Do tej pory wieś była przedzielona przez San na dwie części, a żeby dostać się z jednej do drugiej trzeba było pokonywać 30 km w jedną stronę. Któregoś razu żeby przeprawić się na drugą stronę rzeki pan Władysław płynął na kawałku lodu. Takie sytuacje nie będą już miały miejsca. Wkrótce rusza budowa mostu.
Władysław Kamiński mieszka w Łączkach od urodzenia. To wieś, która kiedyś była przysiółkiem Sielnicy i również jest oddzielona od „reszty świata”. – Gdy chodziłem do szkoły do Słonnego, trzeba było mieć złotówkę dla przewoźnika, po 50 groszy w każdą stronę. Jak się nie miało, to nie wziął na łódkę – opowiada.
Któregoś dnia[paywall] w zimie mały Władek wybrał się do szkoły bez śniadania. Był głodny, więc 50 groszy, które miał dla przewoźnika, wydał na bułkę. Ale jak wrócić? – W pobliżu dzieci wycięły sobie z lodu krygę i pływały na niej przy brzegu. Gadam: dajcie mi tę krygę. I odpychając się żerdką przepłynąłem na niej na drugą stronę Sanu – wspomina. – Na środku było głęboko i gdyby ten kawałek lodu pękł, pewnie bym się utopił – dodaje.
Na szczęście lód okazał się na tyle mocny, że utrzymał 10-latka na wodzie i przygoda skończyła się szczęśliwie.
Pan Władysław wspomina też jak się przewoziło krowę lub byka na drugi brzeg. Gdy woda była niska, szło się w bród. Trudniej było, gdy woda była wysoka. – A na przykład na jarmark trzeba było krowę zawieźć w danym dniu, bo obowiązywała umowa – wyjaśnia.
Łączono więc dwie łódki burtami, wiązano je ze sobą. Krowa stawała przednimi nogami w jednej, a tylnymi w drugiej łodzi i tak przeprawiano się na brzeg. – Dwóch mężczyzn trzymało ją za rogi, żeby się nie ruszała, ale jak było silne bydlę to nieraz wpadali do wody – opowiada.
Mężczyzna przyznaje, że niektórzy w nurcie Sanu stracili nawet życie. – Topili się, ale wtedy jak ktoś poszedł i sobie popił, a wracając wypadł z krypy (łódki – przyp. PB) i się utopił – zaznacza.
Sielnica liczy ok. 250 mieszkańców i położona jest na dwóch brzegach Sanu. Do tej pory ludzie korzystali z promu. Ale i sprzęt jest stary, i nie zawsze można było go użyć, bo raz poziom wody był za niski, innym razem za wysoki. – Nieraz przyjeżdżało się do Sanu, dom widać, a trzeba jechać przez Dynów i robić dodatkowe 30 kilometrów. Przez tyle lat wyjeździliśmy tyle paliwa… – opowiada sołtys Sielnicy Piotr Pustelnik. – Dzisiaj mama mi opowiadała, jak przed laty z mojego ojca siostrą wracały od lekarza i szły przez skuty lodem San. Po środku nie było lodu, tylko położona deska, po której, trzymając się za ręce przeszły. A mama była wtedy miesiąc przed porodem – relacjonuje.
Pierwsze próby budowy mostu w Sielnicy podjęte zostały w latach 70. Z relacji wiadomo, że uzbierane były nawet materiały budowlane, ale z nieznanych przyczyn zadanie nie doszło do skutku, a materiał wykorzystano do budowy kładki pieszo-jezdnej w Krasicach, która funkcjonuje do dziś.
Po raz kolejny wrócono do tematu w 1997 r. Wykonano dokumentację geologiczną i koncepcję projektu, ale i tym razem starania spełzły na niczym. Dwa lata później, już po reformie administracyjnej i utworzeniu powiatu, mieszkańcy Sielnicy, Łączek i władze gminy Dubiecko zwrócili się do zarządu powiatu o współfinansowanie tego zadania. Wszystko zmierzało w dobrym kierunku, w 2002 r. przygotowano projekt i… znowu fiasko! Tym razem przeszkodą okazały się bardzo wysokie koszty.
Starania o most trwały nadal i w końcu mają być zrealizowane. Znaleźć wykonawcę nie było jednak łatwo. – Oferty złożone w pierwszym przetargu były nie do przyjęcia. Udało się za drugim podejściem – mówi dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych Janusz Hołyszko.
Wykonawcą zadania będzie firma Remost z Dębicy, która – jak mówi jej prezes Józef Siry – działa od przeszło 25 lat i wybudowała 150 mostów. Kwota zadania to prawie 15,7 mln zł. – Przyczyną jest gwałtowny wzrost cen w budownictwie i drogownictwie – zauważa J. Hołyszko. – Koszty są tak wysokie ze względu na długie przęsło nurtowe. A to decyduje o wysokości konstrukcji i ilości potrzebnego materiału – wyjaśnia J. Siry.
– Pod względem wartości jest to największa inwestycja od kiedy powstał powiat, czyli od 20 lat – mówi starosta przemyski Jan Pączek. – To, że podjęliśmy się takiego zadania, świadczy o naszej determinacji. Chcemy dotrzymać słowa danego mieszkańcom – dodaje.
Prezes Remostu zaznacza, że na budowie nigdy nic nie wiadomo, ale zadanie nie powinno przysporzyć większych trudności. Most będzie budowany równocześnie z dwóch stron i połączony na środku. Wyzwaniem będzie transport długich, 40-metrowych elementów. Wykorzystane do tego zostaną ciężarówki z dwiema osiami skrętnymi. – Problemem może być jeden odcinek drogi gminnej w rejonie promu, gdzie jest góreczka. Wszystkie samochody do przewozu tych elementów są długie na niskich kołach i na tym przewyższeniu może nam zahaczyć. Dlatego będziemy musieli skorygować łuk pionowy na drodze – mówi.
– To jest historyczna chwila – mówią zgodnie wójt gminy Dubiecko Wiesław Bembenek i Ryszard Frańczak, radny gminy Dubiecko reprezentujący Sielnicę. – Mnóstwo ludzi na to czekało i nie doczekali. Mój tato zmarł rok temu, żył tym tematem od początku. To jest coś pięknego, tam ludzie nie rozmawiają o niczym innym. Ten most skróci drogę. Mało tego: inne wioski odżyją – ocenia R. Frańczak.
Budowa ma się zakończyć jesienią przyszłego roku.
***
Most będzie miał długość 171,8 m. Szerokość jezdni wyniesie 4 m, dlatego ruch będzie się odbywał wahadłowo i będzie sterowany sygnalizacją świetlną. Wartość zadania to 15,692 mln zł, z czego 5,824 mln zł wynosi subwencja z budżetu państwa, a 1,5 mln zł dokłada gmina Dubiecko. Pozostała kwotę pokrywa powiat przemyski.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Też kiedyś w zimie krypą ze strachem przepływałem przez San do Sielnicy na zebranie . Jeszcze gorzej było z powrotem bo była ciemna noc. Gratulacje dla Starosty i Dyrektora
Nie pierwsza i zapewne nie ostatnia tak duża inwestycja powiatowa. Dziekujemy i życzymy powodzenia tej Radzie w październiku
Też kiedyś w zimie krypą ze strachem przepływałem przez San do Sielnicy na zebranie . Jeszcze gorzej było z powrotem bo była ciemna noc. Gratulacje dla Starosty i Dyrektora
Nie pierwsza i zapewne nie ostatnia tak duża inwestycja powiatowa. Dziekujemy i życzymy powodzenia tej Radzie w październiku