Reklama

Drzewa na Rynku – efekt niewiedzy

08/02/2022 13:18

Rynek to centralny plac w każdym mieście lokowanym na prawie magdeburskim. Prawie zawsze jest to prostokąt lub kwadrat, ale czasem bywają także rynki innych kształtów. Wokół niego budowano kamienice, nierzadko z podcieniami, gdzie kiedyś kupcy oferowali różne towary. Od rynku odchodziły ulice, najczęściej pod kątem prostym. Budynki wokół niego były najokazalsze i najładniejsze, bo na przyrynkowe parcele stać było tylko najbogatszych mieszczan.

Centralnie na rynku budowano ratusz, jako siedzibę władz administracyjnych i sądowniczych. Sam zaś był miejscem targowym, a w święta odbywały się tam wiece, uroczystości patriotyczne i kościelne.

Był więc nie tylko najważniejszym placem w mieście, ale i jego wizytówką. W czasach PRL-u starano się przekreślić jego funkcjonalny charakter, a nawet zmienić nazwę, gdyż słowo „rynek” kojarzyło się z funkcją handlową, a handel w tamtych czasach miał być wyłącznie domeną państwa.

Tak też było w Przemyślu, gdzie już za „pierwszych Sowietów” nazwano go placem Armii Czerwonej, a po II wojnie światowej, aż do lat osiemdziesiątych funkcjonował jako plac Wielkiego Proletariatu. Do swej pierwotnej nazwy powrócił dopiero w czasie solidarnościowego zrywu w Polsce.

Reklama

Na renowację czekał aż 30 lat

Mimo odrodzenia samorządności miejskiej po odzyskaniu przez Polskę pełnej niepodległości, przywróceniu herbu i flagi miejskiej, przemyski Rynek[paywall] na swą renowację czekał aż 30 lat. A był to ongiś jeden z najpiękniejszych rynków w Polsce.

Nie tylko z racji swej pochyłości, ale i pięknego ratusza. Utracił swój charakter po pierwszym rozbiorze Polski, kiedy to ta część Rzeczypospolitej dostała się w 1772 r. we władanie Habsburgów. Nieremontowany przez lata został w końcu decyzją władz austriackich po roku 1800 r. rozebrany. Na jego miejscu postawiono wojskowy odwach, aby stacjonujący tam austriaccy żołnierze pilnowali niepokornych mieszczan.

Z czasem odwach rozebrano, a niszczejącą i częściowo podmokłą nawierzchnię Rynku uzupełniano dającym się łatwo pozyskać kamiennym budulcem. Po wojnie przestał mieć jakiekolwiek znaczenie, posadzono lipy, nie dbając zbytnio o glebę, na jakiej rosły, a był to zazwyczaj gruz i przysypane mury piwniczne dawnego ratusza. Drzewa te nie tylko ciągle chorowały, ale systemem korzeniowym niszczyły nawierzchnię i co gorsza rozsadzały pozostałe w ziemi fundamenty ratusza, które odkrywane przy obecnej renowacji dobitnie świadczą o jego niegdysiejszej wielkości.

Jego lokalizację znaliśmy już z prowadzonych przed laty odkrywkowych wykopalisk znanego przemyskiego archeologa Andrzeja Koperskiego, ale na gruntowne badania i renowację Rynku wciąż nie było pieniędzy.

Nie przeprowadzono także kwerend archiwalnych w poszukiwaniu dokumentacji dotyczącej zabudowy śródmieścia. Nie było nawet takiego zainteresowania, gdy przed laty znalazłem w lwowskim archiwum pierwszy kolorowy plan miasta z 1800 r. z zaznaczeniem wszystkich budynków, zarówno murowanych, jak i drewnianych, a także zarysem ratusza. Plan opublikowałem własnym kosztem na łamach „Studiów Przemyskich” w 2004 r.

Reklama

Drzewa w miejskiej przestrzeni

W ciągu dalszych poszukiwań znalazłem plany wielu zabytkowych przemyskich kamienic, i także samego ratusza wraz z jego dokładną inwentaryzacją przeprowadzoną przez władze austriackie tuż przed jego rozbiórką. Dokumentacja ta wraz z innymi istniejącymi zabytkami ikonograficznymi pozwalałaby nawet na jego odbudowę.

Teraz zaś najważniejszą sprawą jest zabezpieczenie jego fundamentów i renowacja nawierzchni Rynku. Podczas niej najwięcej społecznych emocji wywołała sprawa wycinki znajdujących się tam drzew.

Posadzono je przypadkowo, bez żadnego planu, i to na fatalnym podłożu, bo na gruzie i niestety na dawnych fundamentach ratusza. Teraz ich rozrośnięte korzenie rozsadzają zabytkowe mury, a i same drzewa wegetują, bo ciągle chorują, co dostrzegają nawet odwiedzający miasto turyści.

Sadzenie drzew na rynkach to efekt niewiedzy historycznej i upadek znaczenia miasta. Konia z rzędem dam temu, kto mi pokaże drzewa rosnące na historycznych rynkach europejskich miast. Nie ma ich w: Rzymie, Paryżu, Madrycie, Londynie, Atenach (mimo iż w lecie temperatura jest tam znacznie wyższa niż w Przemyślu).

Drzewa nie rosną na rynkach w Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu i Krakowie, a nawet w zabytkowych miastach tej wielkości co Przemyśl, np. w Sandomierzu czy Zamościu (których przyrynkowa zabudowa jest na liście UNESCO).

Drzewa są bardzo potrzebne w przestrzeni miejskiej, ale w miejscach do tego odpowiednich i winny to być odpowiednie gatunki. W Przemyślu takich miejsc nie brakuje. Jeśli już miałyby rosnąć na przemyskim Rynku, to tylko jako alejka oddzielająca stary historyczny rynek od obecnego placu z fontanną.


Stanisław Stępień
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2022-02-08 20:11:01

    Nie doczytałem się z powyższego artykułu dlaczego drzewa są efektem niewiedzy. Dodam tylko że teraz ten Rynek bez tych wszystkich bezmyślnie wyciętych drzew wygląda tak hooyowo, że się płakać chce normalnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2022-02-08 20:20:22

    POLSKA BETONOZA. CZY NASZE MIASTA ZAMIENIAJĄ SIĘ W PUSTYNIE? ? - GOOGLEYT.COM - DLACZEGO WŁADZA KOCHA BETON?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama