Reklama

Podejrzany telefon

27/08/2018 15:51

Historia o tym, że nasze artykuły znajdują oddźwięk i ludzie stają się ostrożniejsi.

– W środę (15 sierpnia – przyp. JS) wieczorem zadzwonił mój telefon – opowiada przemyślanka.

– Wyświetlił się numer mojej znajomej, ale odezwał się nieznany mi mężczyzna. Przedstawił się jako policjant, podał[paywall] nazwisko i stopień. Następnie poprosił, żebym podała mu adres właścicielki telefonu, z którego dzwoni. Mocno zdziwiona zapytałam, skąd ma mój numer. Na to powiedział, że ktoś znalazł telefon i był w nim mój numer, a adres potrzebuje, żeby oddać komórkę. Wtedy przypomniał mi się artykuł o fałszywym policjancie, który przeczytałam niedawno w Życiu Podkarpackim. Zapaliła mi się „czerwona lampka” i zaczęłam podejrzewać, że też mam do czynienia z fałszywym policjantem. Powiedziałam, że w żadnym wypadku nie podam adresu znajomej.

Mężczyzna, żeby uwiarygodnić, że jest policjantem, obiecał zadzwonić ze swojego telefonu. Po chwili zadzwonił, ale to mnie nie przekonało i nie podałam adresu. Przypomniałam sobie, że w artykule radzono, żeby w takich przypadkach dzwonić na policję. Nie chciałam dzwonić na telefon alarmowy i zaczęłam szukać numeru na stronie komendy. Przypadkowo w spisie dzielnicowych znalazłam nazwisko, którym przedstawił się mężczyzna, nawet stopień się zgadzał, więc zadzwoniłam. Odezwał się zupełnie inny głos. Wytłumaczyłam, o co chodzi, a policjant powiedział, że sprawdzi. Kilka minut później oddzwonił i wyjaśnił nieporozumienie.

Okazało się, że w komendzie pracuje policjant o takim samym nazwisku i to on dzwonił, bo naprawdę ktoś odniósł znaleziony telefon. To mnie uspokoiło i powiadomiłam znajomą, żeby zgłosiła się na komendę. Chyba nie przesadziłam z tą podejrzliwością, przecież teraz działa tylu oszustów, ale budujące jest to, jak policjant się zaangażował, żeby zwrócić zgubiony telefon oraz to, że ktoś był uczciwy i odniósł go na policję – kończy przemyślanka.
JS
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości