Reklama

COVID-19 znów śmiertelnie „kąsa”. Czy szkoły zostaną zamknięte?

4 listopada br. nowych przypadków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 w Polsce było dokładnie 10 tys. 429. 5 listopada br. już 15 tys. 515. Tego dnia zmarło 250 osób. W 90 procentach przypadków to ludzie, którzy nie byli zaszczepieni. Podkarpacie znowu należy do czołówki „zakażonych” województw, ale ponownego lockdownu nie będzie. Czy jednak dojdzie do zamknięcia szkół?

4 listopada br. – po wielu miesiącach przerwy – w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie, z udziałem wojewody Ewy Leniart i Podkarpackiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego Adama Sidora, odbyła się konferencja prasowa poświęcona tylko i wyłącznie COVID-19. To pokłosie trwającej tzw. czwartej fali epidemii[paywall].

– Na Podkarpaciu jest 650 osób hospitalizowanych z powodu COVID-19, 72 pacjentów wymaga leczenia przy pomocy respiratora. Obecna sytuacja pokazuje wyraźnie tendencję wzrostową wśród osób hospitalizowanych w regionie. Od początku października ta liczba wzrosła trzykrotnie. Utrzymujemy bezpieczną liczbę wolnych miejsc w szpitalach. Dziś jest ich niemal trzysta. Inaczej niż w przypadku poprzednich fal zakażenia koronawirusem, obserwujemy zwiększoną liczbę dzieci wymagających leczenia w szpitalu. Obecnie takiej opieki potrzebuje 30 młodych pacjentów – wyliczyła wojewoda podkarpacki.  

Reklama

E. Leniart poinformowała, że najwięcej pacjentów przebywa w szpitalach: w Przemyślu, Sanoku, szpitalu tymczasowym w Rzeszowie oraz w Łańcucie. Natomiast w 54 jednostkach oświatowych Podkarpacia częściowo zawieszono zajęcia.

Rozwój fali zakażeń scharakteryzował A. Sidor. – Tygodniowo wykonujemy ponad 20 tysięcy testów. 7 procent to wyniki pozytywne. Jest to poniżej średniej krajowej, która oscyluje w granicach 10 procent. Najtrudniejsza sytuacja jest w powiecie niżańskim i stalowowolskim, a także w mieście Krośnie i powiecie krośnieńskim. Tam notujemy najwięcej zakażeń. Do czerwca tego roku dominował wariant brytyjski, w tej chwili niemal w 100 procentach jest to tak zwana indyjska odmiana koronawirusa – powiedział.

Reklama

Poza kontrolą

Epidemia COVID-19 w Polsce jest obecnie poza kontrolą, a statystyki są niedoszacowane. Tak uważa ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej dr Paweł Grzesiowski. Jego zdaniem, w najbliższych tygodniach dzienna liczba zakażeń może sięgnąć nawet 30 tysięcy osób.

– Epidemia jest w rozkwicie i fala jest już poza kontrolą. Wariant Delta przenosi się bardzo łatwo i w tej chwili zakaża całe mikropopulacje. Jedna osoba może zarazić od 8 do 10 osób –  powiedział.

Zaznaczył, że oficjalne statystyki wskazują, że od początku epidemii w Polsce koronawirusem SARS-CoV-2 zakaziło się ponad 3 mln osób, zmarło 77 tys. chorych. Jego zdaniem dane te są znacznie niedoszacowane. – Szacujemy, że prawdziwa liczba zakażeń w Polsce przekroczyła ponad 15 milionów, a liczba zgonów około 140 tysięcy. Musimy patrzeć na COVID-19 nie tak, jakby chciał wirus, byśmy myśleli, że jest to choroba rzadka i rzadko prowadząca do ciężkich powikłań. Przed nami jeszcze kolejne osiem tygodni trudnej sytuacji dla placówek medycznych, dla systemu ochrony zdrowia – stwierdził.

Reklama

Uważa, że dodatkowe obostrzenia powinny być już dawno wprowadzone lokalnie, biorąc pod uwagę to, że w niektórych regionach Polski „sytuacja jest katastrofalna”.

Czy zamkną szkoły?

Kilka tygodni temu, na pytanie, czy szkoły zostaną zamknięte, minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek odpowiedział, że resort nie ma takich planów, jednak w ostatnich dniach w jego wypowiedziach można wyczuć nieco inny ton. – Nie jestem w stanie wykluczyć sytuacji, w której znów służba zdrowia będzie na skraju wydolności, a przypadków zachorowań, a przede wszystkim hospitalizacji i ciężkich przypadków będzie tyle, że znów trzeba będzie oddziaływać na kontakty społeczne. Spodziewam się, że najpierw, jeśli by do tego dochodziło, będziemy mieli ograniczenia w innych sferach życia publicznego, a nie w szkole – powiedział niedawno w radiowej „Jedynce”.

Reklama

Zamknięcie szkół i przejście uczniów na domową naukę zdalną dla rodziców oznacza m.in. konieczność zorganizowania dzieciom opieki w tym czasie. Poza tym, mając w pamięci doświadczenia z zeszłego roku, obawiają się zamknięcia swoich pociech w czterech ścianach i ograniczenia kontaktu z rówieśnikami. 

Konkretne decyzje muszą zapaść jak najszybciej. – Chcę podkreślić, że dla rządu restrykcje są ostatecznością ze względu na to, jakie pociągają za sobą koszty społeczne i gospodarcze. Wiemy, co się dzieje, kiedy dzieci nie chodzą do szkoły. Wiemy, co oznacza zamykanie gospodarki dla firm i PKB. Ale oczywiście bierzemy pod uwagę, że trzeba będzie wprowadzić jakieś zdecydowane działania, jeśli będzie ryzyko, że system ochrony zdrowia będzie zagrożony paraliżem. Dla mnie, jako ministra zdrowia, największym wyzwaniem jest utrzymanie jego drożności i płynności w przyjmowaniu pacjentów – zadeklarował minister zdrowia Adam Niedzielski.


MG
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości