Piątek, 13 stycznia, był dniem, w którym na Podkarpaciu świeciło słońce. Najjaśniej w Białobokach – miejscowości, którą zamieszkuje niecałe 1000 osób. To właśnie ten dzień okazał się najszczęśliwszy dla rocznej Poli Matuszek, chorej na rdzeniowy zanik mięśni SMA. Dokładnie wtedy, na portalu Siepomaga.pl, zbiórka funduszy na najdroższy lek świata osiągnęła 100 procent.
Niemal 10 milionów złotych. Tyle była warta sprawność tej małej dziewczynki. Rodzina, przyjaciele, wolontariusze i ludzie dobrej woli walczyli jak lwy o każdą złotówkę. #TeamPoli podsumował to tak:
„10 miesięcy walki, przełożone na łzy, strach, niepewność, ale i radość z pędzącego paska, pojawiającego się każdego dnia... Raz było lepiej, raz gorzej. Ale wy nigdy się nie zatrzymaliście. Walczyliście jak lwy, niosąc triumfalny laur do zielonego paska”.
Pola Matuszek z Białoboków w powiecie przeworskim urodziła się 5 stycznia 2022 r. Otrzymała 10 punktów w skali Apgar i po kilku dniach ku radości najbliższych została wypisana do domu.
W połowie kwietnia zeszłego roku, po natychmiastowej reakcji rodziców, którzy zauważyli, że z ich dzieckiem dzieje się coś niepokojącego, wyniki badań potwierdziły przypuszczenia lekarzy. Pola cierpi na rdzeniowy zanik mięśni. To nieuleczalna, podstępna i szybko postępująca choroba, która osłabia i zabija wszystkie mięśnie ciała.
Wtedy na liście leków refundowanych znalazł się lek, na którego zakup tak skrzętnie pracowali – Zolgensma. Niestety, Pola nie została zakwalifikowana do refundacji. Przekroczyła bowiem 6 miesiąc życia, była wcześniej leczona w kierunku SMA i nie miała zrobionych badań przesiewowych, które na Podkarpaciu zostały wprowadzone najpóźniej.
Do zbiórki włączyły się tysiące znajomych i całkiem obcych ludzi. Jednoczyli się, by pomóc dziewczynce. Oprócz zbiórki na portalu Siepomaga.pl, można było pomóc też w inny sposób – zaoferować swoją pomoc, usługę czy rzecz i wystawić ją na licytację na portalu Facebook, na grupie „Licytacje dla Poli Matuszek #teamPoli”.
W poszczególnych miejscach na terenie wielu powiatów województwa podkarpackiego zbierane były nakrętki i makulatura. W sklepach, szkołach, kościołach, instytucjach samorządowych i kulturalnych prowadzone były kwesty.
Wszystko to, by przybliżyć małą dziewczynkę do wkroczenia w ten bardziej kolorowy, bardziej radosny, nieokupiony bólem, trudnością w oddychaniu i przełykaniu okres. By dać jej szansę na normalne życie. Szansę, która stała się rzeczywistością.
Jeszcze w środę, 11 stycznia, brakowało 2 milionów złotych. Wtedy jednak ruszyła lawina wpłat. Zielony pasek sukcesu był coraz pełniejszy. W końcu w piątek, 13 stycznia, osiągnął szczyt. Rodzice Poli odetchnęli z ulgą. Stał się cud.
„To, co się dzisiaj wydarzyło, przerosło nasze najśmielsze oczekiwania. Jesteśmy Wam wszystkim ogromnie wdzięczni za to, że byliście z nami przez okres tych dziewięciu miesięcy. Za każdą wpłatę, której dokonaliście, za wszystkie licytacje, za całe wsparcie, które nam przekazaliście” – mówili Kamila i Marcin Matuszkowie w wideo, które stało się podziękowaniem dla wszystkich ludzi dobrej woli.
„Dziękujemy to za mało, ale chcemy, żebyście wiedzieli, że staliście się dla nas rodziną” – zakończyli ze łzami rodzice dziewczynki.

Rodzina Poli Matuszek zrobiła wszystko, by uratować dziecko. Ich historia i heroiczna walka zrzeszają wielu ludzi dobrej woli. Ten wspólny maraton po najdroższy lek świata uświadomił wielu, co tak naprawdę liczy się w życiu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze