Reklama

Tragedie nad wodą. Trzy utonięcia w dwa dni [ZDJĘCIA]


Ledwo zaczęły się wakacje, a już, niestety, woda zbiera swoje tragiczne żniwo. W ciągu ledwie dwóch pierwszych dni laby (!) utonęły w naszym regionie już trzy osoby, a gdyby nie natychmiastowa pomoc strażaka-ochotnika z OSP w Buszkowicach, lista ofiar urosłaby do czterech.


Do pierwszego, tragicznego w skutkach zdarzenia doszło już 28 czerwca br., czyli pierwszego dnia wakacji. O g. 14.25 strażacy-ochotnicy z OSP w Buszkowicach zostali zadysponowani na plażę w Buszkowicach. Na miejsce przybyła także karetka pogotowia z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Przemyślu oraz policja. W „Google Maps” miejsce to oznaczone jest pod nazwą „Plaża nad Sanem”. Z wody został wyłowiony mężczyzna. Pomimo natychmiast podjętej akcji resuscytacyjnej oraz wysiłku służb, życia poszkodowanego nie udało się uratować. Na miejscu pojawił się również prokurator.

– Jak ustalono, z rzeki ciało mężczyzny wyłowiły postronne osoby korzystające z plaży w  Buszkowicach, które powiadomiły służby ratunkowe. Na uratowanie życia mężczyzny było już jednak za późno. Zmarły ubrany był w same bokserki. Jego ciało nie nosiło śladów obrażeń zewnętrznych, poza obtarciami na rękach, mogącymi powstać w wyniku tarcia ciała o kamienie w trakcie ich spływania z nurtem rzeki

Reklama

– wyjaśniła rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prokurator Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz[paywall].

Przebywający na miejscu zdarzenia funkcjonariusze policji ustalili, że na przeciwległym brzegu rzeki, na plaży w dzielnicy Wilcze w Przemyślu, około 200 – 300 metrów w górę rzeki, znajdują się rzeczy osobiste zmarłego, w tym portfel z pieniędzmi, kartami bankomatowymi, dokumentami osobistymi oraz odzież, telefon, klucze i hulajnoga elektryczna. Na tej podstawie ustalone zostały prawdopodobnie personalia mężczyzny. To 62-letni Jan Tadeusz W.

Reklama

– Na miejscu zdarzenia stawili się członkowie rodziny zmarłego, którzy dokonali identyfikacji zwłok. Potwierdzili, że znalezione rzeczy po drugiej stronie rzeki należały do Jana W. Był mieszkańcem Przemyśla. W sprawie jego śmierci w Prokuraturze Rejonowej w Przemyślu  wszczęto śledztwo. Jeżeli potwierdzi się  główna wersja śledcza, że śmierć nastąpiła w wyniku utonięcia, będzie to pierwsza śmiertelna ofiara letnich kąpieli  w powiecie przemyskim w tym roku

– powiedziała prokurator M. Taciuch-Kurasiewicz.

Reklama

ZEK i Wiar

Niestety – jak się później okazało – nie była to jedyna śmiertelna ofiara wody tego dnia. Także 28 czerwca br. policjanci z komisariatu w Radymnie – oczywiście pod nadzorem prokuratora – ustalali okoliczności utonięcia 53-latka w zbiorniku wodnym ZEK w Radymnie. Ciało mężczyzny dryfującego na powierzchni wody znaleźli płynący zalewem kajakarze.

Policjanci z jarosławskiej komendy zostali powiadomieni przez kajakarzy o dryfującym na powierzchni wody ciele mężczyzny już po g. 7 rano. Na miejsce natychmiast zostali skierowani policjanci, strażacy oraz ratownicy medyczni. Niestety, mimo szybkiej interwencji, życia 53-letniego mieszkańca powiatu jarosławskiego nie dało się uratować. 

Reklama

Dzień później, 29 czerwca br., przed g. 22 prokurator dyżurny z Prokuratury Rejonowej w Przemyślu został powiadomiony przez służby o ujawnieniu zwłok nieznanego mężczyzny na brzegu rzeki Wiar w Przemyślu, w okolicach ul. Młynarskiej. Na miejsce wezwany został „koroner”, skierowana tam została także ekipa dochodzeniowo-operacyjna z Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu.

– W chwili przybycia prokuratora na miejsce zdarzenia zwłoki mężczyzny znajdowały się na brzegu rzeki Wiar  w okolicach „Starego Młyna”, nieopodal ulicy Młynarskiej. Około dwóch, trzech metrów od brzegu rzeki, ułożone na plecach, ubrane w bokserki koloru czarnego. Zmarłym okazał się 54-letnio Adam W., mieszkaniec Przemyśla. W chwili przyjazdu prokuratora i grupy dochodzeniowo-operacyjnej na miejscu zdarzenia przebywali już funkcjonariusze z wydziału prewencji przemyskiej komendy miejskiej oraz dwaj bracia tragicznie zmarłego

Reklama

– powiedziała prokurator M. Taciuch-Kurasiewicz. 

Bracia poinformowali, że mieszkali wspólnie ze zmarłym w budynku, położonym nieopodal miejsca zdarzenia. Podali, że ich brat w ostatnim czasie codziennie przychodził kąpać się w rzece Wiar, w miejsce, gdzie doszło do tragedii. Ostatni raz widziany był przez nich ok. godziny 18 – 18.20, gdy udawał się z ręcznikiem nad rzekę. Zaniepokojeni brakiem jego powrotu do domu, ok. godziny 19 – 19.30 poszli go szukać. Tam, ok. 30 m od brzegu rzeki, w okolicach pobliskiej wysepki, zauważyli brata znajdującego się w wodzie. Natychmiast wyciągnęli go na brzeg, podjęli próbę reanimacji i wezwali służby ratunkowe. Niestety, jego życia nie udało się uratować.

Reklama

– Lekarz koroner jako prawdopodobną przyczynę zgonu wskazał utonięcie. Podczas czynności procesowych na ciele denata stwierdzono brak jakichkolwiek śladów, czy obrażeń wskazujących udział osób trzecich

– poinformowała prokurator M. Taciuch-Kurasiewicz.

Gdyby nie strażak-ochotnik…

30 czerwca br. mogło dojść do kolejnej tragedii. Na szczęście strażak-ochotnik z OSP w Buszkowicach znalazł się we właściwym miejscu i czasie. Rankiem tego dnia ci sami strażacy-ochotnicy z OSP w Buszkowicach zostali zadysponowani do kolejnego zdarzenia związanego z osobą znajdującą się w Sanie. Na co dzień pełniący służbę jako funkcjonariusz Straży Ochrony Kolei – wraz z kolegami z patrolu – podjął natychmiastową reanimację mężczyzny, który utracił przytomność w wodzie. Rozpoczęli i prowadzili resuscytację krążeniowo-oddechową do czasu przyjazdu pozostałych służb. Jak się okazało – działania były skuteczne. U mężczyzny udało się przywrócić funkcje życiowe. Druhowie z buszkowickiej jednostki przetransportowali poszkodowanego pontonem na brzeg, gdzie został przekazany pod opiekę zespołu ratownictwa medycznego.

Reklama

Woda nie wybacza!

Wysokie temperatury i słoneczna pogoda sprawia, że nad wodą nie brakuje miłośników kąpieli. Aby jednak ten wypoczynek był bezpieczny, musimy pamiętać, że nasze bezpieczeństwo, a szczególnie najmłodszych, zależy w dużej mierze od nas samych. Przestrzegajmy więc podstawowych zasad, które powinny obowiązywać podczas wypoczynku nad wodą.

Bezpieczna kąpiel to kąpiel w miejscu do tego przeznaczonym, które jest odpowiednio oznakowane i w którym nad bezpieczeństwem czuwa ratownik. „Dzikie kąpieliska” zawsze mają nieznane dno i głębokość, a woda w nich może być skażona. Nie pływajmy w wodzie o temperaturze poniżej 14 stopni. Nie pływajmy w czasie burzy, mgły (kiedy widoczność wynosi poniżej 50 metrów), gdy wieje porywisty wiatr. Nie skaczmy rozgrzani do wody. Przed wejściem do wody zmoczmy nią klatkę piersiową, szyję, kark, krocze i nogi – unikniemy wstrząsu termicznego, którego nasz organizm bardzo nie lubi. Nie pływajmy w miejscach, gdzie jest dużo wodorostów lub wiemy, że występują zawirowania wody lub zimne prądy. Nie skaczmy do wody w miejscach nieznanych. Może to się skończyć poważnym urazem, kalectwem, a nawet śmiercią. Absolutnie zabronione są w takich miejscach skoki „na główkę”, dno naturalnego zbiornika może się zmienić w ciągu kilku dni. Nigdy nie wchodźmy do wody, nie pływajmy po spożyciu alkoholu.

Reklama

Nie przeceniajmy swoich umiejętności pływackich. Nie wypływajmy za daleko od brzegu po zapadnięciu zmroku. Pływanie po zachodzie słońca jest niebezpieczne. Dzieci powinny bawić się w wodzie tylko pod opieką dorosłych, dobrze żeby miały złożone na siebie dmuchane rękawki, które pomogą dziecku utrzymać się na wodzie.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/07/2026 16:25
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama