Problem organizacji nauczania online, zarzucenie ucznia ogromem zadań domowych, potem kwestia emisji koronawirusa w szkole, a wreszcie znużenie i poczucie straconego pokolenia – okres pandemii nie należy jest dla polskiej oświaty do najłatwiejszych łaskawy. Kiedy zdawało się, że wszystko wraca do normy, okazuje się, że powrót do szkoły także do bezbolesnych nie należy. O tym, jak poradzić sobie z tym tematem, rozmawiamy z psycholożką, wicedyrektorką Poradnia Psychologiczno-Pedagogicznej w Jarosławiu Aliną Gral.
Czy powrót dzieci do nauki stacjonarnej po tak długiej przerwie może być trudny?
– Tak, z pewnością może być trudny i taki jest. Możemy uszczegółowić to pytanie i zastanowić się, dla kogo powrót dzieci do szkół może być trudny. Tak naprawdę w system kształcenia zaangażowane są nie tylko dzieci, ale także rodzice i nauczyciele, a wśród nich zarządzający szkołami dyrektorzy, pedagodzy, wychowawcy i nauczyciele poszczególnych przedmiotów. Każdą z tych grup trudności dotykają w inny sposób. Dzieci przez te minione miesiące przystosowały się już do rzeczywistości nauczania zdalnego.
Człowiek jest istotą inteligentną, co oznacza, że potrafi adaptować się do zmian, potrafi[paywall] regulować emocje i wytworzyć strategie przetrwania w takich warunkach, w jakich w danym momencie się znalazł. Kiedy już takie strategie przetrwania znajdzie, utrwala je i przyzwyczaja się do nich. Nagłe wyrwanie z rzeczywistości, do której przywykliśmy, zazwyczaj powoduje u nas stres, czyli zachwianie równowagi psychicznej i fizycznej. Powrót do szkoły może wywołać u wielu uczniów reakcje psychologiczne – niepokój, lęk, obawę, a nawet przygnębienie czy smutek. Możemy spodziewać się też reakcji fizjologicznych, co oznacza, że zareaguje ciało. Mogą się pojawić: bóle głowy, brzucha, przyspieszone bicie serca i tym podobne.
Na szczęście, po pierwszej trudnej fazie reakcji na stres, przychodzi przystosowanie, uspokojenie i dostosowanie się do nowej rzeczywistości. Kiedy weźmiemy pod uwagę, że większość uczniów była przystosowana do uczenia się w trybie stacjonarnym, to możemy się spodziewać, że okres adaptacji do szkoły nie potrwa długo. Mamy nadzieję, że dzieciaki wskoczą w szkołę, jak w stare, wygodne kapcie. Zauważmy, że powrót dzieci do ławek przypadł w szczególnym okresie dla funkcjonowania szkoły, a mianowicie przed klasyfikacją, promocjami i zakończeniem roku szkolnego. Uczniowie obawiają się, że nauczyciele rzucą się w wir pytania i zaległych sprawdzianów i będą się pastwić nad nimi na każdej prawie lekcji. Miejmy nadzieję, że tak nie będzie.
Dlaczego to ważne, by dzieci znów chodziły do szkół?
– Właśnie! Trzeba o tym mówić, że powrót do szkoły to nie tylko stres, ale przede wszystkim wiele korzyści, a nawet radości. Myślę, że gdyby uczniowie i nauczyciele zaczęli myśleć i mówić o powrocie do szkoły pozytywnie, to byłby on dla wszystkich dużo łatwiejszy. To od nas zależy, czy będziemy koncentrować uwagę na pozytywach, czy negatywach. Z całą pewnością dzieci spragnione są kontaktów z rówieśnikami. Nawet jeśli boją się tego, jak odnajdą się na nowo w klasie, to jednak większość czeka na spotkanie z koleżankami i kolegami.
Jesteśmy, jako ludzie, istotami społecznymi i nie funkcjonujemy jako „samotne wyspy”, ale jako wzajemnie uzupełniające się części jednej ludzkiej społeczności. Przeniesienie kontaktów międzyludzkich do internetu, bez możliwości bezpośredniego bycia z drugim człowiekiem, było niespodziewanym eksperymentem, którego skutki dopiero teraz zobaczymy. Uwaga człowieka posługującego się komórką lub komputerem w trakcie budowania relacji zostaje wyprowadzona na zewnątrz i koncentruje się na ekranie, na którym może się pojawić wszystko, bez możliwości sprawdzenia tego w sposób bezpośredni.
Nie widzimy przecież prawdziwej reakcji drugiego człowieka, przez co nie możemy weryfikować i modyfikować własnych. Po powrocie do szkoły uczniowie odzyskają tę możliwość. Wreszcie będzie mogła zachodzić wymiana myśli, uczuć, energii w świecie rzeczywistym. Ważną korzyścią będzie możliwość wyjścia z domu, poszerzenia pola swoich doświadczeń, porządkowania swojego życia według pewnego harmonogramu i zasad. Po prostu, dzieci wstaną z łóżek, po porannej toalecie i śniadaniu wyjdą z domu, przejdą się po powietrzu, wsiądą na rowery albo hulajnogi i usłyszą dźwięk dzwonka szkolnego. Mimo że narzekają na kierat codzienności, to jednak potrzebują stabilizacji, która jest oparta o pewne stałe schematy narzucone z zewnątrz.
Jakich zmian (o ile w ogóle) w zachowaniu naszych dzieci należy się spodziewać? Będzie im trudniej budować relacje z rówieśnikami? Mogą objawiać się stany lękowe? Depresje?
– Tego nie wiemy. Nigdy dotąd nie przeżyliśmy takiego eksperymentu na tak szeroką skalę. Na pewno musimy brać pod uwagę, że część dzieci tak zareaguje. Osoby o mniejszej odporności psychicznej rzeczywiście mogą przejawiać reakcje lękowe czy depresyjne. Może się pojawić opór wobec szkoły i jej wymagań. Mogą się pojawić bunt i reakcje opozycyjne. Szkoła musi być przygotowana na konieczność szybkiej reakcji i organizowania pomocy w razie potrzeby.
Jak pomóc dziecku przejść przez ten pierwszy okres powrotu do rzeczywistości?
– Człowiek lubi wiedzieć, co będzie, jak będzie, jak ma postąpić, jak ma zapobiec, jak zaradzić. Chce z góry znać przepis, instrukcję obsługi, procedury. Tymczasem procedury sprawdzają się świetnie w sytuacji, kiedy konieczna jest ewakuacja z powodu pożaru. Trudno opracować procedury na sterowanie reakcjami człowieka. Ludzie, jako gatunek, mają wypracowane ewolucyjnie doskonałe dyspozycje do radzenia sobie ze zmianami i z nowymi sytuacjami.
Ja proponowałabym optymistycznie spojrzeć na możliwości adaptacyjne naszych dzieci. Większość z nich na pewno sobie z tą sytuacją świetnie poradzi. To, co powinni zrobić dorośli, to być czujni i okazywać zainteresowanie i emocjonalne wsparcie dzieciom. Czujność nie oznacza kontroli, tylko trzeźwą i życzliwą przytomność, obserwację. Jeśli wszyscy uruchomimy życzliwość, wyrozumiałość, pozwolimy dzieciom na adaptację (szczególnie w pierwszym tygodniu po powrocie) i będziemy reagować na pojawiające się trudności, to mamy szansę na dobre przejście przez ten czas. Poradnia psychologiczno-pedagogiczna jest otwarta na pomoc zarówno dzieciom/uczniom, jak i rodzicom i nauczycielom.
Jak okres nauki zdalnej może się odbić na dzieciach w przyszłości, na ich psychice, wiedzy i umiejętnościach? Czy należy się spodziewać na przykład falowego wzrostu zapotrzebowania na tak zwane korki? A może dobrze byłoby poszukać rozwiązania systemowego?
– Uczniowie błyskawicznie wypracowali sposoby radzenia sobie w sytuacji sprawdzania wiedzy w trakcie nauczania zdalnego. Najczęściej dużo sprawniej niż nauczyciele potrafią korzystać z zasobów internetu, z technicznych możliwości, jakie daje komputer i smartfon. Nauczyciele nie są w stanie zorientować się, czy na ich pytania odpowiada ten konkretny, siedzący przed kamerą uczeń, czy cała klasa, która poprzez komunikatory cały czas aktywnie współpracuje. Poza tym, nauczyciele różnie poradzili sobie z tym nowym wyzwaniem, jakim było kształcenie w formie online. Nie byli do tego przygotowani w żaden sposób – ani technicznie, ani od strony metodyki nauczania. Wydaje się oczywiste, że skutki tego będą opłakane.
Nauczyciele chcą właśnie teraz, po powrocie, sprawdzić, jaki jest rzeczywisty stan wiedzy uczniów. Z kolei uczniowie boją się jak ognia, że będą pytani przy tablicy, że będą sprawdziany, że będą kontrolowane zeszyty, których oni często nie prowadzili. Rodzice mówią nam w poradni, że ten rok był rokiem straconym dla edukacji. Wielokrotnie słyszałam opinie, że warto byłoby ten rok szkolny dla wszystkich powtórzyć. Myślę, że opracowanie systemowych rozwiązań przez Ministerstwo Edukacji i Nauki, wypracowanie nowych podstaw programowych, nowych wymagań na egzaminach zewnętrznych będzie koniecznością.
Popatrzmy jeszcze na „drugą stronę barykady”. Dla nauczycieli powrót do nauki stacjonarnej też chyba może być trudny. Jakieś rady dla nich? Mogą coś zrobić, by pomóc sobie i dzieciom wrócić do rytmu sprzed epidemii?
– Najważniejsze jest, aby zachować spokój. W wielu klasach konieczna będzie praca wychowawcza i ponowna integracja uczniów. Chcę powiedzieć, że zarówno szkoły, jak i samorządy i oczywiście poradnie psychologiczno-pedagogiczne podejmują kroki, aby opracować strategie działania, które pomogłyby wszystkim stronom przejść przez ten trudny czas. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że nie wszystko potrafimy przewidzieć. Przed nauczycielami trudne wyzwanie, sprawdzian ich możliwości adaptacyjnych, inteligencji, mądrości, odpowiedzialności, życzliwości i wielu innych cech, których społeczeństwo od nich oczekuje. Jeśli miałabym coś radzić nauczycielom, to na pewno, aby rozmawiali z dziećmi i słuchali „głębokim uchem”, sercem tego, co one mają do powiedzenia. Aby byli uważni i nie przegapili żadnego dziecka, które będzie potrzebowało ich pomocy. A przy tym wszystkim, aby zadbali o siebie.
Dali sobie czas i możliwości na odpoczynek, odreagowanie napięć, stresów, nabranie sił i wewnętrznej energii. Uzbrojeni w spokój i cierpliwość poradzą sobie w każdej sytuacji. Namawiam do korzystania z usług instytucji, które zajmują się pomocą psychologiczną. Nasza poradnia jest otwarta; cały czas, od początku roku szkolnego pracowaliśmy stacjonarnie. Proponujemy porady i konsultacje, wsparcie emocjonalne, psychoedukację, a także różne formy terapii dla osób potrzebujących (terapie indywidualną, rodzinną). Pomagamy uczniom, ich rodzicom i nauczycielom. Życzę dzieciom, młodzieży, nauczycielom i udręczonym rodzicom dużo siły, optymizmu i wewnętrznego spokoju.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze