Anita niedawno obchodziła 16 rodziny. Od ponad 11 lat zmaga się z chorobą. Przez nawykowe zwichnięcie obu rzepek przeszła już 6 operacji w różnych szpitalach Polski. Pomimo pokładanych w nich nadziei, nie przeniosły poprawy. Dziś jej szansą na życie bez bólu są jedynie kolejne kosztowne zabiegi: po 36 tysięcy złotych na każdą nogę. Rodzina nie dysponuje takimi środkami.
Gdy była jeszcze małą dziewczynką, jej życie zdominowały kłopoty zdrowotne – od 5 roku życia Anita Szydło zmaga się z nawykowym zwichnięciem obu rzepek. Każde nierówne stąpnięcie kończy się dla niej cierpieniem, kolana mogą się zwichnąć również, gdy siedzi. Towarzyszą jej ból, który paraliżuje i uniemożliwia chodzenie, a także dyskomfort i zwykły wstyd.
Lekarze zakładali, że wadę uda się skorygować podczas kolejnych operacji, a zwichnięcia nie będą się powtarzały. Niestety, za każdym razem problem wracał. Po wielu poszukiwaniach Anita od ponad 3 lat przebywa pod opieką specjalistów warszawskiego szpitala Carolina Medical Center, gdzie przeszła już refundowany zabieg. Obecnie jednak szpital nie ma podpisanej umowy z NFZ, a pismo z prośbą o refundację kolejnych operacji spotkało się z odmową.
– Powiedziano nam, że NFZ nie finansuje operacji w prywatnym szpitalu, bo ustawa tego nie przewiduje. A właśnie w Carolina Medical Center dano nam nadzieję. Ordynator razem z lekarzami z Niemiec ustalili, jak mogą pomóc. Na początek w Warszawie miałaby się odbyć jedna operacja, by sprawdzić, jak noga zareaguje na leczenie i by dać Anicie szansę na rekonwalescencję. Pierwszy termin zaproponowano nam na marzec, ale się nie udało. Koszt zabiegu to prawie 40 tysięcy złotych, w dodatku rehabilitacja nie jest w tę kwotę wliczona. Na drodze stanęły więc pieniądze. Były poza naszym zasięgiem. Na dotychczasowe leczenie i konsultacje córki wydaliśmy ogromne sumy i teraz stoimy pod ścianą – mówi mama Anity, Natalia Sidorin-Szydło.

Anita każdego dnia dzielnie walczy o sprawność. Intensywnie ćwiczy, jeździ na rowerze, żeby mięśnie i więzadła utrzymywały stawy, ale pomimo potu i wyrzeczeń nie jest to wystarczające.
– Bez operacji nogi nadal nie będą dla niej podporą, na którą można liczyć choćby podczas zwykłego spaceru. I choć Anita z całej siły próbuje tego nie okazywać, wiem, jak jest jej ciężko. A dla mnie jako matki to szczególnie trudne, bo mimo wielu prób, cierpienia, wysiłku i stresu nie udało nam się wyleczyć tego pozornie niegroźnego schorzenia, które odbiera mojej córce radość, pewność siebie i możliwość normalnego funkcjonowania. Dla nas życie toczy się w cieniu choroby, ale podjęłam decyzję, że się nie poddam, dopóki nie wyczerpię wszystkich możliwości, dlatego założyliśmy zbiórkę – dodaje mama nastolatki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.XXI wiek mamy. Bezpłatną służbę zdrowia (wg. Konstytucji) mamy. Na wszelkie fanaberie władzy są miliony. W rok czasu większość koryciarzy postawiła wille, doposażyła rodziny, nakradła na zapas. Żyje beztrosko z kradzionych milionów. Itd. itp. Normalni ludzie tyrają latami i .... do pierwszego im nie starcza. Byle choroba w rodzinie powoduje głęboką dziurę w budżecie domowym - i wcale nie musi to być rak czy inne nieuleczalne cholerstwo - jak Polska długa i szeroka wszyscy (za wyj. koryciarzy) żebrzą o każdą złotówkę na leczenie bo Państwo nie chce, nie potrafi nie chce mu się leczyć swoich obywateli. Połowa durnowatych tychże obywateli lubi takie Państwo usprawiedliwiając swoją głupotę wymówką, że "władza to jest władza" i nawet za nasze pieniądze po burdelach może się szlajać.Głosują na nich ślepo i jak widać na niektórych relacjach na żywa - zabili by każdego kto ma inne zdanie, kto chce powiedzieć im prawdę.A wystarczyłoby kopnąć w zadek czarnych zboczeńców, ograniczyć rozwiązłość i marnotrawstwo władzy, zlikwidować nikomu niepotrzebną instytucję prezydenta używającego bez żadnej miary z naszej, państwowej kasy i wiele tym podobnych aby starczyło również na leczenie Anitki! Ruszyć mózgiem wreszcie Polacy!
I kto to zrobi,kto zrobi porządek w tym państwie?
Na pewno nie władza. Tylko MY - obywatele, jak już raz zrobiliśmy i sp........................my!
Żyjesz złudzeniem, My - Obywatele niczego nie zmienimy. Przed 89 r był jeden wróg -komuna, społeczeństwo w całości było jej niechętne. Była bardzo duża klasa robotnicza, był kościół z K. Wojtyłą na czele, był Zachód wrogo nastawiony któremu zależało na rozwaleniu systemu w Europie wschodniej i finansował działania opozycyjne . Dzisiaj nie mamy klasy robotniczej, społeczeństwo zostało umiejętnie skłócone i skacze sobie do gardeł , kościół dzięki zmianom zajął tak uprzywilejowaną pozycję że wyżej chyba nie można,/ choć można jeszcze wprowadzić państwo kościelne/ , tym samym nie jest za jakąkolwiek zmianą, państwom zachodnim nowe kolonie bardzo odpowiadają. Nie ma żadnych szans na zmiany.
To ci Polacy co mają ruszyć głową wybrali :https://twitter.com/LeszekMiller/status/1274410419348803584/photo/1 I nie tylko tego gościa.
Życie każdego z nas jest złudzeniem! Łudzimy się chociażby, że będziemy żyć 100 lat. Oczywistym jest iż aby dzisiaj odsunąć szkodników Polski od władzy potrzebne są inne metody. Nie siła fizyczna robotników czy innych ale intelekt, rozum - także przy urnach wyborczych, choć nie tylko! Pozorna przewaga szeroko rozumianej "pisobolszewickiej hołoty" ze skorumpowanym klerem jest generalnie łatwa do pokonania - właśnie rozumem. Inaczej pozostałoby nam w tej beznadziei nakryć się prześcieradłem i czekać na koniec.
XXI wiek mamy. Bezpłatną służbę zdrowia (wg. Konstytucji) mamy. Na wszelkie fanaberie władzy są miliony. W rok czasu większość koryciarzy postawiła wille, doposażyła rodziny, nakradła na zapas. Żyje beztrosko z kradzionych milionów. Itd. itp. Normalni ludzie tyrają latami i .... do pierwszego im nie starcza. Byle choroba w rodzinie powoduje głęboką dziurę w budżecie domowym - i wcale nie musi to być rak czy inne nieuleczalne cholerstwo - jak Polska długa i szeroka wszyscy (za wyj. koryciarzy) żebrzą o każdą złotówkę na leczenie bo Państwo nie chce, nie potrafi nie chce mu się leczyć swoich obywateli. Połowa durnowatych tychże obywateli lubi takie Państwo usprawiedliwiając swoją głupotę wymówką, że "władza to jest władza" i nawet za nasze pieniądze po burdelach może się szlajać.Głosują na nich ślepo i jak widać na niektórych relacjach na żywa - zabili by każdego kto ma inne zdanie, kto chce powiedzieć im prawdę.A wystarczyłoby kopnąć w zadek czarnych zboczeńców, ograniczyć rozwiązłość i marnotrawstwo władzy, zlikwidować nikomu niepotrzebną instytucję prezydenta używającego bez żadnej miary z naszej, państwowej kasy i wiele tym podobnych aby starczyło również na leczenie Anitki! Ruszyć mózgiem wreszcie Polacy!
I kto to zrobi,kto zrobi porządek w tym państwie?
Na pewno nie władza. Tylko MY - obywatele, jak już raz zrobiliśmy i sp........................my!