Reklama

Na pierwszej linii frontu

26/10/2020 13:12

Mija ósmy miesiąc pandemii koronawirusa. W mediach, w informacjach z pierwszej linii frontu walki z pandemią najczęściej, oprócz polityków, pokazywani są lekarze, ratownicy oraz personel medyczny. Natomiast rzadziej słyszymy o pracownikach stacji sanitarno-epidemiologicznych, którzy również są niezbędni w działaniach zapobiegających rozprzestrzenianiu się epidemii.

Rozmawialiśmy z pracownicą Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Przemyślu Kamilą Płóciennik.

 

Proszę opowiedzieć, jak wygląda praca w przemyskiej stacji?

– Zatrudnionych jest u nas około czterdziestu osób, a oprócz tego wspiera nas przemyski oddział wojewódzkiej stacji stacji, który prowadzi laboratorium. Na początku pandemii pracowaliśmy na dwie zmiany, w święta i weekendy, choć w marcu i kwietniu jej rozwój nie był tak dynamiczny, jak się spodziewano. Wtedy też nastąpiła zmiana organizacji naszej pracy, gdyż wiele działów zostało skierowanych do działu epidemiologii, ale na przykład dział żywności i żywienia nadal prowadzi kontrole w terenie. Teraz pracujemy od poniedziałku do niedzieli oraz w święta, ale już na jedną zmianę i czekamy, czy będą jakieś zmiany organizacyjne. Pandemia, jak wiemy, w ostatnim czasie przybiera na sile. Niestety zauważamy, że społeczeństwo, zmęczone zakazami i obostrzeniami, jakby poluzowało, a rezultatem jest coraz większa liczba zakażeń, co nakłada na nas więcej pracy.

Reklama

 

Jakie są najczęstsze przyczyny zakażeń?

– Mamy rożnego rodzaju ogniska zakażeń. Rodzinne, w których jedna osoba zakażona, nieświadoma tego, zaraża innych członków rodziny, z którymi mieszka oraz rozproszone, których jest zdecydowana większość i te rozproszone, niewiadomego pochodzenia, są najtrudniejsze do wykrycia. Ktoś gdzieś był, w sklepie, w urzędzie albo na ulicy i tam się zaraził. Jednym z naszych zadań jest rozpracowywanie ognisk, czyli dochodzenia epidemiczne.

 

Jaki procedury obowiązują na dziś?

Reklama

– Od września zmieniły się przepisy i ktoś, kto ma objawy chorobowe, zgłasza się do lekarza pierwszego kontaktu, czyli podstawowej opieki zdrowotnej i jeżeli lekarz na podstawie swojej wiedzy podejrzewa lub stwierdza, że osoba może być chora na koronawirusa, kieruje ją na test. Zdarzają się też osoby, które same podejrzewając chorobę, korzystają z prywatnych laboratoriów. Jeżeli wyniki są dodatnie, powiadamiana jest powiatowa stacja i to jest podstawa do wszczęcia dochodzenia epidemiologicznego. Jest to ważne, gdyż często zgłaszają się do nas osoby, które nie mają jeszcze wyniku testu, a my nie możemy ruszyć z dochodzeniem, dopóki go nie mamy.

 

Reklama

Dochodzenie? To brzmi groźnie. Proszę więc wyjaśnić, na czym ono polega?

– Według nowych przepisów osoba zakażona jest pod opieką lekarza podstawowej opieki zdrowotnej i jest na tak zwanej izolacji domowej. Natomiast naszą rolą jest rozpracowanie kontaktów takiej osoby zakażonej, a jej obowiązkiem jest[paywall] podać nam listę osób, z którymi w ciągu ostatnich dziesięciu dni miała kontakt dłużej niż piętnaście minut w jednym pomieszczeniu. Osoba taka powinna też podać, czy w ostatnim czasie uczestniczyła w jakichś większych uroczystościach typu wesela, pogrzeby lub zgromadzeniach, na przykład koncertach czy meczach. Musi też podać miejsce, w którym pracuje. Wszystkie te informacje są dla nas niezwykle ważne, bo tylko wtedy dochodzenie ma sens i nakładamy na osoby, które z racji kontaktów są podejrzane o zakażenie, obowiązek dziesięciodniowej kwarantanny. Wtedy dzwonimy do tych osób, zbieramy wywiady i wszelkie informacje wprowadzamy do systemu, czyli bazy danych osób będących w kwarantannie. Do tej bazy danych dostęp ma policja, Straż Graniczna, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Kasa Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, Poczta Polska oraz lekarze, żeby mogli wdrożyć odpowiednie procedury, czyli skierować do szpitala albo przepisać odpowiednie leki. Do nas należy wypisywanie decyzji administracyjnych dla osób podejrzanych o zakażenie i będących w kwarantannie, które są podstawą do rozliczania czasu pracy. Natomiast dla osób chorych, będących w izolacji, takie decyzje wydaje lekarz.  

Reklama

 

Na koniec zalecenia dla wszystkich.

– Podstawą jest przestrzeganie reżimu sanitarnego, czyli dokładne mycie rąk po powrocie do domu, dezynfekcja powierzchni, na której może być wirus, używanie maseczek, przyłbic lub zasłanianie twarzy i unikanie skupisk ludzkich oraz w zachowanie w kontaktach bezpiecznej odległości minimum półtora metra.

 

Dziękuję za rozmowę.


Jacek Szwic
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    aad - niezalogowany 2020-10-26 13:50:06

    ta instytucja to jedna wielka fikcja. Oni udają, że coś robią. Numery telefonów usunęli ze swojej strony, podany jest jedynie ogólnopolski numer telefonu. Nie można się dodzwonić, nie odpowiadają na emaile. Fikcja! Skończmy udawać, że coś funkcjonuje. Wymyślili procedury, których nie da się nijak przestrzegać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    jack - niezalogowany 2020-10-26 17:30:40

    Popieram to jest fikacja !!!! U mnie w pracy kilka osób ma pozytyw i mieli kontakt z innymi i ze mną też. I nikt nie dzwonił do mnie i innych osób z dochodzeniem z sanepidu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    r n - niezalogowany 2020-10-26 20:51:50

    Ej aad, spokojna doopa, oni na pewno się zrehabilitują i wszystko będzie ''dobrze'' !?!?!SANEPID ZMUSI DO SZCZEPIEŃ POD LUFAMI KARABINÓW? - WOLNE MEDIA.NETKORONATERROR - POD PRZYKRYWKĄ USTAWY ABORCYJNEJ PRZEPCHNIĘTO USTAWĘ O OBOWIĄZKOWYCH SZCZEPIENIACH - GLOBALNA.INFOOSTRO SZCZEPIONKI I BILL GATES (FILM TĘPIONY PRZEZ SYSTEM) - ALETUBA.PL

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama