Reklama

Spływaj!

PANS w Przemyślu
01/10/2025 14:50

Pod tym rozkazem kryć się mogą różne, jak się okazuje, zadania. Większość osób skojarzy ten czasownik z okazaniem komuś braku zainteresowania, zdenerwowaniem, złością, którym daje się upust wykrzyknieniem nakazującym opuszczenie miejsca spotkania. Dosadne, dość mocne. Jeśli jednak przestaje być metaforycznym „powiedzonkiem”, niesie ze sobą ładunek pozytywnej energii skojarzonej z wolnością, przestrzenią, oderwaniem się od spraw życia codziennego.


Takim emocjom dali się ponieść studenci PANS, zrzeszeni w Klubie Uczelnianym AZS, którzy w dniach 16-20 lipca, wybrali się na Węgry, by dać się ponieść… wodzie. Przygotowania dostarczyły równie wiele emocji, co sam spływ, bo zakupiony przez uczelnię sprzęt trzeba było przygotować do wyprawy, a następnie zaplanować wyjazd i liczyć na dobrą pogodę. Ta płatała figle, więc wszystkich planów nie udało się zrealizować, ale wrażenia z chwili wpłynięcia na szeroką Cisę w Tokaju rekompensowały uczestnikom spływu niedogodności.

O pierwszej studenckiej wyprawie kajakowej (Węgry 2025) chętnie opowiadają Kacper Chomyszyn, Andrzej Shtogryn oraz Dawid Dutkowski, studenci IV roku informatyki w biznesie.Sárospatak, Tokaj, Budapeszt i Eger zachwyciły przemyskich studentów. Ale zanim to nastąpiło, grupa wyjazdowa musiała skompletować sprzęt, odpowiednio go przygotować, zadbać o transport i zaplanować trasę. A! I zamówić dobrą pogodę. Czy wszystko się udało?

Reklama

E.K.: Skąd pomysł na studencką wyprawę kajakową?

Kacper: Pomysł zrodził się rok temu, chcieliśmy po prostu popływać. Początkowo w planach była podróż uczelnianą łodzią, ale trasa, którą wybraliśmy okazała się zbyt niebezpieczna ze względu na pływające na niej statki wycieczkowe, powodujące duże fale, które mogłyby zagrażać naszemu bezpieczeństwu. W końcu wymyśliliśmy kajaki, których uczelnia nie miała…

Dawid: Ale dzięki temu, że pan Kwestor, Jerzy Uziembło, jest zapalonym żeglarzem i rozumie potrzebę wypływania na szerokie wody, udało nam się do tego pomysłu przekonać władze uczelni i znalazły się pieniądze na zakup niezbędnego sprzętu.

Reklama

E.K.: Ale nie wszystko dostaliście „na tacy”?

Andrzej: Oj nie, zresztą tak nie chcieliśmy. Nie byłoby frajdy!

Kacper: A mieliśmy dużo pracy i dużo zabawy przy remontowaniu zakupionych, używanych, ale specjalnie wyselekcjonowanych kajaków, no i przyczepki z lat 80-tych! Mogliśmy się wykazać. Pracy było sporo, ale i satysfakcja była większa. Dostaliśmy kajaki, przyczepkę, namioty, transport…

E.K.: Czyli ta wyprawa miała też swoje walory wychowawcze… A gdzie był pierwszy przystanek?

Dawid: Wyjeżdżaliśmy z Przemyśla do Sárospatak i tam nocowaliśmy na polu namiotowym. Pogoda w Węgrzech nas rozczarowała, prawie cały czas padało. W Sárospatak przemokliśmy, ale ani przez chwilę nie pomyśleliśmy o tym, by zrezygnować z planów. Musieliśmy je po prostu trochę zmodyfikować. Zrealizowaliśmy trasę: Sárospatak – Tokaj.

Reklama

Kacper: Na szczęście też, poza szefem AZS, panem Rafałem Korczyńskim, był z nami też pan Bartłomiej Marczyk, który zadbał o to, żeby nie było nudy. Jeśli nie mogliśmy płynąć, zwiedzaliśmy węgierskie miasta – Budapeszt, Tokaj… A pan Bartek opowiadał i opowiadał, jak na historyka przystało – z dużym zaangażowaniem, nie szczędząc ciekawych szczegółów.

Andrzej: W Egerze spotkaliśmy się z przedstawicielami samorządu miasta oraz miejscowej Polonii. Po zwiedzeniu tego pięknego miasta, udaliśmy się do Doliny Pięknej Pani.

Reklama

Kacper:Tam zostaliśmy serdecznie powitani przez panią Ibolę – jedyną żyjącą na Węgrzech Polkę, której dziadek był obrońcą Twierdzy Przemyśl, pana Odona Richtenbauera – Prezesa miejscowej Polonii oraz pana Łukasza Stańczaka – przedstawiciela Samorządu Egeru ds. kontaktów z Polską.Wstępnie ustaliliśmy możliwości współpracy naszej Uczelni i Klubu Uczelnianego AZS z tymi organizacjami oraz władzami miasta Eger.

Dawid: Połączyliśmy przyjemne z pożytecznym.

E.K.: Najtrudniejsze momenty wyprawy to zapewne te związane ze złymi warunkami pogodowymi. A najciekawsze..?

Reklama

Dawid: Możliwość obserwacji i podziwiania pięknej natury. A wpłynięcie na szeroką Cisę w Tokaju przyniosło tyle dobrych wrażeń, że zapomnieliśmy o niedogodnościach.

Kacper: Było też trochę niebezpiecznie i zabawnie… (śmiech).

E.K.:W którym momencie?

Kacper: Podczas łowienia ryb. A to naprawdę jest sztuka, jeśli się płynie w tym czasie kajakiem! Zarzuciłem wędkę i czekałem na efekty. Tymczasem…ryba wzięła i wciągnęło mnie w szuwary, z których ledwo udało mi się wydostać, bo chciałem koniecznie uratować wędkę! Gdyby była moja, spisałbym ją na straty, ale że pożyczyłem ją od pana Bartka, walczyłem o nią jak lew! Koledzy mieli ubaw!

Reklama

E.K.: Był to jednocześnie trudny i ciekawy moment wyprawy, mimo że niebezpieczny. Co jeszcze zostało w pamięci poza widokami, dobra atmosferą i dawką historii?

Andrzej: Nauka degustacji win.

Dawid: I to nie byle jaka, bo przeprowadzona przez znawczynię tematu, która twierdziła, że degustacja win dla jednych jest prawdziwą ucztą, dla innych zaś „katorgą”, bo proces ten wymaga czasu. Trzeba odczekać, odprawić pewne rytuały zanim ostatecznie przechyli się kieliszek.

Kacper: Dowiedzieliśmy się też, jak odróżnić oryginalne wino węgierskie od podrobionego. Czytajcie uważnie etykiety, literka po literce… Tyle możemy podpowiedzieć.

Reklama

E.K.: Pytanie „z innej beczki” (niekoniecznie wina) – dlaczego informatyka w biznesie właśnie? I dlaczego w Przemyślu?

Kacper: Bo to dobre i trudne studia!

Andrzej: Na pewno nie dla każdego.

Kacper: …bo nie da się „prześlizgnąć”!

Dawid: Ale warte zachodu, bo w zasadzie gwarantują pracę.

E.K. Będziecie jeszcze… spływać?

Kacper: No pewnie! Już obmyślamy trasę. A pan Kanclerz i pan Kwestor wymyślili już nawet lokum nad Sanem, ale na razie to jeszcze tajemnica! Ale cieszymy się bardzo.

E.K.:No to spływajcie! dziękuję za rozmowę.

Reklama

 

Rozmawiała Ewelina Kasperska

Rafał Korczyński – prezes Klubu AZS.

„W uczelnianym Klubie AZS działa wiele sekcji, niektóre posiadają już wieloletnią tradycję, inne powstają doraźnie – w zależności od talentów sportowych naszych studentów. Wszystkich pasjonatów aktywności fizycznej zachęcamy do wstąpienia w nasze szeregi – są same korzyści, nie tylko zdrowotne! Zapraszamy do pracy w sekcjach: turystycznej, unihokejowej, kręglarskiej, koszykarskiej, pływackiej, a już wkrótce również w sekcji sportów wodnych. Do dyspozycji jest też siłownia. Nic, tylko się ruszać!”

Reklama

– zachęca do wstąpienia w szeregi AZS pan Rafał Korczyński, prezes Klubu.

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama