Reklama

Parking nie…, ale coś bardzo podobnego

06/05/2021 16:33

Wiele wskazuje na to, że spełnia się czarny scenariusz dotyczący zagospodarowania zieleńca przy Konfederackiej, przewidziany przez mieszkańców wspólnoty „Za parkiem”. Głos w sprawie zabrało starostwo. Z zaprezentowanego stanowiska wynika wprawdzie, że parking na zieleńcu nie powstaje, ale inwestor ma prawo utwardzić płytą yomb ponad 486 metrów kwadratowych. Wygląda na to, że zapewnienia zapewnieniami, a diabeł tkwi w szczegółach.

Wracamy do budzącej kontrowersje sprawy zagospodarowania terenu na rogu ulic Konfederackiej i Skarbowskiego. Mieszkańcy okolicznych bloków od blisko dwóch lat zabiegają o to, by porośnięta zielenią działka nie została zamieniona w parking.

W 2019 od władz miasta uzyskali zapewnienie, że tak się nie stanie. W kwietniu br. znów interweniowali, zaniepokojeni faktem, że z dużej części spornego terenu zdjęto wierzchnią warstwę ziemi, zastępując ją piaskiem i tłuczniem.

Radni i przedstawiciele urzędu miasta znów zapewniali, że w tym miejscu nie może być parkingu, ale też wrzucili kilka kamyczków do ogródka starostwa powiatowego, które wydawało pozwolenie na wykonanie prac na tym terenie. Jakie to prace? Według stanowiska starostwa[paywall], które przygotował naczelnik wydziału architektury i budownictwa Paweł Wróbel, nie jest to budowa parkingu, ale…

 

Reklama

To nie takie proste

Inwestor ma jednak prawo do wykonania utwardzenia części działki, a konkretniej dwóch działek, bo tak administracyjnie podzielony jest obecnie zieleniec. Kluczową kwestią jest jednak powierzchnia owego utwardzenia.

Według planu zagospodarowania przestrzennego, który ma rzekomo zabezpieczać interesy mieszkańców, na jednej z działek, zgodnie z zastosowanymi rozwiązaniami prawnymi, istnieje obowiązek zachowania minimalnej powierzchni biologicznie czynnej wynoszącej 30 proc. terenu, zaś na drugiej dopuszcza się udział powierzchni utwardzonych wynoszący maksymalnie 30 proc. powierzchni danego terenu.

Takimi danymi posługiwano się też na ostatniej sesji rady miasta. Diabeł jednak tkwi w szczegółach.

 

Reklama

Jednak szara płyta

Przede wszystkim plan zagospodarowania nie precyzuje, jak wymagana zieleń ma zostać urządzona, nie narzuca np. rodzaju czy liczby nasadzeń. Dodatkowo, jak podaje P. Wróbel, „Burmistrz miasta Jarosławia jednoznacznie dopuścił możliwość budowy utwardzonego zjazdu w terenie oznaczonym jako „zieleń urządzona”, z zachowaniem parametrów obowiązujących dla tego terenu”.

W efekcie w zgodzie z wydanym pozwoleniem i w odniesieniu do miejskiej dokumentacji inwestor prowadzi „Roboty budowlane polegające na utwardzeniu powierzchni działek”, które w przypadku pierwszej z nich sprawią, że powierzchnia utwardzona stanowić będzie 12 proc. (dopuszczalne maks. 30 proc.), a drugiej 62 procent (dopuszczalne maks. 70 proc.).

Przekłada się to na 1037 m kw. zieleni na tej pierwszej i 486 m kw. obszaru utwardzonego na tej drugiej. Zieleń zagospodarowana zostanie tzw. geokratą, a na powierzchni utwardzonej wyląduje szara płyta typu yomb. Po co?

„Realizacja zadania poprawi walory estetyczne niezagospodarowanych terenów przyległych do budownictwa wielorodzinnego, a także sprawniejsze odprowadzenie wód opadowych i roztopowych z terenu” – za projektem budowlanym wyjaśnia P. Wróbel. Podkreśla przy tym, że tworzony obiekt nie będzie parkingiem, bo nie spełnia wymogów formalnych.

 

Dobrymi intencjami…

To jednak rodzi sporo wątpliwości. Wprawdzie cytowany już po wielekroć naczelnik wydziału stwierdza, że „starosta jarosławski, działając jako organ administracji architektoniczno-budowlanej, jest związany granicami prawa i wnioskiem inwestora, a co za tym idzie, rozpatrując sprawę, nie może domniemywać innego, niż formalnie określone i dopuszczone granicami prawa przeznaczenie i sposób użytkowania obiektu”, ale wrażeniu, że właśnie ziszcza się czarny scenariusz kreślony jeszcze w 2019 r. przez mieszkańców, trudno się oprzeć.

Na działkach na rogu Konfederackiej i Skarbowskiego charakterystyczny niebieski znak z literką „P” zapewne nigdy nie stanie, nikt nie wymaluje też linii wyznaczających miejsca postojowe, a sam teren nie zyska podbudowy technicznej, by nazwać go urzędowo parkingiem.

Nie sposób jednak wyobrazić sobie, by kierowcy w okolicy, gdzie miejsce do pozostawienia auta to dobro wysoce deficytowe, mieli nie zastawiać ponad półhektarowego utwardzonego placu z dogodnym dojazdem. Sprawy nie można jeszcze uznać za zamkniętą.

Niewykluczone, że ratusz znajdzie jeszcze jakąś figurę pośród swoich kart i powalczy o to, by słowa dane przed niemal dwoma laty lokalnej społeczności, wyborcom, nie były tymi rzucanymi na wiatr. Jednak w świetle informacji przekazanych przez starostwo na zmianę sytuacji widoki są raczej marne, inwestor jest w prawie, działa legalnie i z poszanowaniem planu zagospodarowania.

Wygląda więc na to, że mamy do czynienia z paradoksem prawa – nikt go nie złamał, wszystko jest zgodne z jego literą, a strony powinny być zadowolone. Szczęśliwy nie jest jednak nikt: mieszkańcy będą mieć pod oknami szarą płytę zamiast zieleni, ratusz skazę na wizerunku, a starostwo musi się tłumaczyć, dlaczego jego służby muszą na to wszystko pozwalać.
pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Xyz - niezalogowany 2021-05-09 21:11:36

    Żałosne...  Sami mają ogromny parking, a teraz robią gówno burze. 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości