Budynek gospodarczy na Floriańskiej w Szówsku spłonął we wtorek, 9 kwietnia. Strażacy opuścili pogorzelisko bez ustalenia przyczyn pożaru, sprawę zostawiając policji. Śledczy doszli do wniosków, że stodołę podpalono. W konsekwencji zarzuty postawiono notowanemu już wcześniej 24-latkowi.
– To był mały pożar. Spłonęła w zasadzie pusta stodoła, było tam zgromadzonych kilka staroci – informuje bryg. Zygmunt Jasiłek, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu. Zgłoszenie dotarło do strażaków chwilę po g. 20. Na miejsce wysłano w sumie 6 jednostek, po dwa zastępy z OSP Szówsko, OSP Wiązownica oraz Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu. Akcja nie trwała długo, podano trzy prądy wody, dwa w natarciu na płonącą stodołę, a trzeci w obronie znajdującego się w jej pobliżu budynku mieszkalnego[paywall]. – W momencie zakończenia działań dowódca nie był w stanie ustalić przyczyny pożaru, na miejscu był patrol policji, który przejął dochodzenie w tej sprawie – informuje Z. Jasiłek, dodając, że sytuacja taka ma miejsce, gdy strażacy nie odnajdują źródeł powstania pożaru, takich jak np. wadliwie działająca instalacja elektryczna, ale jednocześnie nie chcą zamknąć prawnych możliwości prowadzenia swoich działań operacyjnych funkcjonariuszom policji.
Skierowani na miejsce policjanci z Posterunku Policji w Wiązownicy po wstępnych czynnościach śledczych nabrali przekonania, że pożar nie był nieszczęśliwym wypadkiem i wypełniał znamiona celowego podpalania. Szybko udało się wytypować podejrzanego, 24-letniego mężczyznę, który w przeszłości miewał już zatargi z prawem. Na szczęście w wyniku zdarzenia nikt nie został poszkodowany. Straty wyceniono na około 2 tys. zł. – Mężczyzna usłyszał już zarzuty zniszczenia mienia przez spalenie – informuje asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jarosławiu. Prokurator zastosował wobec sprawcy dozór policyjny i zakaz opuszczenia kraju – dodaje, uzupełniając jednocześnie, że podejrzanemu może grozić nawet 5-lat więzienia. Mimo że w wyniku pożaru nikt nie został poszkodowany, podejrzany przez jakiś czas po zdarzeniu przebywał w jarosławskim COM. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że jego pobyt w szpitalu może być związany z przyjęciem większej ilości środków farmakologicznych. – Komenda w Jarosławiu nie prowadzi żadnych czynności wyjaśniających w tym kierunku – odpowiada oficer prasowy jarosławskiej policji, pytana o szczegóły pobytu podejrzanego w lecznicy.
Co ciekawe, w Szówsku o pożarze ludzie mówić nie chcą. Kilku zapytanych twierdziło, że o pożarze w ogóle nie słyszało, choć Floriańska ma w sumie około 2 kilometrów i nawet jeśli ogień był mały, to przejazdu 6 wozów strażackich trudno byłoby nie zauważyć. Inni odsyłają do bliższych sąsiadów, twierdząc, że ci mogą wiele powiedzieć, ale ci bliżsi także nieskorzy są do mówienia o wydarzeniach z ubiegłego wtorku. Jeszcze inni pytania puentują milczeniem lub stwierdzeniami, że tu sensacji żadnej nie ma. I być może tak jest, choć niechęć do naturalnego w takich wypadkach komentowania daje do myślenia równie mocno, co ustalenia policji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Współczuję delkle