Choć większość prac pielęgnacyjnych wykonuje się przy forsycji jesienią, początek zimy to dobry moment, by sprawdzić, czy krzew jest właściwie przygotowany na mroźne miesiące. Właśnie od tego zależy, czy w marcu będzie obsypany żółtymi kwiatami.
Forsycja tworzy pąki kwiatowe na pędach dwuletnich, dlatego zimą i późną jesienią nie wykonuje się żadnego cięcia – wyjątek stanowią jedynie suche lub uszkodzone gałązki. Formowanie i skracanie odkłada się na późną wiosnę, tuż po przekwitnięciu. Dzięki temu zachowa się pędy, które zakwitną w kolejnym sezonie.
Chociaż forsycja należy do roślin odpornych, jej płytki system korzeniowy warto zabezpieczyć przed nagłymi spadkami temperatury. W grudniu wciąż można rozłożyć pod krzewem warstwę ściółki — kory, liści lub kompostu. Ogranicza to wysychanie gleby i chroni korzenie przed przemarznięciem, szczególnie podczas zim bez okrywy śnieżnej.
Zimą nie stosuje się nawozów azotowych, jednak jeśli jesienią nie udało się zasilić krzewu nawozem jesiennym (bogatym w potas i fosfor), nic nie stoi na przeszkodzie, by zrobić to teraz – o ile ziemia nie jest zamarznięta. W okresach bez deszczu warto również lekko podlać roślinę; zgromadzona wilgoć pomoże jej przetrwać mrozy.
Najmłodsze forsycje są najbardziej narażone na uszkodzenia. W pierwszych latach po posadzeniu dobrze jest otulić je agrowłókniną lub jutą. Ochrona zabezpieczy pędy przed mrozem oraz wysuszającymi, zimowymi podmuchami.
Dobrze przygotowana forsycja wejdzie w zimę w świetnej kondycji, a wiosną odwdzięczy się obfitym, charakterystycznym kwitnieniem.
AM
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze