Reklama

Olbrzymi generator prądu trafił do szpitala wojskowego [ZDJĘCIA]

Gdyby ktoś chciał taki generator kupić, musiałby zarezerwować około ćwierć miliona złotych. Waży cztery tony, ma ponad cztery metry długości. Dwóch wolontariuszy odpowiedziało na apel ukraińskich lekarzy ze szpitala pod Lwowem i postanowiło zdobyć potężny agregat prądotwórczy. Jednym z nich jest przemyślanin Grzegorz Lewandowski. Dzięki pomocy wicemarszałek Sejmu RP Małgorzaty Gosiewskiej udało się zawieźć go do najbardziej potrzebujących!

Agregaty prądotwórcze to jeden z najbardziej obecnie wyczekiwanych urządzeń w Ukrainie. Oczywiście potrzeb jest multum, ale od energii elektrycznej bardzo wiele zależy. Doskonale wie o tym rosyjski agresor, przeprowadzając systematyczne ataki na sieć energetyczną.

Z tego powodu prąd w niemal całej Ukrainie jest na wagę złota. Zresztą, obecnie na lwowskich ulicach właśnie agregaty prądotwórcze to najczęstszy widok. Stoją wszędzie. Wystawione są przed sklepowymi witrynami, mają je prawie wszystkie lokale, od restauracji, przez sklepy, na bankach i urzędach skończywszy.

Wspomniana dwójka wolontariuszy to G. Lewandowski i warszawianin Jacek Wrona. Były oficer Centralnego Biura Śledczego Policji, obecnie znany z telewizyjnych programów, głównie o tematyce bezpieczeństwa. Ich pomysł na zdobycie agregatu nie był innowacyjny, ale – jak się później okazało – niezwykle skuteczny.

Reklama

Obaj cały czas pomagają Ukrainie w ramach wolontariatu, dostarczając m.in. żywność czy środki medyczne.

Obaj wystąpili w programie „Sprawa dla reportera” prowadzonym przez Elżbietę Jaworowicz. Tam zaapelowali o[paywall] nieustanną pomoc dla naszego wschodniego sąsiada, walczącego z Rosją. Pomoc przede wszystkim dla szpitali.

Gosiewska pomogła w transporcie

– Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Już kilkanaście minut po emisji odezwała się do nas firma Steico z Czerska (woj. pomorskie – przy. aut.), która zaoferowała przekazanie za darmo agregatu prądotwórczego o mocy 250 kilowatów i wartości około 250 tysięcy złotych. Ucieszyliśmy się bardzo, w obecnej sytuacji w Ukrainie ten sprzęt jest ogromnie potrzebny, zwłaszcza w służbie zdrowia. Zapewni ciągłość pracy. Będzie można kontynuować zabiegi, operacje, niezależnie od tego, co się będzie działo na zewnątrz – powiedział G. Lewandowski.

Reklama

Agregat prądotwórczy z Polski trafił do szpitala w Brzuchowicach koło Lwowa. Waży aż cztery tony, ma ponad cztery metry długości. Transport nie był łatwy.

Z prośbą o pomoc zwrócili się do wicemarszałek Sejmu RP Małgorzaty Gosiewskiej, z którą współpracują od początku wojny, czyli już prawie rok. Nie było z tym najmniejszego problemu.

Nie tylko agregat

W Brzuchowicach znajduje się jeden z oddziałów Wieloprofilowego Szpitala Klinicznego Intensywnej Terapii i Nagłej Pomocy Medycznej we Lwowie. To największy szpital w Ukrainie, liczący 3 tys. 200 łóżek.

Od początku wojny, oprócz zwykłych pacjentów, trafiają tam także ranni żołnierze. Obecnie oddział ten obsługuje głównie rannych żołnierzy.

Reklama

– Ten agregat w zupełności wystarczy dla oddziału w Brzuchowicach w razie kolejnych przerw w dostawach prądu, a te w Ukrainie zdarzają coraz częściej. To doskonały sprzęt, wykonany w starej technologii, z tak zwanym przebiegiem wynoszącym 29 godzin. Dodam tylko, że pojawiły się deklaracje przekazania kolejnych agregatów. Mają one trafić na wschód Ukrainy, między innymi w okolice miasta Bachmut na froncie, w którym sytuacja jest katastrofalna – zapewnił G. Lewandowski.

A jak już po raz enty pojechali do Ukrainy, zabrali ze sobą nie tylko agregat. W Przemyślu załadowali busa po sam dach artykułami spożywczymi dla dzieci przebywających w szpitalu we Lwowie. Głównie soki i mleko w kartonach.

Towar pochodził z Centrum Pomocy Humanitarnej w Przemyślu, prowadzonego przez miasto.

Reklama

Potrzebne wszystko

– Transport był możliwy dzięki dużemu zaangażowaniu Anny Marii Sudzińskiej-Koszyk i Włodzimierza Koszyka z Fundacji Wolność i Przyjaźń. W transporcie pomagał również wolontariusz Maksymilian Wrona. Pomagamy dlatego, że jesteśmy katolikami, Polakami i trzymamy kciuki za zwycięstwo Ukrainy. Mamy nadzieję, że będzie walczyła tak dzielnie, jak walczy. Mamy nadzieję, że świat będzie pomagał tak, jak pomaga Polska i jak to mówimy pomiędzy naszymi ukraińskimi braćmi – razem do zwycięstwa! Pamiętajmy, iż w takich sytuacjach najbardziej poszkodowani są zawsze cywile. Najbardziej poszkodowani są ci najsłabsi. Najbardziej poszkodowane są te osoby, które tu trafiają, nie tylko ze względu na stan wojny, ale też przez te wszystkie obrażenia. Te dary mają wręcz fundamentalne znaczenie dla zdrowia i życia tych ludzi – powiedział G. Lewandowski.

– W Ukrainie w tej chwili potrzebne jest wszystko. Produkcja różnych rzeczy jest znacznie ograniczona. Najważniejsza jest broń, która zabezpiecza nas od rakiet, samolotów wrogów. W medycynie bardzo ważne są generatory prądu. Z powodu rosyjskich ataków mamy częste przerwy w dostawach prądu. To ważne, bo brak prądu podczas operacji oznacza katastrofę. Ten dar jest na wagę złota – podsumował dyrektor lwowskiego szpitala, neurolog Andrzej Tokarski.


KiB
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości