W ubiegłym tygodniu Zarząd Województwa Podkarpackiego przyjął oficjalne stanowisko w kwestii działań podejmowanych przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska w sprawie Lasów Państwowych i wprowadzonego na terenie podkarpackich nadleśnictw wstrzymania lub ograniczenia pozyskiwania drewna. Wyraził też swoją opinię na temat sposobu prowadzenia w tej sprawie konsultacji społecznych. Jego zdaniem decyzje resortu są bardzo niekorzystne dla Podkarpacia, w szczególności dla jego rozwoju społecznego i gospodarczego.
Wszystkie te kwestii podniesione zostały podczas konferencji prasowej z udziałem marszałka województwa Władysława Ortyla, wicemarszałka Piotra Pilcha, członka zarządu Anny Huk oraz przewodniczącego klubu radnych PiS w Sejmiku Województwa Podkarpackiego Marcina Fijołka.
Cała historia miała swój początek 8 stycznia br., kiedy to Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło, że w trybie natychmiastowym wstrzymana zostaje prowadzona i zaplanowana gospodarka leśna w kilku lokalizacjach w Polsce. Między innymi na terenach Pogórza Przemyskiego i nadleśnictw Bircza, Fredropol oraz Ustrzyki Dolne (łączna powierzchnia objęta wstrzymaniem lub ograniczeniem na Podkarpaciu wyniosła ponad 18 tys. hektarów). Decyzja wywołała niemałe poruszenie w środowisku przedsiębiorców leśnych, a także samorządów, których dotyczy, a z którymi powyższych kwestii nie konsultowano i finalnie skutkowała utratą zatrudnienia przez pracowników Zakładów Usług Leśnych (temat poruszaliśmy na naszych łamach w poprzednich wydaniach ŻP). Oburzeni sytuacją starostowie, burmistrzowie czy wójtowie spotkali się na wspólnej sesji Rady Miasta i Gminy Bircza oraz Rady Powiatu Przemyskiego i Rady Powiatu Bieszczadzkiego 16 lutego. W przyjętej wówczas petycji przedstawiciele rad trzech wspomnianych powiatów zażądali wycofania decyzji o zakazie wycinki i umożliwienia Zakładom Usług Leśnych wykonywania zleconych prac zgodnie z zawartymi umowami, jak i możliwości ich wykonywania w latach następnych[paywall].
Do styczniowej decyzji ministerstwa nawiązał w swoim wystąpieniu marszałek W. Ortyl.
– 8 stycznia br. w sposób niezgodny z prawodawstwem, jakie w tym zakresie obowiązuje, ograniczono wycinkę i eksploatację lasów państwowych. I myśleliśmy, że na tym te nieprawne działania się zakończą. Nic bardziej mylnego. W dalszym ciągu te rzeczy dzieją się w sposób bardzo zaskakujący – powiedział, odnosząc się do trwających zaledwie 7 dni czerwcowych konsultacji i kolejnej ich tury, która ma potrwać do września.
Reklama
Jak podkreślił marszałek, pierwszy termin konsultacji był mocno ograniczony, bo trwały tylko siedem dni, a po ich wydłużeniu o kolejne terminy, opierają się one o organizacje, które nie funkcjonują na terenie Podkarpacia. Zaalarmował też, że w sytuacji wdrożenia aktualnych planów ministerstwa, Podkarpacie odczuje to bardzo mocno, bo przełoży się to negatywnie na kwestie gospodarcze – liczbę firm, które funkcjonują w regionie i miejsc pracy, które są obecnie zagrożone.
Obecny na konferencji wicemarszałek P. Pilch zaznaczył, że skutki decyzji resortu klimatu i środowiska odczuła bardzo mocno gmina Bircza.
– W wielu gminach, tak jak w gminie Bircza, gdzie byłem wielokrotnie, to jest jedyne źródło dochodu, jedyne źródło utrzymania tych ludzi. Tam są zakłady usług leśnych, tartaki, zakłady przetwórstwa drzewnego. Ci ludzie nie mają alternatywy, tam nie ma zakładów pracy – dodał.
W powyższej sprawie Zarząd Województwa Podkarpackiego przyjął stosowne, krytyczne stanowisko.
– Będziemy też debatować na Sejmiku Województwa Podkarpackiego w sierpniu. Chcemy, żeby to była szeroka debata nad stanem gospodarki leśnej, na którą zaprosimy wiele osób – zapowiedział wicemarszałek Piotr Pilch.
Reklama
– Tylnymi drzwiami wprowadza się formy ochrony, które są na terenie województwa podkarpackiego niepotrzebne. W tej chwili na Podkarpaciu różnymi formami ochrony jest objętych około 50 procent powierzchni i to, co chce wprowadzić ministerstwo, z dnia na dzień, powoduje, że tej ochrony będzie więcej o około 10 procent, więc stanowisko Zarządu Województwa Podkarpackiego jest takie, że działania ministra klimatu szkodzą, działają na niekorzyść mieszkańców. A ochrona środowiska jest w 100 procentach zabezpieczona i nie ma potrzeby wprowadzania nowych form – podsumowała członek zarządu Anna Huk.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze