Pasją Krzysztofa Dominiaka była organizacja imprez. Organizował je sam lub aktywnie włączał się do organizacji sportowych zabaw przeprowadzanych przez innych, niezależnie od celów, jakie zamierzali osiągnąć popularyzatorzy sportu. Szczególnie upodobał sobie organizowanie piłkarskich turniejów. W hali, na trawiastych boiskach, przy okazji różnych uroczystości i obchodów, dla uczczenia rocznic, pamięci innych przyjaciół, sportowców.
Podczas tych imprez, gdy turniej rozpoczął się, gdy trwał, a nawet gdy już się kończył, Jego przekazem było powiedzenie: „turniej trwa i trwać mać”. Ta wskazówka towarzyszyła i turniejowi Anno Domini 2019, zmaterializowała się na napisach okolicznościowych koszulek wydanych z okazji turnieju, osiągnęła przestrzeń w wymiarach międzynarodowych, bo pojechała na Ukrainę. Tak postanowili organizatorzy tegorocznej zabawy.
Z taką wskazówką Adam Lisowiec powitał uczestniczące w turnieju drużyny i zaproszonych gości na początku spotkania. A ono tradycyjnie odbyło się na kameralnym boisku w Krównikach, gdzie wśród gości znaleźli się między innymi dwaj przyjaciele Krzysztofa – Grzegorz Lato i Jan Domarski, którzy wprawdzie nie wdziali sportowych strojów, ale mieli więcej do powiedzenia na temat gry, niż sami by wykonali, biegając z piłką. Był też Wiesław Surlit – były I ligowy bramkarz Widzewa Łódź. Inni przyjaciele Krzysztofa w części przywdziali stroje i spróbowali swoich sił na zielonej murawie lub jak Lato i Domarski emocjonalnie wspomagali czynnych uczestników turnieju, tak samo jak były prezydent Przemyśla Robert Choma.
W sobotę, 27 lipca br. na wici wysłane przez organizatorów III Międzynarodowego Turnieju Piłkarskiego im. Krzysztofa Dominiaka odpowiedziały drużyny i zaprezentowały się w składach:
Oldboje Karpat Lwów – Wasyl Szwed, Stepan Wysockij, Leonid Makowskij, Andrej Kotelnyk, Wiktor Baszta, Andrej Todoszczuk, Wasyl Pocheka, Wołodymyr Sabadasz, Anatolij Saulewicz, Ihor Smolineckij, Wołodymyr Szeremeta.
Leśny Partyzant Wieliczka – Jacek Rusek, Krzysztof Pelc, Paweł Mika, Dariusz Zawiślan, Maciej Kozioł, Piotr Kiełtyka, Robert Chlipała, Jerzy Grabka.
Witonianka Witonia – Zbigniew Peda, Jan Jędrzejczak, Ireneusz Wrzesiński, Krzysztof Pawlak, Bogdan Kitor, Michał Bogucki, Krzysztof Pawełek, Włodzimierz Bednarz oraz: Jan Pawlak, Władysław Brolecki (menagerowie), Agnieszka Wrzesińska, Renata Pawlak (opieka medyczna), Franciszek Pawlak (masażysta).
Drink Oldbojs Przemyśl – Maciej Banicki, Andrzej Kornecki, Roman Tymec, Józef Drymajło, Zbigniew Piechota, Tomasz Borycki, Adam Lisowiec, Janusz Lechowicz, Maciej Dołęga, Zenon Wójtowicz, Edmund Matrejek, Przemysław Pawłucki, Mariusz Banaś, Andrzej Wojas (menager).
Turniej postanowiono rozegrać systemem pucharowym 2 razy 15 minut. 1. mecz: Witonianka – Drink Oldbojs 3:3, w rzutach karnych 0:2; w pierwszej fazie gry przewaga była po stronie przemyskiej drużyny, ale z upływem czasu goście się poprawili i w ostatniej minucie wyrównali; w rzutach karnych nie mieli nic do powiedzenia – nie wykorzystali ani jednego.
2. mecz: Karpaty – Leśny Partyzant 6:0; Oldboje Karpat od lat należą do mocnych drużyn, które odwiedzają turnieje w Przemyślu; nie inaczej było i tym razem i ich przegrana byłaby sensacją turnieju. Wygrali pewnie i bez problemów.
Mecz o 3. miejsce: Leśny Partyzant – Witonianka 2:2; w rzutach karnych 5:2; bardzo zacięty i wyrównany pojedynek, w którym dopiero rzuty karne wyłoniły zwycięzcę. Finał: Karpaty – Drink Oldbojs 6:0; w tym meczu też nie było niespodzianki, goście z Ukrainy grali „swoje”, czyli dokładne podania i skuteczne wykańczanie akcji pod przemyską bramką.
Wszystkie mecze turnieju sędziował sędzia międzynarodowy – Zygmunt Ziober (Przemyśl) i to jego poprosiłem o sportową ocenę tego turnieju: Jako sędzia od trzech lat obserwuję turniej organizowany dla uczczenia pamięci Krzysztofa Dominiaka. Zresztą nie muszę być proszony, sam bym się wprosił, by przynajmniej w ten sposób połączyć się z moim zmarłym przyjacielem. Poziom sportowy w tym roku wydaje mi się wyższy niż rok temu.
Widać, że zawodnicy lepiej przygotowali się do zawodów. W ubiegłym roku w meczach o miejsca prawie się słaniali na nogach, a w tym turnieju zdrowi dotarli do końca. Z tej oceny wyłączam naszych przyjaciół ze Lwowa. Oni na co dzień trenują, są przygotowani kondycyjnie, bardzo na serio traktują każdy występ, a wygrana jest dla nich celem za każdym razem. A jak pytasz, skąd u mnie taka kondycja, by przetrwać 140 minut sędziowania, choć nie w takim tempie, jak podczas mojego zawodowego rozstrzygania, to pochwalę się, że nie zerwałem z aktywnym życiem. Teraz po lekkoatletyce, piłce nożnej, przyszedł czas, jak powinno być u starszych panów, na tenis ziemny. Za tą małą piłeczką z rakietą w ręku biegam pięć razy w tygodniu. Dlatego też dotrwałem do końca tego turnieju i nie potrzebowałem pomocy lekarskiej.
Uroczyste było zakończenie turnieju. Żadna z drużyn nie wraca z Przemyśla z pustymi rękami – wszystkie otrzymały dyplomy, puchary, pamiątki turniejowe. W akcie tym główny prym wiodły żona Krzysztofa Krystyna i jego córki Ania i Agnieszka. Wszyscy też po turniejowych zmaganiach w przyjaźni usiedli na ławce z napisem Drink Oldbojs i umówili się na przyszły rok. I ja tam byłem, i tę relację przygotowałem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Super sprawa. My też zleciliśmy organizację takiego turnieju dla naszej firmy ht tp: // w ww .meg as h o w. pl Faceci w końcu zamiast komentować piłkarzy przed telewizorem pokazali na co ich stać na boisku - i okazuje się kilku od tego momentu ostro zaczęło ćwiczyć bo kondycja już nie ta.
Super sprawa. My też zleciliśmy organizację takiego turnieju dla naszej firmy ht tp: // w ww .meg as h o w. pl Faceci w końcu zamiast komentować piłkarzy przed telewizorem pokazali na co ich stać na boisku - i okazuje się kilku od tego momentu ostro zaczęło ćwiczyć bo kondycja już nie ta.