Skala przemocy rówieśniczej może szokować. Doświadczyło jej w ciągu ostatniego roku aż 87 procent uczniów, o czym mówią alarmujące dane z najnowszego raportu „Rówieśnicy 2026”, opracowanego przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę. Problem wykracza daleko poza szkolne korytarze, obejmując media społecznościowe, a jego skutki pozostawiają trwałe piętno w umysłach młodych ludzi. O tym, czy można zatrzymać spiralę przemocy rówieśniczej, rozmawiamy z Elżbietą Rykowską – kierownik działu pomocy środowiskowej przemyskiego MOPS oraz pracownicami tej instytucji Joanną Banaś i Edytą Scholl.
W lipcu br. w Sejmie odbyła się konferencja zorganizowana przez Komisję do Spraw Dzieci i Młodzieży, Ministerstwo Edukacji Narodowej i Polskie Towarzystwo Opieki Społecznej poświęcona wynikom alarmującego raportu „Rówieśnicy 2026”, w której miałyście Panie sposobność uczestniczyć. Płynące z niej wnioski mogą porazić. Okazuje się, że współczesne relacje młodych ludzi i dobrostan młodego pokolenia wymagają wsparcia ze strony szkoły, rodziny, specjalistów... Podłożem problemów jest przemoc ze strony rówieśników.

J. B.: – Problem przemocy rówieśniczej to problem, z którym mierzą się praktycznie wszystkie miasta, i te duże, i te małe. Dlatego, jako pracownicy MOPS, musimy być przygotowani, wiedzieć, jak reagować i jak wspierać rodziny oraz młodych ludzi. Przeciwdziałanie przemocy rówieśniczej to wspólna odpowiedzialność rodzin, szkół, instytucji i całej lokalnej społeczności. Razem możemy tworzyć środowisko, w którym każde dziecko i każdy młody człowiek poczuje się bezpiecznie, i będzie miał możliwość harmonijnego rozwoju. O przemocy trzeba mówić głośno i reagować jak najwcześniej.
Raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę pokazuje, że skala przemocy rówieśniczej, zarówno tej psychicznej, jak i fizycznej, jest ogromna. Mówi o tym, że doświadcza jej 87 procent uczniów, przy czym aż 75 procent doświadczyło jej w sieci, a 63 proc. doświadczyło przemocy fizycznej.
E.S.: – To prawda, przemoc nie ogranicza się wyłącznie do czasu spędzanego w szkole, ale ciągnie też poza nią, kiedy dzieci i młodzież są już w domach i rozgrywa właśnie w sieci. Dlatego tak ważna jest uwaga i czujność rodziców.
Czy rodzic ma szansę zareagować na rówieśniczą cyberprzemoc? Nie zawsze jest się w stanie śledzić aktywność pociech online i to, o czym piszą z rówieśnikami. Cyberprzemocy często nie widać na pierwszy rzut oka, ponieważ nie zostawia śladów na ciele.
E. R.: – To nie jest łatwe, tym bardziej, że z relacji płynących od młodzieży wynika, że większość z nich traktuje tego rodzaju przemoc jako coś normalnego, bo stanowi ona w zasadzie ich codzienność. Stała się elementem ich codziennego funkcjonowania.
E.S.: – Najbardziej przerażające jest to, że młodzi często też na nią nie reagują (jak wynika z raportu, tylko 35 proc. uczniów zgłosiło sytuację przemocy rówieśniczej wobec nich samych czy innych osób – przyp.). Może podzielą się tym z koleżanką czy kolegą, ale nie z rodzicem czy szkołą.
E. R.: – Często również my, dorośli, nie wiemy, jak się w takiej sytuacji zachować, jeśli młoda osoba przekaże nam taką informację. Nam również potrzebna jest edukacja w tym zakresie, żebyśmy potrafili właściwie zareagować.
Zjawisko przemocy słownej w sieci wydaje się być w dzisiejszych czasach czasem większym problemem niż przemoc fizyczna. Skąd ten brak empatii w młodych ludziach i poczucia, że słowem możemy kogoś poważnie zranić?
– E.S.: – Daleko chyba nie trzeba szukać. Wystarczy włączyć telewizor czy przewertować pełne hejtu komentarze w sieci. Przykład idzie z góry, dajemy go my, dorośli. Powinniśmy uwrażliwiać dzieci na pewne kwestie. A z przekazu płynącego ze szkół wynika, że nie zawsze potrafimy stanąć na wysokości zadania i kiedy jest potrzeba spotkania w szkole w sprawach dotyczących konfliktów w klasie, rodzice przychodzą bardzo nielicznie, wymawiając się brakiem czasu. Współpraca na linii dziecko – szkoła – rodzic często kuleje.
– E.R.: – Świat internetu daje chyba poczucie bezkarności, nie patrząc komuś w twarz, łatwiej jest przekazać coś niemiłego, obraźliwego. Co więcej swój wpis można potem skasować. A osoba, będąca ofiarą cyberprzemocy, często zostaje z problemem zupełnie sama. Brakuje reakcji sprzeciwu ze strony rówieśników, bo zawsze znajdzie się w grupie lider, ktoś, kto narzuca sposób myślenia czy zachowania i nie zawsze jest on właściwy.
– E.S.: – Rówieśnicy często nie reagują na przemoc wymierzoną w kolegę czy koleżankę, bo obawiają się tego, że przeniesie się na nich. Wolą po postu stać z boku.
Znają Panie sytuacje związane z przemocą rówieśniczą, które unaoczniają, jak poważne mogą być konsekwencje tego zjawiska?
J. B.: – Jednym z prelegentów konferencji w Warszawie był pracownik agencji bezpieczeństwa, który bliżej zna kulisy różnych zachowań młodych w sieci. Okazuje się, że miał do czynienia z przypadkami, kiedy młody człowiek próbował w internecie zdobyć broń, by móc wykorzystać ją przeciwko swojemu hejterowi. Był tak zmęczony tą sytuacją, że próbował posunąć się do ostatecznych rozwiązań, by ją przerwać. Na szczęście sprawa została odpowiednio wcześnie wykryta i udało się zapobiec tragedii. I nie była to jednostkowa sytuacja. Pokazuje, z jak poważnym problemem mamy do czynienia.
Dziękuję za rozmowę.
Raport „Rówieśnicy 2026” (dotyczący uczniów w wieku 10 – 17 lat) definiuje przemoc rówieśniczą jako celowe działania fizyczne, psychiczne lub społeczne podejmowane wobec drugiej osoby zarówno offline, jak i w sieci. Wskazuje również na tzw. bullying – czyli szczególną formę tej przemocy, którą jest powtarzające się dręczenie, w którym występuje wyraźna nierównowaga sił – fizycznych, społecznych lub psychicznych, utrudniająca skuteczną obronę (w ten rodzaj przemocy zaangażowana jest zwykle grupa uczniów, występująca nie tylko w roli bezpośrednich agresorów, ale także świadków, którzy poprzez swój brak reakcji wspierają agresorów). W świecie cyfrowym zjawisko to przybiera postać cyberbullyingu, wykorzystującego media społecznościowe, komunikatory itp.
– wyśmiewanie i krytykowanie wyglądu – 58 proc.,
– otrzymywanie nieprzyjemnych wiadomości w sieci – 56 proc.,
– wykluczenie z grupy (online lub ofline) – 53 proc.,
– celowe uderzenie – 53 proc.,
– zmuszanie do zrobienia czegoś niechcianego – 34 proc.,
– doświadczenie kradzieży – 28 proc.,
– doświadczenie gróźb w internecie – 27 proc.,
– rozsyłanie złośliwych treści – 27 proc.
Uczniowie biorący udział w ankiecie na potrzeby raportu „Rówieśnicy 2026” określili, z kim w pierwszej kolejności podzielą się tym, że spotkała ich przykra sytuacja.
Rodzic – 41 proc.,
Koleżanka, kolega – 37 proc.,
Siostra, brat – 8 proc.,
Nie mam z kim o tym porozmawiać – 6 proc.,
Wychowawczyni lub wychowawca – 5 proc.,
Pedagog, psycholog szkolny – 2 proc.,
Inny nauczyciel lub inny dorosły – 1 proc.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze