Jeszcze niedawno na łamach naszego pisma, dzieliliśmy się radością rodziny Matuszków.Dzięki pomocy ludzi dobrej woli, 13 stycznia zakończyli zbiórkę niebotycznej kwotę na leczenie swojej rocznej córeczki Poli, cierpiącej na rdzeniowy zanik mięśni SMA. Ferwor radości szybko niestety został ugaszony.
Dziesięć dni później (23 stycznia) dziewczynka zadławiła się i trafiła do szpitala. Jak podali jej bliscy, została wprowadzona w stan sedacji i podłączona do respiratora. Co kilka dni rodzice Poli decydują się opisać jej stan zdrowia na profilu facebookowym, przez który od prawie roku nagłaśniali zbiórki na rzecz dziewczynki.
„Wczorajsze wyniki rezonansu magnetycznego główki Poli niestety nie wyszły dobrze… Nie wiemy, co przyniesie kolejna minuta… Ciszę przelewamy łzami i modlimy się o cud… Prosimy, jeśli możecie, módlcie się razem z nami, żeby Polunia wróciła do nas…”– czytamy w komunikatach.
Dziewczynka przez kilkanaście dni musiała korzystać ze wsparcia respiratora. Rezonans magnetyczny również nie przyniósł dobrych informacji. W główce Poli widoczne są rozległe zmiany. Kolejne badanie zostało wykonane kilka dni temu. W czwartek, 16 lutego, rodzice Poli przekazali, że obrzęk mózgu się zmniejszył, jednak niedotlenienie trwało na tyle długo, by spowodować poważne uszkodzenia. Nikt nie jest w stanie obecnie stwierdzić, jak poważne.
Gdy pojawiła się nadzieja na opuszczenie OIOM-u, Polę zaatakowała infekcja. Musiała zostać i przyjąć kolejny antybiotyk. „Kolejne dni, a może i tygodnie nie będą należały do łatwych, ale wierzymy, że stan Poli się poprawi i nieustannie modlimy się o cud” – przekazali za pośrednictwem mediów społecznościowych rodzice dziewczynki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze