Reklama

Przedszkolankowy kryzys: 11 nauczycielek dostało wypowiedzenia warunków płacy

26/12/2021 17:30

11 nauczycielek przedszkoli pracujących w placówkach prowadzonych przez Instytut Komeńskiego dostało wypowiedzenia warunków płacy. Do 15 stycznia mają się określić, czy godzą się na 3/4 etatu i niższą pensję, czy rezygnują z pracy. Instytut straszy, że od marca w gminie nie zagwarantuje opieki przedszkolnej. Rada i komisarz gminy są zgodni, że do tego nie dojdzie, ale konkretne decyzje jeszcze nie zapadły.

W gminie Wiązownica za prowadzenie 11 punktów przedszkolnych odpowiada Instytut Komeńskiego. Opieką w tych niepublicznych przedszkolach objętych jest ponad 160 dzieciaków.

Ich rodzice nie płacą czesnego tak jak w innych tego typu placówkach – koszty utrzymania pokrywa dotacja z budżetu gminy. Problem w tym, że – jak informuje w piśmie skierowanym do rady gminy Monika Rościszewska-Woźny reprezentująca Instytut Komeńskiego – dotacja ta nie wystarcza.

 

Niedofinansowanie? Niemoc? Szantaż?


Jak wynika ze wspomnianego dokumentu[paywall]., instytut w ostatnich miesiącach roku otrzymał niższą niż dotychczas kwotę dotacji, nie ma też gwarancji, na jakim poziomie będzie się ona kształtować w przyszłym roku. To o tyle istotne, że od 2022 wzrasta tzw. najniższa krajowa, którą zarabia się w instytucie.

Wobec tego jego władze postanowiły obciąć wydatki na płace. Zaoferowały swoim pracownikom w gminie Wiązownica obniżenie etatów do wymiaru 3/4, w efekcie nauczycielki pracujące w przedszkolach zarabiałyby po około 1800 zł miesięcznie.

Panie otrzymały już wyprowadzenie warunków umowy i do 15 stycznia mają się określić, czy przyjmują nowe. Okres wypowiedzenia upływa z końcem lutego. Po tym okresie może się okazać, że nauczanie przedszkolne w gminie trzeba będzie zwinąć – nie ma bowiem pewności, czy obecnie pracujące przedszkolanki zgodzą się na niekorzystne warunki, a wątpliwe jest, by udało się znaleźć zastępstwo dla nich.

Jak wynika z analiz, na lokalnym rynku pracy niewiele jest osób spełniających kryteria.  

 

Nie bardzo wiadomo, dlaczego nie wystarcza

Co ciekawe, nie bardzo wiadomo, gdzie tkwi problem. Anna Florek zajmująca się w gminie oświatą tłumaczyła, że sposób wyliczania dotacji jest bardzo skomplikowany (w równaniu uwzględnia się np. stawki z gminy Pawłosiów) i zawiera wiele zmiennych czynników. Konkluzja jest jednak taka, że brakować nie powinno.

To, co przedstawiciele Instytutu Komeńskiego nazwali obniżką, jest według A. Florek wyrównaniem dotacji do poziomu, na jaki strony się umówiły – w poprzednich kwartałach instytut dostawał nieco więcej, pod koniec roku ma dostać nieco mniej. Średnia ma się zgadzać.

– Z Komeńskiego otrzymaliśmy pismo, że aby przedszkole się utrzymało, na dziecko powinna być wypłacona kwota około 320 złotych. Przeanalizowałam to wszystko i wychodzi, że na dziecko wydajemy 317,31 złotych – tłumaczyła A. Florek.

Reklama

 

Jeśli wszystko jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Co ciekawe, obecni na posiedzeniu rady byli zgodni, że gmina na przedszkolach oszczędzać nie będzie. Zresztą w tym roku już raz podniosła poziom wydatków na nie.

– Ten temat poruszamy od października, ponieważ miałam tutaj delegacje rodziców i nauczycieli proszących, by się nad nim pochylić. Gmina Wiązownica będzie robić wszystko, żeby utrzymać te punkty przedszkolne, żeby utrzymać te miejsca pracy – zapewniała Maria Tabin-Matusz, pełniąca podówczas obowiązki komisarza gminy Wiązownica.

Zapowiadała przy tym, że gmina rozważa nawet rozwiązania przewidujące zastosowanie w przedszkolach stanowiących istotę zagadnienia zmian umożliwiających zatrudnianie kadr w oparciu o Kartę nauczyciela. W podobnym tonie wypowiadał się Krzysztof Socała, przewodniczący rady, który apelował, by dać sygnał pracującym w przedszkolach paniom, że problem wkrótce zostanie rozwiązany, aby miały spokojne święta.

Także on podkreślał, że gminę stać na to, by nie oszczędzać na przedszkolach, ale wskazywał też na problemy. Wymieniał wśród nich zbyt krótki dobowy czas funkcjonowania przedszkoli, ponadto krytykował fakt, że osoby w nich zatrudnione zarabiają tak źle. I oczywiście oba stanowiska uznać należy za zapowiedź pozytywnego zażegnana kryzysu, nawet jeśli dziś już wiemy, że problem będzie rozwiązywał nowy wójt.

Rodzi się tu jednak kłopotliwe pytanie: skoro jest tak dobrze i wszyscy widzą potrzebę zmian, to dlaczego dopiero widmo zawieszenia działalności przedszkoli doprowadziło do tego, że władze gminy nad problemami nauczycielek przedszkoli na swoim terenie pochylały się z większą uwagą? 


pac
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo zycie.pl




Reklama