Reklama

Największa akcja gaśnicza ostatnich lat

18/12/2019 10:36

28 zastępów, 99 osób, drona i kilkadziesiąt pojazdów, w tym specjalistyczne z Łańcuta i Nowej Sarzyny, skierowano do ratowania płonącej fabryki drzwi w Manasterzu. W zgodnej opinii strażaków była to jedna z największych akcji gaśniczych przeprowadzonych w regionie w ostatnich latach.

Służby w stan alarmu postawione zostały 16 grudnia, kwadrans po g. 10. Do akcji natychmiast skierowano 3 zastępy państwowej straży pożarnej oraz 3 jednostki OSP z: Mołodycza, Wiązownicy i Szówska. Kiedy strażacy przybyli na miejsce, ogniem objęta była już niemal cała hala. Szybko zapadły decyzja o tym, by do akcji gaśniczej włączyć kolejne jednostki. W sumie do walki z ogniem skierowano ich 28[paywall] (należące do KSRG OSP: Wiązownica 2, Mołodycz 1, Szówsko 1, Radymno 1, Sieniawa 2 oraz należące do systemu PSP Jarosław 9, Przemyśl 1, Przeworsk 2, Łańcut 1, Nowa Sarzyna 1, a spoza systemu OSP: Manasterz, Radawa, Cieszacin Wielki). Wśród nich znalazło się kilka oddziałów wysoko wyspecjalizowanych. Z Łańcuta przyjechał samochód wyposażany w aparaty powietrzne i zapas butli. Z Nowej Sarzyny lekki wóz rozpoznania chemicznego monitorujący poziom stężeń szkodliwych gazów. Wreszcie strażacy z Przeworska przywieźli drona wyposażonego w kamerę termowizyjną, dzięki której prądy wodne kierowano w punkty najbardziej zagrożone. Łącznie na miejscu zdarzenia pracowało 99 osób, a od pewnego momentu akcją dowodził zastępca podkarpackiego komendanta wojewódzkiego.

– W sumie podano 14 prądów wody, w tym 4 na drugą halę należącą do zakładu, znajdującą się w odległości 5 metrów od tej, w której wybuchł pożar . Wodę w celu schłodzenia obiektu podawano zarówno z góry, jak i wewnątrz budynku – relacjonuje bryg. Zygmunt Jasiłek, zastępca komendanta powiatowego PSP w Jarosławiu. Drugi z problemów to kwestia dostarczenia wody. Początkowo pobierano ją z hydrantów, jednak po odcięciu prądu w rejonie energetycznym ciśnienie wody w hydrantach spadło i było niewystarczające do prowadzenia akacji. – Musieliśmy zorganizować punkt czerpania wody na rzece Lubaczówka. W pierwszej fazie postawiono dwie pompy, następnie dostawiono trzecią i jeszcze zadysponowaliśmy pompę dużej wydajności znajdującą się na podwoziu. W ten sposób stworzono mniej więcej kilometrową linię wodną – informuje.

Reklama


fot.Bartłomiej Pacek
Szkody wstępnie szacuje się na kilka milionów złotych

Straty są ogromne

Na razie nie wiadomo, jaka była przyczyna pożaru – swoje śledztwo w tej sprawie przeprowadzi KPP w Jarosławiu. Pewne jest natomiast to, że szkody materialne, choć jeszcze nieoszacowane, są ogromne. Zniszczeniu uległa hala magazynowo-produkcyjna o wymiarach 80 na 20 metrów. Spłonęło w niej kilka nowych maszyn oraz materiały wykorzystywane do produkcji drzwi (drewno, styropian, folia), a także pewna ilość gotowych produktów. Dla porządku trzeba dodać, że to drugi tego typu wypadek w tym samym zakładzie w ostatnim czasie. 4 grudnia zapalił się silos z trocinami służącymi do ogrzewania fabryki. Wówczas nie było zagrożenia dla hali produkcyjnej, ale praca strażaków była żmudna. Akcja gaśnicza trwała wtedy prawie dobę.


pck
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama