W niedzielę, 9 sierpnia, Przystań Radymno zmieniła się w centrum żeglarskiego, a przede wszystkim powroźniczego świata. „Na brzegu liny” spotkali się już po raz siódmy miłośnicy tradycji, regionu, jezior i szant.
Tradycje powroźnicze Radymna sięgają XVIII wieku. Radymniańscy powroźnicy byli najliczniejszą grupą rzemieślników w mieście, którzy przez lata kontynuowali cechowe tradycje i zwyczaje. Jak mówią źródła historyczne, mieli oni docierać z wyrobami (głównie powrozami i sieciami) na odległe targi, a nawet nad Bałtyk, co potwierdzają przekazy o wyrabianiu lin na potrzeby floty królewskiej. Dziś miłośnicy historii i władze miasta starają się by to, czym Radymno stało, nie odeszło w zapomnienie. M.in. dlatego już po raz siódmy zorganizowali festiwal „Na brzegu liny”.
Zadbali o to, by nikt nie narzekał na nudę. Najmłodsi mogli wziąć udział w pirackiej przygodzie, grze terenowej nacechowanej na wielkie szukanie skarbów, bitwie o „talerzykowy szlak”, pirackim torze przeszkód, grze a`la mission impossible, a także wyszaleć się na dmuchanych zjeżdżalniach. Rywalizowali też w konkursie na najlepsze pirackie przebranie. Ci starsi mogli z kolei walczyć o tytuł drużyny najlepiej przeciągającej linę czy najszybciej plecącej warkocze.
Na miłośników radymniańskich tradycji powroźniczych czekały pokazy tradycyjnych technik, dawne narzędzia i możliwość podziwiania pracy powroźnika na żywo. Jak na tego typu wydarzenie przystało, nie mogło zabraknąć i dobrej muzyki.
Na scenie pojawił się Andrzej Czyż, który z gitarą rozpoczął snucie żeglarskich opowieści, Jerzy Krupa, który zręcznie wplatał do repertuaru zaproszenia w Bieszczady oraz EKT Gdynia – kultowy zespół, który już od 40 lat godnie pracuje na miano legendy polskiej sceny szantowej. Ten muzyczny rejs porwał wielu zebranych – i do śpiewu, i do tańca.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze