Wędkarze narzekają na brak ryb w Sanie. Ich zdaniem sytuacja z każdym rokiem się pogarsza. Na kolejnej rzece regionu – Mleczce latem tego roku doszło do przyduchy. Padły setki kilogramów ryb. – Mieliśmy tutaj małą Odrę – informuje Piotr Kubas, ichtiolog, dyrektor Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego oddział w Przemyślu.
Po obu brzegach Sanu, na wysokości Przemyśla, wędkuje z każdym rokiem coraz mniej pasjonatów moczenia kija. W środowisku wędkarskim krążą różne wersje przyczyn tego stanu rzeczy. Od poważnych (zmiany klimatyczne) do sensacyjnych, jak chociażby wpływ prowadzonej inwestycji budowy nowego mostu kolejowego. Zarówno jedne, jak i drugie weryfikujemy u źródła, czyli w Polskim Związku Wędkarskim oddział w Przemyślu.
– Z tym mostem to bzdura. Ryby w Sanie oczywiście są. Jednak w związku ze zmianami klimatycznymi szukają innych, nowych miejsc żerowania – informuje Piotr Kubas, ichtiolog, dyrektor Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego oddział w Przemyślu. – W tym momencie występują cztery naturalne migracje ryb w roku. Dwie żywieniowe, jedna tarłowa i jedna zimowiskowa. Dodatkowo migrację umożliwił przebudowany próg wodny na Sanie w Ostrowie (dzielnica Przemyśla). Dlatego ryby, które były w tych miejscach, do których wędkarze się przyzwyczaili, w sposób naturalny zmieniają swoje miejsce bytowania – dodaje pan Piotr.
Reklama
W opinii ichtiologów najważniejszą przyczyną migracji poszczególnych gatunków ryb w Sanie są zmiany klimatyczne. Długie okresy suszy, bardzo niskie stany wody, bardzo słabe natlenienie wody, punktowe deszcze nawalne niosące zanieczyszczenia.
– Dane pokazują, że na przestrzeni minionych trzydziestu lat średnia roczna temperatur wzrosła o około 0,8 stopnia Celsjusza. To dla przyrody bardzo dużo. Im wyższa temperatura, tym tlenu rozpuszczanego wodzie jest coraz mniej. Ryby migrują w górę rzeki. Szukają niższych temperatur, miejsc dobrze natlenionych, aby móc swobodnie bytować – kontynuuje Piotr Kubas. – Trzeba też powiedzieć o rolnictwie, które wiąże się z ogromnym nawożeniem. Nasz San poprzez wody gruntowe przyjmuje ogromne ilości nawozów. One „użyźniają” wodę, dlatego mamy bardzo dużo zakwitów i porostów. 20, 30 lat temu w takich ilościach ich nie było. Brakuje podwyższonych stanów wód w ciągu roku. One oczyszczały rzeki z namiaru roślinności. Zimy są coraz cieplejsze. Nie mamy lodu. Nie mamy kry. Kiedyś spławy kry powodowały naturalne oczyszczanie koryta rzeki.
Reklama
– Śnięcie ryb w Mleczce było efektem długotrwałego okresu bez opadów. Okres ten zakończył silny, punktowy, nawalny opad deszczu. Z bardzo dużej powierzchni woda spłukała wszelkie zanieczyszczenia. Gwałtowny spływ wód spowodował odcięcie tlenu w rzece. Przy współpracy z Wodami Polskimi odłowiliśmy około 100 kg ryb, aczkolwiek było ich na pewno znacznie więcej. 30 lat temu przyroda radziła sobie sama. Były spływy wiosenno-roztopowe, później majówki. Następnie „Janówki” na przełomie czerwca i lipca. Te naturalne cykle, poprawiające prawidłowe natlenianie rzeki, w ciągu 10 lat można było policzyć na palcach jednej ręki – informuje Marek Janusz, specjalista do spraw ochrony wód przy PZW w Przemyślu.
– Do podobnej sytuacji mogło dojść na Wiszni (dopływ Sanu), ale w porozumieniu z Wodami Polskimi i Gospodarstwem Rybackim w Starzawie zwiększono przepływ wody przez dwie zapory przegradzające koryto. Dzięki nim powstał płaszcz wodny natleniający wodę – dodaje dyrektor Kubas.
– Ocieplenie klimatu negatywnie wpływa na gatunki zimnolubne. Te będą uciekały w górę rzeki. Na wysokości Przemyśla zostaną gatunki ryb, które powinny być bardziej w przyujściowych odcinkach dużych rzek, czyli głównie leszcze, jazie, klenie oraz gatunki drapieżne, jak szczupak czy sum. Na wysokości Przemyśla nie ma już tak licznej populacji pstrągów, lipieni. Brzana migruje w okolice Dynowa, gdzie mamy chłodniejszą i bardzo dobrze natlenioną wodę.
– Działamy na podstawie przygotowywanych operatów rybackich. To dokument określający, jak można gospodarować na danej wodzie – obwodzie rybackim. Operat zawiera informacje określające wytyczne odnośnie prowadzenia racjonalnej gospodarki rybacko-wędkarskiej, w tym minimalne i maksymalne ilości ryb, jakimi możemy dany obwód zarybiać. Nie możemy zarybiać dowolnie. Byłoby to sprzeczne z operatem zatwierdzonym przez Instytut Rybactwa Śródlądowego. Od 2024 r. przez okres 10 lat będą obowiązywały nowe operaty rybackie, które uwzględniają między innymi zachodzące zmiany klimatyczne poprzez korektę sortymentów ryb, którymi zarybiamy nasze obwody.
Reklama
– Okręg PZW w Przemyślu gospodaruje na 6 obwodach rybackich są to: San nr 6, 7, 8, Lubaczówka nr 1, Mleczka nr 1 oraz Wirowa nr 1. San w obwodzie nr 6 w okolicach Dynowa ma charakter rzeki górskiej, zarybiamy tam między innymi rybami łososiowatymi, takimi jak pstrąg potokowy i lipień. Na pozostałych obwodach rybackich zarybiamy zgodnie z operatami, tj.: świnką, certą, brzaną, jaziem, kleniem, linem, karasiem pospolitym, szczupakiem, boleniem, sumem, węgorzem – wylicza pan Piotr.
Widomym znakiem zmian zachodzących w klimacie jest zwiększająca się z roku na rok populacja kormoranów. Sieją prawdziwe spustoszenie wśród ryb zarówno w rzekach, jak i stawach rybackich. Wyjadają najczęściej ryby o rozmiarach między 15 a 30 centymetrów, które są najbardziej produktywne dla rzek. W wodzie pozostają albo ryby bardzo małe, albo bardzo duże.
Reklama
Aby przeciwdziałać temu problemowi, współdziałamy z myśliwymi należącymi do kół łowieckich z Przemyśla i okolic. Nie ma innej możliwości radzenia sobie z kormoranami, jak ich odstrzał i płoszenie na podstawie decyzji wydanej przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Rzeszowie. Kilka dekad temu kormorany przelatywały szlakiem migracyjnym przez nasz teren ze Skandynawii. Rzeki i stawy były skute lodem, więc nie miały się gdzie posilić (żywią się wyłącznie rybami) i leciały dalej na południe.
Obecnie nasze rzeki, które coraz rzadziej zamarzają, są dla nich atrakcyjnym terenem żerowania. Ponadto na naszych rzekach i stawach żerują tracze nurogęsi, które są pod całkowitą ochroną oraz objęte częściową ochroną wydry – informuje dyrektor Okręgu PZW w Przemyślu Piotr Kubas.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze