Jubileuszu 35-lecia Zespołu Pieśni i Tańca „Przemyśl” nie świętowalibyśmy, gdyby nie ludzie, którzy czuli wartość tego, co tworzyli, gdyby nie wyróżniająca się młodzież, wkładająca wysiłek w to, by pogodzić naukę z pasją i nie „błogosławieństwo” Adama Masternaka, kuratora oświaty – orędownika słusznej sprawy.
Pomysł powołania zespołu zrodził się w 1979 roku. Niegdyś w Przemyślu organizowano prezentacje dorobku szkół w dziedzinie szeroko pojętej kultury. Po latach zyskały one rangę ważnego wydarzenia artystycznego, stojącego na wysokim poziomie i przybrały formę zawodów. Szkoły rywalizowały ze sobą, wypożyczały kostiumy w teatrze Fredreum. Ówczesny kurator oświaty Adam Masternak dostrzegł w młodzieży i ich opiekunach duży potencjał. Wówczas (w 1980 r.) Antoni Guran otrzymał propozycję stworzenia Wojewódzkiego Międzyszkolnego Zespołu Pieśni i Tańca „Przemyśl”.
– Pomimo, iż kuratorium szybko wystarało się o stosowne pozwolenia, początki były trudne. Miałem wolną rękę. Podjąłem się rozmów i werbowania w szkołach, żmudnych przesłuchań. Brakowało lokalu, ostatecznie zespół ulokował się przy ulicy Basztowej 13. Uzyskaliśmy trochę pomieszczeń – biurowych, na kostiumy, jedno duże w piwnicy. Zaczęło się na dobre: zamawianie strojów, kompletowanie elementów wyposażenia sali, poszukiwanie choreografa. Młode talenty szlifował między innymi Tadeusz Stefanowski z Jarosławia. Po wielu miesiącach starań[ premium] stosowne stroje dopasowane zostały do każdego z tańców. W pierwszej kolejności zainwestowano w kostiumy Księstwa Warszawskiego do krakowiaka oraz łowickie, ponadto sprowadzono ze stolicy 200 par butów na specjalnych spodach.
– Przede wszystkim interesowała mnie muzyka. Działał chórek, wyłaniałem solistów. Zespół, oprócz rodzimego folkloru, zaczął grać bałkańskie nuty, zrzeszać ludzi po studiach muzycznych, między innymi Henryka Rudawskiego. W bardzo krótkim czasie Kapela Bałkańska osiągnęła niezwykle wysoki poziom artystyczny – podkreśla Antoni Guran.
Przemyślanie prezentowali swoje umiejętności w wielu miejscach Europy – w metropoliach i małych miasteczkach, a także w rozmaitych okolicznościach – podczas wizyty papieża Jana Pawła II w Krośnie, w Saarbrucken – z okazji wejścia Polski do UE.
– Były cienie i blaski – wspomina Lucyna Rudawska. – Nie zapomnę stresującej wizyty na Półwyspie Iberyjskim w Pampelunie w roku 1985. Trafiliśmy na święto walki byków. Hiszpanie, chcąc uatrakcyjnić nam pobyt, zabrali zespół na corridę, uraczyli widokiem szlachtowania młodego byczka. Na ulicach byki dosłownie tratowały ludzi, obawiałam się o młodzież. Z drugiej strony pamiętam koncert we włoskiej Pescarze w roku 1987, tłumy wiwatowały na stojąco po występie Kapeli Bałkańskiej. Do dziś mam ten obraz przed oczyma.
Lucyna Rudawska nadmienia, iż zespół skojarzył wiele par, około dwudziestu, włączając w to jej własne małżeństwo. W życiu zespołu uczestniczyły dzieci państwa Rudawskich, niejedna próba odbyła się w ich domu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze