Reklama

Bez kozy ani rusz

13/08/2022 08:06

Zagadnął mnie na ulicy daleki znajomy. – Co u pana słychać? – zapytał. Zwykle w takich przypadkach odpowiadam, że jakoś się kręci, ale nie zdążyłem, bo znajomy mnie uprzedził. – Ciężkie czasy idą – powiedział. Parę razy w życiu już to słyszałem, więc przytaknąłem. Tak, tak oto jest. Wtedy znajomy przeszedł do konkretów. – Węgiel na zimę już pan zakupił? Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie mam pieca i ogrzewam mieszkanie gazem. – Oj, to bardzo niedobrze – zmartwił się znajomy. – Przecież powinien pan wiedzieć, że gaz już podrożał i będzie jeszcze droższy, a w końcu go zabraknie, bo ruski chcą nas wykończyć, a nim przywiozą gaz z Norwegii albo ze Stanów Zjednoczonych, to wszyscy będziemy marznąć. Dobrze panu radzę. Trzeba kupić kozę.

W pierwszej chwili nie załapałem, ale przypomniał mi się żydowski dowcip o rabinie i kozie. Znajomy, widząc, że nie kumam, cierpliwie tłumaczył mi, że chodzi o taki żeliwny piecyk popularnie nazywany kozą. – Postawisz pan taką kozę, dajmy na to, w kuchni, rury wsadzisz do komina i będzie ciepło w całym mieszkaniu – powiedział.

Niby znajomy miał rację, byłoby to jakieś wyjście, ale zapytałem, czym będę palił, kiedy, jak sam wspomniał, na rynku nie ma węgla. Na to też znalazł sposób. – Wiem, że lubi pan chodzić po lasach. Wystarczy wziąć plecak, nałamać chrustu i jest palenie na parę dni. Wszystko legalnie, bo sam słyszałem, że jeden minister pozwolił zbierać w lesie chrust.

Reklama

Inny minister albo nawet premier obiecał, że każdy, kto ma piec, będzie dostawał kasę na węgiel, to zgłosisz pan opalanie kozą i jeszcze kasa wpadnie. Tylko pan zyska, bo będzie ciepło, a dodatkowy grosz zawsze się przyda. Dobrze radzę, tylko trzeba się pospieszyć, bo jak się naród rzuci na kozy, to może ich zabraknąć. Najlepiej jechać na Lwowską i tam kupić. Kiedyś były w sklepie na Kamiennym Moście, ale już go zlikwidowali – poradził.

Podziękowałem znajomemu i pożegnaliśmy się, a on jeszcze na odchodnym zaoferował mi pomoc w instalacji kozy, bo – jak przyznał – już ma taką w mieszkaniu i wie, jak podłączyć rury, żeby był dobry cug. Zacząłem rozmyślać. Może znajomy ma rację, ale przypomniałem sobie, że jest dwudziesty pierwszy wiek i od czego jest internet. Kliknąłem i znalazłem całkiem zgrabną kozę za jedyne trzysta pięćdziesiąt złotych albo taką z wkładem szamotowym za niecałe osiemset, a jak tak dalej pójdzie, to i chrust będzie można kupić przez internet, więc nadchodząca zima nie musi być taka straszna.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości