„Co słychać Adasiu? – Panie, same sukcesy!” – tak zaczynała się większość rozmów z Adamem.

fot.Adam Jaremko
Adam Erd. Takim Go zapamiętamy.
Adam Erd, nasz przyjaciel, kolega, pedagog. Od wielu lat związany ze szkołą muzyczną, ale także działacz na rzecz kultury, inicjator i uczestnik wielu wydarzeń kulturalnych w Przemyślu, dziennikarz, stroiciel instrumentów, a prywatnie – Adaś, koneser życia, wielbiciel dobrej kuchni, znawca kawy i wina, ciekawy świata i ludzi. Zawsze uśmiechnięty i pogodny, zawsze życzliwie nastawiony do bliźnich i świata. Miał swój styl, taki niedzisiejszy już galicyjski sznyt – wyszukany język, elegancja i sposób bycia. To był jego urok. Nie zdarzyło się, żeby komuś odmówił pomocy. Wystarczył jeden telefon. Adam odpalał auto i wiózł znajomego do lekarza albo długie godziny usprawniał komputer kolegi, który go o to poprosił. Kolejny telefon i Adam pędził, żeby nastroić fortepian, bo koncert tuż- tuż. Nie odmawiał nawet w tak błahych sprawach, jak wymiana żarówki w Towarzystwie Muzycznym, co kiedyś przypłacił poważną kontuzją ręki. Potrafił długie godziny spędzać w zakurzonych wnętrzach organów (nie tylko przemyskich), które naprawiał i chętnie i interesująco o nich opowiadał, a wiedzę miał przeogromną. Potem wychodził z nich, otrzepywał się z kurzu i mówił: – Ma grać. A jego kultowy „warstat”, który widział i słyszał niejedno, w którym Adam nie tylko przywracał do życia instrumenty muzyczne, ale także prowadził ożywione dysputy o muzyce, życiu, polityce i świecie. Przez wiele lat, w grudniu, w przeddzień imienin Adama, spotykaliśmy się w tymże „warstacie”, żeby obchodzić „Światowy dzień Adama Erda”. Osobny rozdział to podróże Adama, zwykle w gronie znajomych. W ten sposób odwiedził prawie wszystkie europejskie stolice i „zaliczył” najważniejsze muzea i galerie. Potem opowiadał o nich tak, że niejednego przewodnika mógł zawstydzić. Należałoby jeszcze dorzucić jego zaangażowanie w życie społeczne: pomoc przy organizacji festiwali „Salezjańskie lato” czy działalność w obywatelskiej inicjatywie „Wspólnie na 100”. Choroba zaatakowała Go niespodziewanie i nagle, walczył do samego końca i także my do samego końca wierzyliśmy, że tę walkę wygra. Mieliśmy nadzieję, wbrew diagnozie, wbrew lekarzom i ich opiniom, wbrew logice i wszystkiemu innemu. Adam też tę nadzieję miał, choć zdawał sobie sprawę ze swojego stanu do samego końca. Odszedł w ciszy i spokoju nad ranem 1 czerwca 2019 roku.
PrzyjacieleTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Świeć Panie nad Jego duszą. Niesamowity pedagog i przyjaciel. Ogromny smutek.
Wspaniały człowiek, rzecznik dialogu i pojednania
Żal i Smutek, że tacy ludzie odchodzą. Adam... "stary" przemyski "kuljego", dobry człowieku i "krytyku" naszych lokalnych "przywar" Wielki Szacun za to,że się zdarzyło!!!!!!!!!!!
wspaniały człowiek
Świeć Panie nad Jego duszą. Niesamowity pedagog i przyjaciel. Ogromny smutek.
Wspaniały człowiek, rzecznik dialogu i pojednania