7 marca br. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych z Warszawy skierował do Prokuratury Rejonowej w Przemyślu zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez przemyskiego radnego Andrzej Zapałowskiego (Wspólnie dla Przemyśla). Zarzuca mu m.in. szerzenie rasizmu i rozpowszechnianie putinowskiej propagandy. – To są jakieś wygłupy. Nigdzie nigdy nie użyłem słowa związanego z rasizmem. Ten ośrodek robi to propagandowo. Bezczelnie – zripostował były europoseł.
– Andrzej Zapałowski znany jest ze skrajnych poglądów, także antyukraińskich. Ale kiedy Rosjanie zaatakowali Ukrainę, a uchodźcy różnych narodowości uciekający przed wojną zaczęli napływać do Przemyśla, pokazał jeszcze inną swoją twarz. Stał się gorliwym wyznawcą rosyjskiej propagandy, którą celowo rozpowszechnia w mediach społecznościowych. Pilnie i sumiennie śledzimy jego poczynania i nie ulega wątpliwości, że dopuszcza się na swoim profilu rzeczy, które nie powinny mieć miejsca – usłyszeliśmy od jednego z członków ośrodka.
Na stronie internetowej tej warszawskiej organizacji możemy przeczytać m.in.
„(...) Zapałowski w ostatnich dniach pochwalał publicznie rasistowskie przestępstwa i zachęcał innych do ich popełniania, sportem nazywa rasistowskie ataki na uchodźców. Za czyny, których się dopuścił, grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Będziemy Państwa informować o rozwoju sytuacji w tej sprawie”.
Rzeczywiście, niektóre wpisy radnego A. Zapałowskiego zadziwiają.
Kiedy większość potępiła akty agresji wobec uchodźców z tzw. krajów trzecich, on publicznie, na swoim profilu, pochwalił tych, którzy to zrobili. Napisał m.in., że „popiera patrole obywatelskie w Przemyślu!”. Jeden z filmików, na których widać te gorszące sceny, opatrzył komentarzem: „Patrol obywatelski w Przemyślu w akcji. Brawo chłopaki!”.
Jako radny miasta Przemyśla[paywall] zażądał (to kolejny wpis) od polskich władz zaprowadzenia porządku z bandytami, którzy podszywają się pod uchodźców z Ukrainy o innym kolorze skóry. „(...) Za maseczki potrafiliście porządnych ludzi rzucać po ziemi! Teraz pokażcie, że coś potraficie z bandytami. Jeżeli nie, mieszkańcy miasta sami wezmą sprawy w swoje ręce!!!” – napisał między innymi. O tym jednak, czy to podlega konkretnym paragrafom Kodeksu karnego, zdecyduje przemyska prokuratura.
A najważniejszy paragraf, na który powołuje się przy złożonym zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa przez radnego A. Zapałowskiego Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych z Warszawy, to paragraf 1. artykułu 256. Kodeksu karnego. Brzmi następująco:
„Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.
– Jedyną podstawą tego zawiadomienia może być fakt, że na Facebooku napisałem, iż popieram patrole obywatelskie. A przecież patrole obywatelskie w doktrynie bezpieczeństwa społecznego są istotnym elementem. Inaczej nazywane są patrolami społecznymi. Wystarczy sobie to hasło wpisać w internetową wyszukiwarkę. To są jakieś wygłupy. Nigdzie nigdy nie użyłem słowa związanego z rasizmem. Ten ośrodek robi to propagandowo. Bezczelnie. Zresztą, były szef tego ośrodka sam ma problemy z prawem. Uciekł za granicę, bodaj do Skandynawii, jest ścigany przez polskie organy ścigania. Jeśli prokuratura podejmie postępowanie, chętnie się tam wybiorę i porozmawiam – powiedział radny A. Zapałowski.
Zapytaliśmy także, co powiedziałby tym wszystkim, którzy mianują go prorosyjskim politykiem.
– Na jakiej podstawie? Jestem polskim politykiem. A takie opinie uknute są przez środowiska banderowskie za moją pracę jako historyka. Gdyby tak było, nie miałbym prawa zrobić doktoratu na Akademii Obrony Narodowej, habilitacji w Akademii Sztuki Wojennej, być oficerem Wojsk Obrony Terytorialnej czy uczestniczyć w konferencjach w owej akademii – podsumował.
OMZRiK – co to za organizacja?
Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych z Warszawy to – jak sami piszą o sobie – polska organizacja pozarządowa walcząca z przejawami dyskryminacji z powodu pochodzenia, narodowości czy orientacji seksualnej.
Kierują do prokuratury i stawiają przed sądem rasistów, homofobów, faszystów i ksenofobów. Nie dostają żadnych dotacji, nie finansuje ich ani rząd, ani Unia Europejska czy jakakolwiek partia polityczna. Utrzymują się – jak zapewniają – wyłącznie z dotacji osób, które popierają ich działania.
– W 2020 roku złożyliśmy łącznie 455 zawiadomień. Ich efektem są, jak dotąd, trzydzieści trzy wyroki karne i sześćdziesiąt aktów oskarżenia skierowanych do sądów. Ponad sto postępowań jest nadal w toku. W ubiegłym roku doprowadziliśmy do pierwszego w powojennej Polsce skazania na kary więzienia członków ONR. Jako oskarżyciele posiłkowi uczestniczymy w subsydiarnym akcie oskarżenia Jacka M., byłego księdza, nacjonalisty, za jego liczne nawoływania do nienawiści od 2016 roku – powiedział nam cytowany wyżej przedstawiciel tej organizacji.
Członkowie ośrodka uczestniczą m.in. w zgromadzeniach publicznych, ich obserwatorzy z bliska dokumentują m.in. agresywne zachowania uczestników Marszu Niepodległości, doprowadzają do procesów liderów i ideologów neofaszystowskich bojówek, opracowują nowe zgłoszenia o popełnieniu przestępstw z nienawiści.Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Wstyd to mało ,kiedyś ich wszystkich ,ktoś rozliczy ...
Wstyd to mało ,kiedyś ich wszystkich ,ktoś rozliczy ...