Reklama

Chodźmy na spacer, kupimy skarpety

17/08/2022 13:00

Z racji, że od jakiegoś czasu zajmuję się stroną szóstą w naszym tygodniku, bacznie śledzę informacje przekazywane nam przez służby mundurowe. Wypadki, pożary, przesłuchania, pościgi stają się codziennością. Ale mnie przeraża też coś innego.

To fakt, że cyberoszustwa to już niemal chleb powszedni. Na metodę „na wnuczka” wpadają nawet księża (słusznie czy nie – niech każdy pozostawi to własnej ocenie). Osoby podające się za pracowników banków wydzwaniają do staruszków, by ci pomogli im w schwytaniu niebezpiecznego oszusta i spróbowali wykonać jakieś transakcje na swoim koncie, czy zaciągnąć „próbne” kredyty.

Młodzi ludzie, którzy chcą dokonać sprzedaży, czy wymiany ubrań wpadają w pułapkę oszustów na popularnych serwisach transakcyjnych i tracą setki, a nawet tysiące złotych. To wszystko budzi we mnie niepokój i strach o to, że choćbym powtarzała milion razy znajomym, rodzinie, czy nawet samej sobie: „uważaj, to może być podstęp!”, wiem, że nie uchronię wszystkich.

Reklama

Cyberoszustwa są już tak wysoce rozwinięte, że stają się niemal niewykrywalne na pierwszy rzut oka. Hakerzy są tak sprytni i wyszkoleni w swoim fachu (co brzmi przekomicznie), że jestem w stanie się pokusić o stwierdzenie, że jeśli zlecono by im wykonanie badań nad antidotum na raka, zrobiliby to bez mrugnięcia okiem w maksymalnie tydzień. Niestety, na razie ich łupem nie jest rak, a nasze dane. Niby chronione, ale dla nich łatwo dostępne. Tym bardziej, że wszechobecny pośpiech jest już codziennością.

Nie czyta się regulaminów, nie zwraca uwagi na politykę prywatności, kwestie RODO czy internetowe pliki cookies. Klikamy byle co i byle szybciej, bo każda sekunda jest na wagę złota. Niestety, każda też powoduje, że balansujemy na linie nieświadomości i niewiedzy, kto czai się na nasze dane i nasze pieniądze.

Reklama

Powoli zaczynam się zastanawiać, czy dobrym pomysłem nie byłby spacer na bazarek przy Sportowej w celu zakupu porządnej skarpety, w której można byłoby trzymać te grosze, które pozostają po zapłaceniu rachunków, zatankowaniu auta, zrobieniu kilka razy w miesiącu większych zakupów spożywczych i udawaniu, że przecież „nie jest aż tak byle jak”, odkąd doświadczamy tej (o zgrozo!) dobrej zmiany.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości