Przemyśl miastem akademickim
W 2001 r. Przemyśl stał się miastem akademickim. Nareszcie! – zapewne tym słowem, wyrażającym zarówno spełnienie, jak i ulgę, członkowie Towarzystwa Akademii Przemyskiej zareagowali na wiadomość o powołaniu w Przemyślu do życia szkoły wyższej (publicznej i świeckiej, bo tych kryteriów nie spełniały funkcjonujące Wyższa Szkoła Administracji i Zarządzania oraz Seminarium Duchowne). Co prawda „apetyty” członków Towarzystwa były większe, jak zresztą sugeruje jego nazwa, ale w tamtym czasie nie można było utworzyć akademii, na którą zresztą nasze piękne, stare, z wielkimi tradycjami w zakresie nauki, ale i nauczania miasto, zasługiwało. Ówczesny rząd, chcąc zadośćuczynić byłym miastom wojewódzkim utratę tego statusu, umożliwił powoływanie w nich do życia uczelni zawodowych – Państwowych Wyższych Szkół Zawodowych. Z tej możliwości skorzystali orędownicy nauczania akademickiego w Przemyślu.
Na początku było słowo…
i niewiele więcej, bo Rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o powołaniu Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Przemyślu nie załatwiało wszystkich spraw organizacyjnych, w tym dotyczących znalezienia odpowiedniego lokum. Pomysłów na to, gdzie się podziać, było kilka. Co z perspektywy czasu wydaje się zabawne i stało się uczelnianą anegdotą – w pierwszych dniach urzędowania prof. Jan Draus, rektor, swój „gabinet” miał gościnnie w Banku BGŻ! Ostatecznie władze uczelni zdecydowały się na Pałac Lubomirskich na Bakończycach oraz Kolegium Nauczycielskie przy ul. Łukasińskiego. Wszystko to było jednak tymczasowe i kątem u instytucji, które miały tam swoją siedzibę.
W październiku 2001 r. rozpoczęły się studia na trzech kierunkach: polonistyka, historia i polityka regionalna. Były to studia trzyletnie, licencjackie, prowadzone w systemie stacjonarnym i niestacjonarnym. Liczne roczniki trudno było zmieścić w wynajmowanych salach, ale te niedogodności rekompensowała kadra – często wybitni przedstawiciele różnych dyscyplin naukowych, na czele ze wspomnianym prof. Janem Drausem, ale też śp. prof. Jerzym Bartmińskim i śp. prof. Januszem Kurtyką, którzy chętnie przyjeżdżali do Przemyśla, by uczyć i brać udział w misji tworzenia tu życia akademickiego.
W którą stronę?
O kierunkach mowa. Kierunki humanistyczne były bardzo dobrą ofertą na początek, ale z czasem, gdy rynek pracy nasycił się ich absolwentami, konieczne było poszerzanie oferty studiów. I tak do polonistyki, historii i polityki regionalnej (później politologii) dołączały: socjologia, architektura wnętrz, stosunki międzynarodowe, inżynieria środowiska, projektowanie graficzne… Do studiów licencjackich inżynierskie, artystyczne i projektowe, a do skromnych wynajmowanych progów własne zaplecze dydaktyczne!
Gdzie?
Decyzją Prezydenta Miasta Przemyśla uczelnia otrzymała na własność zabytkowy Pałac Lubomirskich wraz z parkiem oraz dwa budynki znajdujące się na terenie parku – w jednym z nich niegdyś mieściło się Technikum Rolnicze, w drugim zaś internat. Po przeprowadzonych gruntownych remontach nosić zaczęły nazwę kolejno: Kolegium Wschodnie i Kolegium Nowe. Stary spichlerz znajdujący się naprzeciw parku, przy ulicy Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego, przeobraził się zaś w Bibliotekę Uczelnianą. Wiele lat upłynęło pod znakiem remontów, ale i budowy. Bo z czasem, gdy oferta dydaktyczna poszerzała się o kolejne kierunki, konieczne okazało się rozbudowanie zaplecza dydaktycznego, dotychczasowa infrastruktura bowiem, z coraz większym trudem mieściła studentów i kadrę kolejnych kierunków, tym razem inżynierskich, takich jak inżynieria środowiska, mechatronika, inżynieria transportu i logistyki, bezpieczeństwo i produkcja żywności i in. Obok uczelnianej biblioteki „wyrosło” okazałe Kolegium Techniczne, a tuż za nim Dom Studenta. W ten sposób uczelnia na dobre zadomowiła się na Bakończycach, zajmując i upiększając (!) znaczną część dzielnicy. Co ważne – wszystkie budynki uczelni znajdują się na terenie tzw. kampusu, nie są „rozrzucone” po mieście, co jest nierzadką praktyką w większych ośrodkach akademickich, utrudniającą życie przede wszystkim studentom.
Nauczanie praktyczne – co to w praktyce oznacza?
W praktyce oznacza to większą liczbę zajęć typu ćwiczenia, warsztaty, laboratoria i in. oraz obowiązkową sześciomiesięczną (na poziomie licencjackim) praktykę zawodową. By móc zrealizować tak ambitny i praktyczny program, potrzebne są specjalistyczne pracownie i sprzęt, zwykłe sale wykładowe tu nie wystarczą. Powstały dwa okazałe Centra – Centrum Symulacji Medycznej i Centrum Sztuk Projektowych, uczelnia posiada własną stację diagnostyczną oraz strzelnicę.
Ale wyposażenie to tylko część sukcesu, bo ten – dla uczelni o profilu praktycznym – mierzy się również obecnością kadry złożonej w dużej części z praktyków. Bo chodzi nie tylko o przekazywanie wiedzy, ale przede wszystkim umiejętności. Nie ma więc przesady w stwierdzeniu, że PANS w Przemyślu wypuszcza na rynek pracy absolwentów gotowych do podjęcia pracy w wybranym, studiowanym zawodzie. Mieć dwadzieścia parę lat i kilkuletnie doświadczenie zawodowe to bezcenne kwalifikacje.
W którą stronę? Czyli o kierunkach raz jeszczei rynku pracy
To pytanie jest ciągle aktualne dla uczelni prowadzącej studia o profilu praktycznym, a te dwa ogniwa, czyli „kierunki” i „rynek pracy” są nieodłączne w planowaniu przyszłości uczelni i projektowaniu jej oferty. Uczelnia zawodowa, czyli taka o profilu praktycznym, nie istnieje w próżni. Ważnym punktem odniesienia dla jej funkcjonowania i rozwoju jest współpraca z otoczeniem społeczno-gospodarczym i reagowanie na potrzeby rynku pracy. Decyzje o powoływaniu do życia kolejnych kierunków są poprzedzane szeroko zakrojonymi konsultacjami społecznymi, weryfikowaniem rynku pracy, na który ostatecznie trafią absolwenci. Okazuje się, że ten proces przebiega pomyślnie, jeśli już kilkakrotnie uczelnia została laureatką nagrody Ministra Nauki pn. Dydaktyczna Inicjatywa Doskonałości, przyznawanej m.in. za sukcesy absolwentów na rynku pracy – absolwenci przemyskiej PANS znajdują bowiem pracę nierzadko jeszcze w trakcie studiów, np. w trakcie realizacji praktyk zawodowych.
Wracając do pytania, analiza rynku pracy wykazała, że powiat przemyski potrzebuje wykwalifikowanej kadry dla służb mundurowych oraz pielęgniarek. Po kilku latach obecności bezpieczeństwa transgranicznego i pielęgniarstwa w ofercie PANS, można stwierdzić, że był to strzał w dziesiątkę. W bieżącym roku akademickim dołączyła jeszcze fizjoterapia, a za chwilę rozpocznie się rekrutacja na kierunek inżynierski pn. zarządzanie i inżynieria produkcji.
Oferta dydaktyczna zmienia się, dostosowuje do aktualnych potrzeb rynku pracy i oczekiwań absolwentów szkół ponadpodstawowych. Znaleźć tu można kierunki z zakresu nauk humanistycznych, społecznych, medycznych, inżynieryjno-technicznych, sztuk projektowych… (zarówno licencjackie, inżynierskie, jak i magisterskie). Brakuje nauk teologicznych, ale te przecież mają się w Przemyślu bardzo dobrze!
Od Zawodowej po Akademię
W 2022 r. ziściło się marzenie Towarzystwa Akademii Przemyskiej i uczelnia uzyskała status Akademii. Przypomnijmy, że w 2001 r. utworzona została w Przemyślu Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Przemyślu (PWSZ w Przemyślu), która w 2006 r. zmieniła nazwę, podkreślając tym samym przyświecające jej cele, na Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu (PWSW w Przemyślu). Obowiązująca ustawa Prawo szkolnictwie wyższym umożliwiła uczelniom zawodowym ubieganie się o status „akademii nauk stosowanych” (nazwa podkreślać ma praktyczny profil nauczania), a przemyska uczelnia spełniała wszystkie kryteria z okładem, więc zmiana nazwy i statusu była formalnością, która ujrzała światło dzienne 1 października 2022 r. Jeśli zatem ktoś nie wierzył, że Przemyśl jest miastem akademickim, to teraz już powinien…
Uczelnia wrosła w miasto
A to za sprawą jej odpowiedzialności za losy lokalnej społeczności i miasta. Pracownicy i studenci zawsze chętnie udzielali się charytatywnie, brali udział w różnych akcjach profilaktycznych, debatach o przyszłości miasta, próbując pozytywnie wpłynąć na jego wizerunek i losy. Podpisana w 2019 r. Deklaracja Społecznej Odpowiedzialności Uczelni ten fakt jedynie przypięczetuwuje. PANS jest dużo w mieście, a za sprawą publikacji (tej i kolejnych w ramach cyklu) na łamach Życia Podkarpackiego, będzie jej więcej, bo zamierza rozgościć się w domach Czytelników tygodnika, by dać się lepiej poznać.
ek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze