Oddział turków w Żurawiczkach istnieje od 1985 r. Skupia w swoich szeregach zarówno mężczyzn tej miejscowości, jak i dwóch sąsiednich: Maćkówki i Zalesia, które należą do tutejszej parafii pw. Matki Bożej Różańcowej. Prawie od samego początku, bo od 1987 r., komendantem Turków jest nieprzerwanie Andrzej Szczepański. W tym roku poprowadzi swój oddział po raz trzydziesty.
Turki z Żurawiczek zaczynają swoją służbę od warty przy Bożym Grobie w Wielki Piątek. Dwójkami czuwają do godziny 22. Następnego dnia, w Wielką Sobotę, zmieniają się od godz. 7, również do 22. W Niedzielę Wielkanocną są w gotowości od 5 rano, aby wziąć udział w procesji rezurekcyjnej. – Nasz oddział nie przygotowuje musztry paradnej. Po rezurekcji jest przemarsz z kościoła do remizy w Maćkówce na śniadanie wielkanocne – wyjaśnia komendant Andrzej Szczepański. Podczas wspólnego posiłku kultywowany jest zwyczaj[paywall] „zadzielania się jajkiem”. Mimo że nie ma parady, tutejszy oddział także musi się odpowiednio przygotować do świąt, rozpoczynając próby około 2 tygodni przed ich nastaniem.Turki z Żurawiczek wyróżniają się „dybytkami”. Są to kwieciste chustki, odpowiednio złożone i przypięte do biało-czerwonego pasa. Kiedy turek przyjmuje postawę „spocznij” lub siedzącą, chusta jest zarzucana na ramię pod pagon. Wełenkowe chustki mają charakterystyczny nadruk . Stanowi go powtórzony motyw roślinny w czterech rogach, a pośrodku znajdują się białe chmurki na niebieskim tle. – Komendant i dwóch jego zastępców mają chustki w kolorze żółtym, a my mamy bordowe. Są złożone w kształt deltoidu, dlatego powyżej kolana widać to niebo – mówi Mateusz Rubacha. – Problemem jest to, że tych chust jest teraz strasznie mało. Te mamy jeszcze z czasów prababć. Kiedyś chowano w nich zmarłe kobiety – dodaje Maciej Stępak. Ozdoby w postaci tego rodzaju chust są obecnie unikatowe, nie są tak dostępne jak dodatki innych oddziałów turków.
– Nigdy nie chodziliśmy po domach mieszkańców, by zbierać pieniądze. Czasem, podczas święcenia pokarmów w Wielką Sobotę stawiamy czapkę i dwie skrzyżowane lance. Kto chce, to coś wrzuci – wyjaśniają. – Wszystkie mundurki wykonujemy za własne pieniądze. Najczęściej są one przekazywane z jednego turka na drugiego, tylko ozdoby się wymienia, dlatego nie jest to takie kosztowne. Najdroższe jest wykonanie czapki, choć niektóre mają po kilkadziesiąt lat, kiedy Żurawiczki należały do przeworskiej parafii i turki zasilały szeregi tamtejszego oddziału – wyjaśnia komendant Andrzej Szczepański. Jeszcze do niedawna, poza świętami wielkanocnymi, turki z Żurawiczek występowały też w banderii konnej, tworząc asystę podczas uroczystych mszy św. prymicyjnych, zaś obecnie biorą udział we mszy św. odpustowej w tutejszej parafii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze