Kudłaci podopieczni Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Orzechowcach już niebawem doczekają się nowej, dającej schronienie przestrzeni. Mowa o pawilonie, o który zabiegano już od dawna. Cel bliski jest realizacji. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, prace mają szansę wystartować już na wiosnę. O pozytywnych zmianach, planach i wyzwaniach, z jakimi mierzy się placówka, rozmawiamy z szefującą jej Joanną Puchalską-Tracz.
Zima to trudny czas dla schronisk. Właśnie w tym okresie pojawia się najwięcej apeli o wsparcie dla takich placówek. Ciepłe schronienie dla zwierząt to w zimowym czasie podstawa. W tym roku udało się wam je zapewnić między innymi dzięki sukcesowi internetowej zbiórki.
– Tak, udało się dzięki zebranym w ramach akcji społecznej pieniądzom doposażyć schronisko w ponad 30 bud, a zbiórka wciąż jest prowadzona. Wspomagają nas też osoby prywatne. Sympatyzująca z nami mieszkanka, która rok temu adoptowała jednego ze schroniskowych psów, kupiła nam zupełnie bezinteresownie 5 dodatkowych bud. Mamy dużo podopiecznych, w tym ponad setkę psów, więc potrzeby nie maleją. Tylko w ostatnich dniach trafiło do nas 10 czworonogów. Nic się więc u nas nie marnuje.
Od dłuższego czasu mówiło się o tym, że schronisku potrzebny jest pawilon. Te oczekiwania zostaną niedługo spełnione.
– Tak, jesteśmy akurat w fazie reorganizacji infrastruktury, która jest podyktowana tymi planami. Część boksów dla psów będziemy musieli zlikwidować ze względu na planowaną budowę, część przenieść. A ponieważ mają już swoje lata, bo powstały jeszcze w 2008 roku, istnieje duże ryzyko, że ponowny ich montaż w innym miejscu może się okazać niemożliwy, bo zwyczajnie się rozpadną. Dlatego część pieniędzy przewidzianych na nowe budy chciałabym też przeznaczyć na nowe boksy. Jednym słowem przed nami dużo zmian i dużo pracy. Co do pawilonu, za tym tematem chodzę już ponad 2 lata, a może i dłużej. Wiem, że jest nam bardzo potrzebny, ta zima pokazuje to jak w soczewce. Trudno jest przetrzymać wszystkie psy w boksach w takim okresie, zwłaszcza te najstarsze i schorowane.
Ile zwierząt będzie w stanie pomieścić pawilon?
– Według moich założeń będziemy mogli w nim trzymać około 30 zwierzaków. Pawilon będzie miał powierzchnię 40 metrów na 8 metrów i będzie dedykowany głównie psom starszym i chorym, a także szczeniakom oraz małym psom, jak również tym po zabiegach, na przykład kastracji czy sterylizacji. Równolegle prowadzę też rozmowy z wspierającą nas Fundacją „Kudłate serce”, mające na celu zakup dużego mobilnego ogrzewanego domku, który chcemy przeznaczyć na kwarantanny. Mamy obiecane od nich finansowe wsparcie, we własnym zakresie robię też projekt, który jest dyskutowany z wykonawcą. Dużo się ostatnio u nas dzieje.
Na jakim etapie są plany budowy pawilonu?
– Jesteśmy po przetargu na projekt, który został już wykonany i po poprawkach. Projekt został już złożony w gminie Przemyśl i starostwie, dostaliśmy pozwolenie[paywall] na budowę, choć było przy tym trochę perturbacji z uwagi na bliskość wiatraków i fakt, że to miejska inwestycja, która będzie realizowana na gminnym terenie. Finalnie – dzięki pomocy osób dobrej woli – udało się nam dotrzeć do tego etapu, w którym aktualnie jesteśmy. Jesteśmy po rozmowach z miastem i w marcu ogłoszony zostanie przetarg na wykonawcę inwestycji, która będzie finansowana głównie przez miasto. Pochłonie około 2 milionów złotych. Cieszę się bardzo, że idziemy do przodu z tym tematem. Tym bardziej, że codziennie mierzę się z problemem braku wystarczającej ciepłej przestrzeni dla naszych podopiecznych. Psy „zagarniają” u nas dosłownie każdy kąt. Powstanie pawilonu sprawi, że naprawdę odżyjemy. To będzie krok milowy, jeśli chodzi o infrastrukturę.
Ostatnią kontrolę schronisk na Podkarpaciu, prowadzoną przez służby wojewódzkie, przeszliście pomyślnie.
– Tak, wypadliśmy bardzo dobrze. Budy wymieniamy na bieżąco, są ocieplone, od 3 lat mamy też na nie osłonki. Robimy, co możemy, by zwierzakom było jak najlepiej.
W ostatnim czasie schronisko zaprasza do siebie na zimowe spacery z orzeszkami. To nowa akcja?
– Spacery odbywają się u nas cały czas dzięki wolontariuszom, natomiast nagłaśniane przez nas w ostatnim czasie tzw. zimowe rozgrzewki związane były z mrozami. Zachęcaliśmy do wizyty u nas i wyprowadzenia czworonoga tych, którzy jeszcze u nas nie byli. Zależało nam, żeby wyprowadzić jak najwięcej psów, by mogły rozruszać kości. Pomysł chyba się przyjął, bo mimo że w ostatni weekend nie ogłaszaliśmy akcji, liczba chętnych do wyprowadzenia naszych orzeszków nie zmalała. Taka inicjatywa zawsze jest mile widziana, nie trzeba się wcześniej umawiać. Jeśli macie wolne popołudnie i chcecie je podarować któremuś z naszych podopiecznych, oferując wspólny spacer, zapraszamy! To dla naszych psów także okazja do oderwania się od schroniskowej rzeczywistości. Chętnie przyjmiemy też mokrą, wysokokaloryczną karmę oraz słomę.
Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze