Jak przekazuje jedna z najpopularniejszych encyklopedii wirtualnych: „Istnienie grzybów zaobserwowano we wszystkich strefach klimatycznych, przede wszystkim na lądach, ale także w wodach (słodkich i słonych). (...) Co roku opisuje się około 2 tysięcy nowych gatunków. Około 90 proc. grzybów pozostaje nieznanych. Korzystając z danych uzyskanych z obszarów, na których rozpoznano większość organizmów żywych, przypuszcza się, że istnieje ok. 1 – 1,5 miliona gatunków grzybów”.
Ostatnimi czasy i w naszej gazecie wiele się pisze o grzybach. Nie brakuje ich również w tym numerze. Dziwią, bo są faktycznie niespotykanych rozmiarów. Klęska urodzaju czy groźba nieszczęścia? Muszę przyznać, że publikując na naszym facebookowym portalu informację odnośnie udanego grzybobrania pani Agnieszki, w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że wywoła ona aż tak skrajne emocje.
Zdziwienie, zszkokowanie, nutkę zazdrości – owszem. Ale żeby od razu polityczne awersje i teorie spiskowe? Czarnobylskie porównania? Wizję końca świata, srogiej zimy czy wojny? Sądziłam, że już niewiele rzeczy mnie zdziwi. O, jakże się myliłam. W momencie pisania tego komentarza widzę, że 461 osób zareagowało na informację o tym zbiorze, 71 osób ją skomentowało, a 53 zdecydowało się przesłać dalej. Muszę przyznać, że wynik dystrybucji imponujący. A jednocześnie zdumiewający. Dlaczego?
Cóż... Jestem świadoma, że „grzybing” to wręcz narodowa, jesienna aktywność wielu Polaków, ale przecież grzyb to grzyb. Każdy z nas ma takie same szanse na znalezienie – prędzej czy później – borowika szlachetnego, maślaka zwyczajnego czy czubajki kani. Są jednak inne kwestie, które powinny według mnie równie mocno interesować odbiorców.
Nie rusza Was trwonienie publicznych pieniędzy? Nie boli zdzieranie ogromnych składek na kolejne „plusy”, których większość z nas nie otrzyma? Nie kłuje w serce fakt, że na chore dzieci trzeba zbierać plastikowe nakrętki i makulaturę, a pieniądze na imprezy czy pokazy jakoś się znajdują? Nie macie ochoty „rzucić wszystkiego i wyjechać w Bieszczady”, kiedy „stówka” w portfelu z tygodnia na tydzień jest coraz mniej warta? Nie rośnie Wam gula w gardle, gdy słyszycie informacje o nastoletnich porodach, czy śmierci młodych kobiet, które musiały czekać, aż płód obumrze i dla nich również było już za późno na ratunek?
Mnie tak. Dlatego staram się zwracać uwagę na wszystkie informacje. Nie tylko sensacyjne wielkości grzybów w podkarpackich lasach. Sugeruję to samo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze