Lekarze z oddziału chirurgii naczyniowej Wojewódzkiego Szpitala im. św. o. Pio w Przemyślu uratowali życie 45-letniej kobiety. Pacjentkę skierowano tutaj z Łodzi, ponieważ tamtejsi lekarze nie byli w stanie jej pomóc.
– Wśród pacjentów naszego oddziału dużą grupę stanowią chorzy wymagający leczenia nerkozastępczego – mówi lek. Magdalena Biss-Mierzwińska, specjalista chirurgii ogólnej w trakcie specjalizacji z chirurgii naczyniowej.
Chodzi o pacjentów, którzy muszą korzystać z[paywall] hemodializy (w trakcie której z krwi usuwane są nagromadzone zbędne substancje, głównie produkty przemiany materii oraz nadmiar wody), a zadaniem lekarzy jest wytworzenie dostępu naczyniowego do takiego zabiegu.
– Jednym z zabiegów wykonywanych w naszym oddziale, wyróżniających nas na tle innych ośrodków, jest implantacja systemu HeRO. Zabieg ten pozwala ratować życie chorych, którzy jeszcze do niedawna pozostawali w sytuacji „bez wyjścia”. Aktualnie wykonujemy go jako jeden z dwóch oddziałów w Polsce, a z uwagi na liczbę zabiegów, dysponujemy największym doświadczeniem w implantacji systemu – mówi M. Biss-Mierzwińska.
Przemyska „naczyniówka” doczekała się już takiej renomy, że prowadzący oddział dr Piotr Stabiszewski zapraszany jest do ośrodków chirurgii naczyniowej w Europie, aby prezentować tę metodę leczenia oraz bezpośrednio nadzorować zabiegi implantacji systemu HeRO.
Z pomocy naszego oddziału korzystają też inne ośrodki w Polsce. Pod koniec lipca skierowano tu 45-letnią kobietę z oddziału chirurgii naczyniowej jednego ze szpitali w Łodzi.
– Pacjentka była w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, pomimo prób podjętych przez lekarzy w miejscu zamieszkania – opowiada M. Biss-Mierzwińska.
Po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną pacjentki oraz wykonaniu diagnostyki, chorej nie zakwalifikowano do implantacji systemu HeRO. – Zastosowano inne rozwiązanie, które pozwoliło na przeprowadzenie pilnej hemodializy. Chora miała wykonaną przetokę tętniczo-żylną z wykorzystaniem specjalnej protezy, pozwalającej na szybkie nakłuwanie przetoki. Warto zaznaczyć, że standardowe protezy wymagają minimum 4-tygodniowego okresu tak zwanego „dojrzewania”, by mogły zostać wykorzystane do hemodializy – opisuje M. Biss-Mierzwińska.
Pacjentka została przetransportowana do domu w trzeciej dobie po zabiegu, ale gdyby była pacjentką regionalnej stacji dializ, mogłaby opuścić oddział już po pierwszym zabiegu hemodializy w pierwszej dobie pooperacyjnej.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Aż się wierzyć nie chce bo wszyscy uciekają z Przemyśla :D
Pewnie karetka z Lodzi jechała na yanosiku i zamiast udać się do Rzeszowa, omyłkowo wjechała na autostradę i dalej z rozpędu w kierunku Przemyśla.
To niesamowite, rzeznicy z Monte uratowali człowieka.
To chyba jakiś kiepski żart primaaprilisowy . Poczekajmy kilka dni oby kobiecie udało się przeżyć bo jeszcze może dostać sepsy lub innej zarazy po zabiegu w tym szpitalu .
gratulacje!!!! :)...a przemyskie buractwo niech sobie dalej jeździ do Rzeszofa na KLINYKI..hehe
Hahaha faktycznie cud. Wkoncu ktoś uratowany w przemyskim szpitalu.
Poczekaj, poczekaj, sam/a możesz tam trafić, a pisanie samych złych rzeczy o przemyskim szpitalu staje się już nudne. Nie jest to prawda, że nie można się tam leczyć., pracuje tam wielu wartościowych ludzi, którzy poważnie traktują swój zawód. Życzę nie zdrowia lecz pozytywnego nastawienia do świata.
niestety miałem zabieg prostaktomi w klinice w Rzeszowie z którego byłem zadowolony ale potrzebowałem wszczepienia zwieracza AMS800 i szpital Przemyski ma licencje na wykonanie tej operacji a nie Rzeszowska Klinika
Aż się wierzyć nie chce bo wszyscy uciekają z Przemyśla :D
Pewnie karetka z Lodzi jechała na yanosiku i zamiast udać się do Rzeszowa, omyłkowo wjechała na autostradę i dalej z rozpędu w kierunku Przemyśla.
To niesamowite, rzeznicy z Monte uratowali człowieka.