Dzięki mapom Google, nie ruszając się z domu, możemy zwiedzać cały świat. Takie wirtualne spacery cieszą się coraz większą popularnością, zwłaszcza teraz, kiedy ze względu na pandemię lepiej nosa nie wyściubiać z czterech ścian. Na przykład najeżdżamy „ludzikiem” na jedną z atrakcji turystycznych naszego regionu – fort XI Duńkowiczki – i już możemy rozpocząć wirtualny spacer po jego kazamatach.
– Fotografuję lustrzanką Nikona z obiektywem tak zwanym rybie oko, który rejestruje obraz o polu widzenia stu osiemdziesięciu stopni. Taki zestaw jest najbardziej optymalny i oferuje najwyższą jakość obrazu. Do tego używam statywu z dedykowaną głowicą panoramiczną. Bardzo ważne są w tym przypadku prawidłowe wypoziomowanie i ustawienie sprzętu oraz dobór właściwej ekspozycji. Na jedną panoramę sferyczną, czyli jeden punkt takiego spaceru, wykonuję cztery pionowe zdjęcia, co dziewięćdziesiąt stopni, które po sklejeniu pokrywają całą sferę. Potem dobieram kolejny punkt i kolejny, aż ich połączenie składa się na wirtualny spacer.
Podejrzewam, że to dopiero pierwszy etap pracy?
– Praca w terenie, czyli wykonanie sesji zdjęciowej, to zaledwie część całego procesu. Reszta odbywa się w komputerze. Oprócz standardowego oprogramowania do wywoływania zdjęć i do retuszu potrzebny jest jeszcze specjalistyczny program do łączenia pojedynczych zdjęć w jedno zdjęcie panoramiczne. W kolejnym programie panoramy są łączone w wirtualny spacer i przesyłane na serwer Google. Jest to żmudna, wielogodzinna praca wymagająca dużej precyzji na każdym etapie tworzenia wirtualnego spaceru. Wszystkie zdjęcia poddawane są zaawansowanej obróbce, która w żaden sposób nie wpływa na realny odbiór rzeczywistości.
Chyba nie jest to takie proste, jak się wydaje?
– Dużą trudność w tego typu fotografii sprawiają ruchome obiekty, na przykład przechodzący ludzie czy przejeżdżające samochody. Nawet szybko przemieszczające się chmury mogą powodować problemy podczas łączenia zdjęć. Oczywiście są na to odpowiednie sposoby. Podczas sesji zdjęciowej należy nieustannie obserwować wszystko, co nas otacza. Zwracać uwagę na ewentualne odbicia w szybach czy innych przedmiotach, uważać na rzucane cienie, swoje i statywu.
Wspomniał Pan o rekomendacji Google Maps.
– Rekomendowanym fotografem może zostać każdy, kto dysponuje odpowiednim sprzętem i niezbędną wiedzą. Wystarczy opublikować 50 zdjęć sferycznych, które muszą spełniać wymagania co do jakości obrazu, łączenia zdjęć oraz zasad dotyczących publikowania w mapach Google. Na przykład obowiązkiem jest zamazywanie twarzy osób na zdjęciach oraz numerów rejestracyjnych pojazdów. Dla chętnych wszystkie informacje dostępne są w internecie.
Na swoim koncie ma Pan wirtualne spacery po fortach: VIII Łętownia, IX Brunner, X Orzechowce, XI Duńkowiczki i XIII San Rideau. Czemu akurat ta tematyka?
– Twierdza Przemyśl to największa atrakcja turystyczna Przemyśla, więc uważam, że trzeba ją popularyzować. Nie zapominam również o pozostałych obiektach i miejscach, które do dziś nie doczekały się wirtualnych spacerów, a które z pewnością warto pokazać. Mapy Google to dziś potężne narzędzie, które warto wykorzystać. Jako rekomendowany fotograf Google mam ku temu duże możliwości. Posiadam odpowiedni sprzęt, wiedzę i doświadczenie. Fotografowanie i praca ze zdjęciami sprawiają mi ogromną radość i satysfakcję. Za swoją pracę nie biorę żadnego wynagrodzenia. To moja pasja, która – mam nadzieję – przyczyni się do promocji miasta.
Dziękuję za rozmowę i czekamy na wirtualne spacery po kolejnych fortach i innych atrakcjach Przemyśla i naszego regionu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.w domu będą trzymać i wirtualne spacery promować Paranoja
w domu będą trzymać i wirtualne spacery promować Paranoja