Do zdarzenia doszło dzisiaj, 28 grudnia, kilka minut przed godziną 13.
Mężczyzna skoczył z mostu przy ul. Narutowicza w Rzeszowie. Na szczęście na miejsce szybko udało się dotrzeć policjantom z oddziału prewencji, którzy weszli do wody i wyciągnęli wychłodzonego desperata z rzeki.
Pomocy udzieliła mu załoga pogotowia ratunkowego, następnie trafił do szpitala.
Świadkowie zeznali, że mężczyzna, który szedł od ulicy Szopena, wszedł nagle na środek mostu, przechylił się przez barierkę i skoczył do Wisłoka.
25-latek chwilę przed zdarzeniem oddalił się ze szpitala przy ul. Szopena.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Dlaczego mnie to nie dziwi.....pewnie dowiedział się o dramatycznej diagnozie i po prostu się załamał. Jeden ma silną psychikę A drugi słabą. Przykro że dochodzi do takich sytuacji , A aparat do leczenia raka stoi bezużyteczny w Krakowie bo NFZ nie refunduje leczenia. Nasz rząd jest tego zdania że lepiej żeby chorzy umierali bo mniej będzie rent czy emerytur do płacenia A skoro młody człowiek zachowuje to państwo polskie nie ma z niego pożytku więc niech umiera. Takie niestety są fakty
Dlaczego mnie to nie dziwi.....pewnie dowiedział się o dramatycznej diagnozie i po prostu się załamał. Jeden ma silną psychikę A drugi słabą. Przykro że dochodzi do takich sytuacji , A aparat do leczenia raka stoi bezużyteczny w Krakowie bo NFZ nie refunduje leczenia. Nasz rząd jest tego zdania że lepiej żeby chorzy umierali bo mniej będzie rent czy emerytur do płacenia A skoro młody człowiek zachowuje to państwo polskie nie ma z niego pożytku więc niech umiera. Takie niestety są fakty