Reklama

Dlaczego mit Bandery jest dziś potrzebny Putinowi?

04/02/2017 18:30

[Recenzja] Stepan Bandera, przywódca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, jest odbierany w Polsce zdecydowanie negatywnie, ale stan wiedzy zarówno na jego temat, jak i na temat jego nacjonalistycznego ugrupowania jest niemal zerowy.

Poza ogólnymi, choć w pełni uzasadnionymi zarzutami, że jest on odpowiedzialny za zabójstwo 2 wybitnych polskich polityków – Tadeusza Hołówki i Bronisława Pierackiego – a także za brutalną eksterminację ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji, zdecydowana większość Polaków prawie nic o nim nie wie. Do ostatnich lat nikt z polskich historyków nie podjął się napisania solidnej biografii ukraińskiego nacjonalisty. Dopiero w 2012 r. nakładem warszawskiego wydawnictwa Demart ukazała się praca Bandera terrorysta z Galicji, autorstwa znanego polskiego publicysty, byłego korespondenta TV w Kijowie, Wiesława Romanowskiego. Tenże autor, nie zarzucając swoich badań, w ubiegłym roku wydał kolejną książkę  Bandera – ikona Putina.

Reklama

Na pierwszy rzut oka może się to wydawać bardzo dziwne, bo cóż wspólnego może mieć dzisiejszy prezydent Rosyjskiej Federacji z zabitym w 1959 r. przez agenta KGB czołowym ukraińskim nacjonalistą? Na to pytanie usiłuje właśnie odpowiedzieć Wiesław Romanowski. W sposób bardzo dobrze udokumentowany i intelektualnie uzasadniony dowodzi on, że im bardziej Ukraińcy odwołują się do Stepana Bandery, im stawiają mu wyższe i liczniejsze pomniki, im więcej jest tam czerwono-czarnych sztandarów w przestrzeni publicznej, to dla Rosji lepiej. Ba, wiele tzw. banderowskich działań jest inspirowanych i finansowanych przez Moskwę. W ten sposób Putin ma koronne argumenty: Ukraińcy nie tylko do NATO i UE, ale nawet do własnej niepodległości – niedorośli!

Rosyjska propoganda

Rosyjska propaganda bacznie śledzi i nagłaśnia na forum międzynarodowym każdy przejaw odwoływania się ukraińskich polityków do tradycji banderowskich i do banderowskich symboli. Jakże często z moskiewskiej telewizji i forów internetowych dowiadujemy się o antypolskich wystąpieniach na Ukrainie (które jakoś dziwnie zawsze mają „banderowską” proweniencję), zanim jeszcze poinformują o tym polskie media.

Reklama

Wiesław Romanowski w swej książce udawania, że powiązania między ukraińskimi nacjonalistami a Moskwą istniały już w latach dwudziestych XX w. Wielu Polaków doskonale wie, że OUN korzystała ze znaczącej pomocy hitlerowskich Niemiec, ale po przeczytaniu książki Romanowskiego bardzo się zdziwi, dowiadując się także, że pomoc Związku Radzieckiego dla ukraińskich nacjonalistów wcale nie była mniejsza. To nic, że ruch banderowski miał także oblicze antysowieckie, gdyż to dawało Kremlowi znakomity kamuflaż dla swych działań. Banderowcy byli potrzebni Sowietom chociażby dlatego, że w okresie międzywojennym ich główna energia koncentrowała się na walce z państwem polskim. Romanowski podaje w swej publikacji, że wsparcie sowieckie dla ukraińskich nacjonalistów w niektórych latach wynosiło rocznie ok. 100 tys. dolarów. Pieniądze były przekazywane bezpośrednio z Charkowa (do 1934 r. stolicy USRR) lub za pośrednictwem sowieckiego przedstawicielstwa w Berlinie.

Argumenty, które mógł wykorzystać Stalin

Czy w takim razie mogli Sowieci również manipulować ukraińskimi nacjonalistami w ich akcji antypolskiej na Wołyniu? A dlaczegóż by nie. Stalin otrzymywał w ten sposób znakomite argumenty. A mianowicie to, że Polacy i Ukraińcy nie mogą dłużej żyć razem na tym samym terenie, a nagłaśniając brutalność postępowania UPA wobec Polaków, mógł dowodzić wobec aliantów, że to nie żadna armia wyzwoleńcza, ale zwykli zwyrodnialcy, wcale nie lepsi od SS.

Reklama

To prawda, że ukraiński nacjonalizm to nie tylko dzieło hitlerowców i Sowietów, sami Ukraińcy (ale nie tylko oni w ówczesnej Europie) „zachłysnęli się” ideologią faszystowską w jej nazistowskiej formie.

Tak było w przeszłości, ale po co dzisiejsi ukraińscy politycy chcą jeść ten niesmaczny i to odgrzewany obiad? I dlaczego Putin pomaga im ten obiad odgrzewać? Otóż jego rozumowanie w odniesieniu do Ukraińców wcale nie różni się od tego, które stosował Józef Stalin w latach trzydziestych i w czasie II wojny światowej: „niech Ukraińcy kompromitują się sami”!

To prawda, że my nie mamy prawa Ukraińców pouczać, ani wybierać im narodowych bohaterów, ale jako sąsiedzi dobrze im życzący wcale nie musimy milczeć, gdy ktoś trzeci manipuluje ich patriotycznymi uczuciami. Niestety także wielu naszych rodaków, prawdopodobnie nieświadomie, ulega rosyjskiej propagandzie. Dlatego właśnie książkę Wiesława Romanowskiego Bandera – ikona Putina nie tylko warto, ale należy przeczytać.
KS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    onr - niezalogowany 2017-02-04 20:06:59

    Co za bełkot bije z tego pseudo  art. To już od dawna wiadomo, że gazeta ta nie ma wysokich lotów, ba obecnie sięgnęła już chyba dna. jeżeli już piszecie o banderze to postarajcie się o jego prawdziwy życiorys. Wystarczy chwila by  zapoznać się kim był i co z nim robili w więzieniu. Za kogo się podawał po wojnie i jakie przyjął nazwisko. Redakcjo tym art. po raz kolejny udowodniliście, że nie warto wydawać na was pieniędzy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    hasler - niezalogowany 2017-02-04 20:38:16

    Spokojnie onrowski szczylu, nie ma obowiązku czytania zwłaszcza przy twoich problemach z percepcją.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    czerupa - niezalogowany 2017-02-04 22:16:13

    Musisz mu jeszcze napisać co to znaczy ta percepcja.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości