Przez dziurawy jak sito dach leciwego domu pana Tadeusza Brudy woda wlewała się do środka. Sytuacja wymagała pilnej ingerencji, ale starszego, niepełnosprawnego mężczyzny nie stać było na opłacenie fachowców i zakup potrzebnych do naprawy materiałów. Wobec tej sytuacji obojętni nie pozostali mieszkańcy Jagiełły. Łańcuszek pomocy zapoczątkował sołtys miejscowości. W społeczną inicjatywę bez wahania włączyli się kolejni mieszkańcy.
Wspólnymi siłami udało się wykonać nowy dach na budynku mieszkalnym, minimalizując też koszty potrzebne do zrealizowania prac. Szlachetna inicjatywa zakończyła się sukcesem, a pan Tadeusz, który na co dzień zmaga się z niepełnosprawnością i mieszka samotnie, po raz kolejny przekonał się, że ma wokół siebie wiele życzliwych osób.
– Dach domu pana Tadeusza mocno przeciekał, wiadomo było, że przed zimą konieczny jest remont, sprawa była naprawdę pilna. Część kosztów związanych z[paywall] jego wymianą zostanie oczywiście sfinansowanych przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Tryńczy, pod którego opieką pozostaje pan Tadeusz, ale nieoceniona okazała się szlachetna inicjatywa mieszkańców, którzy ruszyli z pomocą. Całość przybrała formę akcji społecznej. Dzięki zaangażowaniu wielu osób koszty związane z wymianą dachu są dużo mniejsze niż zakładano – mówi Dominika Kozak, kierownik referatu planowania i rozwoju UG Tryńcza.
Beton pod fundamenty przekazał Tadeusz Otręba, którego firma Eurobet ma siedzibę na terenie gminy Tryńcza, a drewno mieszkaniec tejże gminy Michał Groch. Narzędzi i sprzętu użyczył Jan Pempek, który – jako fachowiec od prac dekarskich – pomagał i nadzorował prace przy powstawaniu nowego dachu, z kolei na sprzedaż kolejnej partii drewna w specjalnej, promocyjnej cenie zgodził się Krzysztof Pieczek. W akcję włączył się też miejscowy radny Stanisław Botwina, który załatwiał blachę w okazyjnej cenie.
Nie zabrakło też chętnych do samej naprawy dachu. Pomocnicy w osobach – Sławomir i Marcin Turek, Stanisław, Marek i Marcin Botwina, Grzegorz Darzycki, Stanisław Sobala i Konrad Drzystek – zakasali rękawy i zabrali się do solidnej pracy. Całość działań pomocowych koordynował sołtys Jagiełły Grzegorz Drzystek. O pełne brzuchy panów zaangażowanych w prace dekarskie zadbała z kolei jedna z mieszkanek – pani Anna Kulpa – która przywiozła pyszny obiad, dzięki któremu społecznikom nie zabrakło sił do pracy.
– Mieszkańcy Jagiełły są społeczeństwem, które chyba najłatwiej się angażuje w tego typu akcje i nie trzeba ich do tego mocno zachęcać. Sami czują potrzebę, by wzajemnie sobie pomagać – dodaje Dominika Kozak.
– Z tego, co mówi pan Tadeusz, dom, w którym mieszka, ma około 200 lat. Dach był już tak dziurawy, że lało się z każdej strony. Znamy jego sytuację. Mieszka sam, jest osobą schorowaną, chodzi o kuli, więc, jak trzeba było, pomagaliśmy mu w koszeniu, zaglądaliśmy do niego. Ma też wsparcie z opieki społecznej. Inicjatywa pomocy wyszła więc po części z każdej strony. Na taką inwestycję potrzeba jednak pieniędzy, a także czasu, żeby „wychodzić” potrzebne rzeczy, materiały – mówi sołtys Jagiełły Grzegorz Drzystek, który zabiegał o doprowadzenie akcji pomocowej do szczęśliwego finału. Za każdym razem podkreśla jednak wkład mieszkańców, rady sołeckiej i przychylność przedsiębiorców.
Wspólnymi siłami, praktycznie w jeden dzień, udało się zrobić nowe poszycie dachowe. Przy okazji wykonano remont komina, który częściowo się zawalił, przez co właściciel domu miał problemy z paleniem w piecu, co w zimie stanowiło spory problem. Pan Tadeusz serdecznie podziękował wszystkim za okazane serce i wsparcie. Teraz z większym spokojem może patrzeć w przyszłość. Z takimi ludźmi, jakich ma wokół siebie, na pewno nie zginie.

fot.UG Tryńcza
Dach domu był tak dziurawy, że lało się niemal z każdej strony.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Głęboki szacun dla tych, którzy pomogli schorowanemu człowiekowi. Ideałem byłoby, gdyby w ślad dobrych ludzi z Tryńczy poszli inni. Nie ma w regionie praktycznie wioski, w której nie żyłby ktoś w tragicznych warunkach. Kto następny?
Głęboki szacun dla tych, którzy pomogli schorowanemu człowiekowi. Ideałem byłoby, gdyby w ślad dobrych ludzi z Tryńczy poszli inni. Nie ma w regionie praktycznie wioski, w której nie żyłby ktoś w tragicznych warunkach. Kto następny?