesięcy władze Polonii proszą o pomoc ze strony odpowiednich, mających do tego narzędzia, jednostek przemyskiego magistratu w sprawie systematycznej dewastacji boisk treningowych przy ul. Sanockiej przez... watahy dzików.
Polonia dzierżawi od miasta tereny, na których stworzyła boiska treningowe. Płaci czynsz, utrzymuje w odpowiednim do celu dzierżawy stanie. Rodzi się pytanie: czy za dewastację boisk przez dziki odpowiedzialność winien wziąć dzierżawiący czy dzierżawca?[paywall]
Standardy umów dzierżawy tego oczywiście nie precyzują. Mówią m.in. o tym, że dzierżawiący ma obowiązek udostępnić dzierżawcy przedmiot dzierżawy w stanie umożliwiającym umówiony użytek, a także zwrócić ewentualne nakłady wykraczające poza koszty niezbędnych napraw. Ale także o tym, że m.in. dzierżawiący ma obowiązek ponoszenia kosztów napraw i konserwacji (...) i że istotne jest, aby przedmiot umowy pozostał w stanie niepogorszonym (przy uwzględnieniu normalnego zużycia), natomiast dzierżawca nie ma obowiązku ulepszania go i zwiększania jego użyteczności (...).
Polonia ponosi koszty związane z odpowiednim utrzymaniem boisk, ale przecież rycie murawy przez dziki nie wchodzi w zakres tzw. „normalnego zużycia”. Zapewne w żadnym punkcie umowy dzierżawy nie ma paragrafu, który mówiłby o partycypowaniu w kosztach na wypadek rycia murawy przez dziki. A skoro tak, wydzierżawiający powinien zwrócić nakłady, wykraczające poza niezbędne koszty utrzymania terenu...
Wiceprezes MKS Polonia Bartłomiej Marczyk nawiązał do tego problemu podczas sesji. Powiedział, że problem ten wielokrotnie urzędnikom był sygnalizowany i miał być dawno załatwiony. Zabezpieczył się plikiem pism na linii miasto – klub.
– Mam ze sobą około dwudziestu pism do urzędu w tej sprawie. I z dziesięć z odpowiedziami. Nic z nich nie wynika. Od trzech lat prosimy o pomoc. Mówię o tym, aby pokazać, jak naprawdę wygląda współpraca miejskiego klubu z władzami miasta. ?Co roku obiecują nam, że ogrodzą teren, ale rok w rok nie ma pieniędzy. W jednym piśmie pan prezydent odpisał, żebyśmy sobie kupili truciznę na dziki i rozsypali ją wokół boisk. Odpisaliśmy, że już raz posypaliśmy trutką, zjadły ją psy i ich właściciele kazali nam płacić za leczenie u weterynarza. W drugim piśmie proponuje nam zakup jakiś 10-kilogramowych worków z odstraszaczami i porozkładanie ich wokół boisk. W innym dostajemy informację, że najlepiej byłoby, abyśmy się w ogóle wyprowadzili z tych boisk, za które płacimy przecież dzierżawę. Wymieniać mogę jeszcze wiele. To jest żenujące, co wyprawia się z tym klubem i jego 113-letnią historią. Dobrze byłoby, gdyby ktoś przeszkolił w magistracie urzędników w sporządzaniu poprawnych pism. Abyśmy już nigdy więcej nie musieli płacić za leczenie psów, które zatruły się trucizną na dziki – podsumował B. Marczyk.
Prezydent miasta Wojciech Bakun odniósł się do owych dzików. Stwierdził, że to dzierżawca terenu ma obowiązek dbania o niego i przystosowania do prowadzonej działalności. – To nieprawda, co pan mówi! Nie wiadomo było, panie prezesie, co pan tam planował. Nie wiem, czy chciał pan tam zasiać buraki, pszenicę czy chciał pan tam zrobić trawnik, aby się ludzie opalali. Zostały zorganizowane boiska i to w pana i zarządu gestii jest zadbanie, aby tam dzików nie było. Nigdy też nie proponowałem żadnej trucizny. Chodziło o środki odstraszające, które w mieście są stosowane – dość opisowo wyjaśnił prezydent miasta.
Powstaje pytanie: czy lepiej jest przerzucać się pismami, czy lepiej po prostu spotkać na dzierżawionym terenie i dojść do jakiegokolwiek porozumienia? Większość stwierdzi, że drugie rozwiązanie jest sensowniejsze... Tyle, że nie Przemyślu.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze