Dzięki staraniom Janusza Galiczyńskiego 11 października br. doszło w Przemyślu do ekshumacji szczątków dwóch żołnierzy niemieckich z czasów II wojny światowej. Prace przeprowadziła firma „Vermex” z Katowic. Zostaną pochowane w Siemianowicach Śląskich.
To nie pierwsza i zapewne nie ostatnia inicjatywa J. Galiczyńskiego, który nie ustaje w poszukiwaniach zapomnianych ofiar wojen.
W zeszłym roku zainteresował się historią poległych w dawnej przemyskiej dzielnicy Pobereże żołnierzy niemieckich z czasów II wojny światowej. Otrzymał informację od mieszkańców m.in. ulicy Wozowej, że 1 listopada, w Dzień Wszystkich Świętych, na działce porośniętej chaszczami zapalane są znicze.
– Między innymi na tym terenie znajdowało się getto, liczące około 16,5 tysiąca Żydów. A Pobereże w tym czasie było[paywall] silnym ośrodkiem ukraińskim, były tu cerkiew i świetlica. Mieszkali tutaj także Polacy, którzy pomagali Żydom. Ten niemiecki żołnierz, który gdzieś tu spoczywa, dokonywał między innymi rewizji w domach. Znam tę historię z opowiadań mojego dziadka. Zwróciłem się z prośbą o pomoc do Fundacji „Pamięć”. Przemyśl jest miastem partnerskim niemieckiego Paderborn i wydaje mi się, że tak należy zrobić – tłumaczył wówczas J. Galiczyński.
Dzięki J. Galiczyńskiemu do Przemyśla przyjechała przedstawicielka Fundacji „Pamięć” Katarzyna Pater.
– To pan Janusz zlokalizował nieoznaczoną mogiłę żołnierza niemieckiego. Być może jednak w tym miejscu spoczywa więcej osób. Zaczynam przygotowywać dokumentację i wniosek do Instytutu Pamięci Narodowej o ekshumacje tych szczątków. Jeśli otrzymamy zgodę, zostaną przeniesione na Cmentarz Żołnierzy Niemieckich w Siemianowicach Śląskich. Obecnie spoczywają tam 34 tysiące niemieckich żołnierzy, których groby znalezione zostały na terenie południowej Polski. Jestem pod ogromnym wrażeniem postawy pana Galiczyńskiego. Takich ludzi jest coraz mniej. Trzeba ich szanować i słuchać – powiedziała.
Pan Janusz o pochówku poinformował rzeszowski oddział IPN, który skontaktował się z Podkarpackim Urzędem Wojewódzkim w Rzeszowie. Ten z kolei ze wspomnianą fundacją „Pamięć”, która do przeprowadzenia ekshumacji wyznaczyła doświadczoną firmę „Vermex” z Katowic.
Jeszcze pod koniec grudnia ub.r. pan Janusz napisał list do burmistrza Paderborn Michaela Dreiera. Poinformował w nim, że pracuje nad uzyskaniem zgody na ekshumację szczątków żołnierza (żołnierzy) niemieckiego z czasów II wojny światowej, które są „zakopane w zarośniętym, opuszczonym miejscu, urągającym godności człowieka, obojętnie kim on jest”.
Opisał także całą sytuację, prosząc o podjęcie działań w sprawie ustalenia jakiejś rodziny zmarłego.
W połowie stycznia br. otrzymał odpowiedź. M. Dreier podziękował za zaangażowanie i zapewnił, że w miarę możliwości będzie wspierać J. Galiczyńskiego w poszukiwaniach krewnych. Dodał, że może się w tej sprawie skontaktować z niemieckim Stowarzyszeniem ds. opieki nad grobami wojennymi. Będzie mu wówczas łatwiej...
Pod koniec marca br. otrzymał zgodę na ekshumację od prezesa IPN, pozwolenie na eksplorację terenu objętego ochroną konserwatorską wydała również Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu Beata Kot. Nic już nie stało na przeszkodzie rozpoczęciu ekshumacji.
Rankiem, 11 października br., na ul. Wozową przyjechała ekipa z firmy „Vermex” z Katowic. Ekshumacja trwała kilka godzin.
– Znalazły się szczątki dwóch żołnierzy niemieckich. Nie potwierdziły się informacje, że może ich być tam pochowanych więcej. Archeolog stwierdził, że jeden z nich miał około 40 lat, drugi 30. Jeden z nich miał wojskowe odznaczenia. Zapewne jakiś oficer. Klamry od pasów, guziki były. Przy drugim znaleźli szczęki. Dzięki temu będą w stanie dotrzeć do informacji, gdzie miał je wstawiane. Oprócz tego udało się wykopać jakiś pocisk z czasów pierwszej wojny światowej – powiedział J. Galiczyński.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze