Była ostatnia niedziela marca. Promienie zachodzącego słońca oświetlały salę szpitalną trochę niesamowitym złoto-różowym światłem. Leżałam na oddziale kardiologicznym, po przebytym ataku serca. Po zabiegu koronarografii, kroplówkach i zastrzykach., poczułam się na tyle lepiej, że mogłam już chodzić po sali, a nawet po korytarzu.

Oprócz mnie w sali przebywały jeszcze trzy pacjentki. Wyglądało na to, że również czują się dobrze, bo oglądały filmy w telewizorze i wesoło plotkowały. Najstarsza i najładniejsza z nich, z szopą ciemnych, pokręconych włosów, ciągle coś jadła i rozmawiała z odwiedzającym ją przystojnym, oryginalnym mężczyzną. Jego oryginalność sprowadzała się do wypomadowanej fryzury z długich włosów związanych w koński ogon. Dzisiaj siedział przy jej łóżku prawie z godzinę, zajadali z apetytem niedawno smażone kotlety.
Gdy wracałam po przedwieczornym dreptaniu, codziennie robiłam dwadzieścia kursów w jedną i w drugą stronę korytarza, zatrzymała mnie nieznajoma, która zaglądała do naszej sali, bo drzwi były otwarte, ale nie wchodziła do środka.
– Przepraszam, czy był tu Jarek? – zapytała ochrypłym głosem.
– Ja nie znam żadnego Jarka.
– No, taki wysoki, ze związanymi włosami.
– A dlaczego pani o niego pyta?
– Bo Jarek to mój mąż. Dzisiaj, jakieś trzy godziny temu, poprosił mnie, abym mu podgrzała, kotlety, które wcześniej zrobiłam po jednym dla każdego z nas na kolację, bo właśnie zadzwonił jego kolega Witek, który leży w szpitalu i jest głodny. Zrobiłam, o co prosił, ale przypomniałam sobie, że przecież Witek, kiedy u nas bywał, nigdy nie jadł mięsa. Dlatego przybiegłam tutaj, ale Witka nigdzie nie widzę. Jarka zresztą też nie.
– A dlaczego pani mnie o to pyta?
– Bo w tej sali widzę Mariolę, tę czarną diablicę. To w niej podkochiwał się wcześniej mój mąż i dla niej tracił pieniądze...
Przeczytałeś tylko fragment tekstu. Chcesz przeczytać całość i inne artykuły premium? Nieograniczony dostęp do pełnych tekstów od 19 groszy dziennie! Masz już wykupiony dostęp? Zaloguj się
Pozostało 48% tekstu do przeczytania.
Wykup dostępTwoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze